Asaf Avidan – The Study On Falling (2017), recenzja Karoliny Młynarskiej

1
342

Ten izraelski wokalista stał się rozpoznawalny dzięki wydanemu w 2011 roku singlowi One Day (Reckoning Song). Od tamtej pory Asaf Avidan zdążył wydać trzy solowe albumy – najnowszy, zatytułowany The Study On Falling ukazał się w listopadzie tego roku, pozostając niemalże niezauważonym wśród wysypu muzycznych nowości. Wielka szkoda, bo materiał na nim zawarty zasługuje na najmniejszą choćby uwagę.

Album składa się z jedenastu utworów utrzymanych w smutnym, emocjonalnym i melancholijnym tonie. Jako że opowiada o dwóch kobietach, nazywanych przez Asafa Green i Blue, z którymi związki przysporzyły autorowi wiele nie do końca przyjemnych emocji, nie możemy dziwić się ogólnemu wydźwiękowi płyty. Pomimo tego wszechobecnego przygnębienia oraz jesiennego szarego nastroju, piosenki są piękne i ujmujące w swojej surowości. Wiele robi także charakterystyczny, trudny do określenia wokal Avidana, którego albo się kocha, albo nienawidzi – albo przyciąga, albo odpycha.

Trudno jest jednozacznie ustalić gatunek, do którego można by przypisać ten krążek. Da się usłyszeć wyraźne wpływy bluesa, soft-rocka, indie oraz alternatywy. Ta różnorodna mieszanka zgrabnie i spójnie wypada, nic się ze sobą nie kłóci, co więcej – precyzja i dopieszczenie są istotnymi cechami tych kompozycji.

W poszczególnych utworach dopatrzymy się klarownych inspiracji muzyką znanych i cenionych artystów. Przykładowo – otwierające całe wydawnictwo, emocjonalne To Love Another mogłoby się znaleźć na albumie Nicka Cave’a, a duch Janis Joplin kryje się w spokojnym Holding On To Yesterday. Zatem mogą pojawić się głosy, że muzyka Asafa Avidana jest wtórna i nie odznacza się innowacyjnością, ale nie podważa to wysokiej jakości krążka.

Pomimo wyrównanego, dobrego poziomu wszystkich piosenek, kilka z nich zasługuje na szczególne wyróżnienie. Singlowe My Old Pain to wyciszona i oszczędna kompozycja, wybijająca się stonowanym, opanowanym wokalem Asafa oraz towarzyszącym mu żeńskim głosem. Para brzmi razem bezbłędnie. W Sweet Babylon pojawiają się gitary oraz perkusje, tworzące ponury charakter, który potęguje krzykliwy, rozemocjonowany, rozdzierający wokal. W tych dźwiękach doskonale wyeksponowano ból i jego wielkość; Avidan zrobił to tak dotkliwie, że jest niemal namacalny. Niemniej dopiero w utworze A Man Without A Name Izraelczyk pokazuje pełen wachlarz swych wokalnym możliwości, kiedy jego charakterystyczna barwa głosu przechodzi w pisk. Co interesujące, nie jest to nachalny i przesadzony efekt, przeciwnie – stanowi dobre urozmaicenie.

Tak jak wspominałam na początku, cały krążek to zbiór smętnych, posępnych kawałków, którym technicznie nic nie można zarzucić. Jednakże brakuje tutaj jakiegoś lżejszej piosenki, chwili oddechu od wszechobecnego cierpienia, takiego światełka w tunelu. Za coś podobnego można uznać tytułowe The Study On Falling, ale wciąż przemawia przez nie ogólny nastrój albumu. Generalnie słuchanie tej płyty ciągiem, bez żadnych przerw, może zmęczyć i zniechęcić do kolejnego sięgnięcia po tę muzykę. Właśnie dlatego łatwiej jest zaznajomić się z nią partiami, by nie zanudzić się oraz dostrzec potencjał i piękno tych kompozycji.

Pomimo pewnej trudności w odbiorze, nie warto skreślać The Study On Falling na starcie. Trzeba też znaleźć odpowiednią chwilę na kontakt z owym albumem, jego specyficzność wymaga bowiem koncentracji i adekwatnego nastroju. Niemniej przygoda z nim może okazać się czymś wyjątkowym, do czego będzie chciało się wracać. Ze względu na nieprzebojowe oblicze nagrań Asaf Avidan skazany jest na niszowość. Jak sama nazwa wskazuje, nie jest to muzyka dla wszystkich, ale jeżeli szukacie czegoś godnego uwagi, lecz niekoniecznie oczywistego, The Study On Falling będzie dobrym wyborem.

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.