Znanych Nieznane #44: Kylie Minogue Birthday Edition

Kontynuujemy urodziny Kylie Minogue. Był alfabet, teraz czas na rubrykę Znanych Nieznane!

Już kiedyś jeden utwór wokalistki – Slo-Motion z ery Body Language – był bohaterem rubryki. Tym razem postawiliśmy na lata 1991-2000. Kawałki, które wybraliśmy, nie zostały jakoś szczególnie poukrywane na różnych specjalnych czy limitowanych edycjach. Każdy z nich znalazł się na wersji podstawowej, ale Wy niekoniecznie je znacie. A szkoda, bo są naprawdę dobre.

Too Much of a Good Thing

Jest wiele rzeczy, których nie rozumiem. Jedna z nich: porażka albumu Let’s Get to It. Zignorowany, niezauważony, nielubiany. Dlaczego? Arcydziełem nie jest, ale słucha się go całkiem przyjemnie. Zawiera także kilka perełek. Należy do nich na pewno taneczny, nieco house’owy kawałek Too Much of a Good Thing z nawet udanym tekstem autorstwa głównie samej Minogue, ciekawym chórkiem i umiejętnie wplecionymi samplami z Control Janet Jackson oraz Let the Beat Hit 'Em Lisa Lisa and Cult Jam.

Dangerous Game

Nieco lepiej poradził sobie album Kylie Minogue. Mimo tego uważam, że wytwórnia wokalistkę skrzywdziła. Wyrzuciła prawie każdy kawałek napisany przez Kylie, zastępując je nowymi. Jednym z nich był utwór Dangerous Game. Intrygujący, ze smyczkami, udanym tekstem. Najbardziej jednak zaskakuje w nim wokaliza Mingoue. To jeden z najwyższych i bodajże najdłużej przeciągnięty dźwięk w jej karierze.

Say Hey & Limbo

O ile jednak porażki nowszych singli czy Let’s Get to It jestem w stanie przeboleć, tak zupełnie nie pojmuję, czemu ludziom nie spodobało się Impossible Princess. Owszem, ma nieco kontrowersyjny tytuł (jego wydanie zbiega się ze śmiercią księżnej Diany) i zupełnie odbiega od tego, co Kylie prezentowała wcześniej, ale to naprawdę świetny longplay. Dowodem mojej tezy niech będą dwie kompletnie nieznane kompozycje: znakomite, niepokojące i lekko elektroniczne Say Hey oraz rockowe, zaskakujące, nieco nawet agresywne Limbo.

Bittersweet Goodbye

Przygodę z nieznanymi utworami Kylie kończymy na Light Years. Przy tym albumie upragniony sukces nadszedł. Wokalistka musiała co prawda porzucić aranżacyjne eksperymenty i powrócić do dyskotekowych kawałków, ale opłaciło się. Na płycie znalazło się 14 piosenek. Większość była bezpieczna, popowa, ale zdarzyło się i kilka niespodzianek. Jedna z nich to musicalowa ballada Bittersweet Goodbye. Bodajże najdelikatniejszy numer w całej karierze Mingoue. Piękny, emocjonalny.

Czytaj również