Tuż po zakończonych koncertach promujących projekt Męskie Granie, Krzysztof Zalewski wyruszył w kolejną trasę koncertową. Tym razem ruszył w Polskę by po raz drugi promować płytę nagraną w hołdzie wybitnemu artyście – Czesławowi Niemenowi. Za nami pierwszy przystanek projektu Zalewski śpiewa Niemena. Sprawdźcie, jak było we Wrocławiu.
W środowy wieczór sala koncertowa Narodowego Forum Muzyki zamieniła się w miejsce magiczne. Cały koncert rozpoczął się kilka minut po 20. Na scenę, w połyskującej złotej marynarce wyszedł Zalewski. W ręku trzymał gitarę. Po krótkim przywitaniu rozległy się pierwsze dźwięki jednej z najbardziej rozpoznawalnej piosenki Niemena – Sen o Warszawie. Wiwatów i oklasków ze strony publiczności było mnóstwo.
Po zakończonym wykonaniu na scenie pojawili się pozostali muzycy. Cały zespół szybko przeszedł do grania kawałków żywszych, mniej lub bardziej znanych. Sala rozbrzmiała takimi nutami jak Przyjdź w taką noc, Począwszy od Kaina, Kwiaty ojczyste, Status mojego ja, Pielgrzym, Spojrzenie za siebie, czy Dolaniedola. Klasyki w cudownych aranżacjach! Zdecydowanie wykonania na żywo dodają im charakteru. No i oczywiście wokal Krzysztofa, jego obycie sceniczne, charyzma, charakterystyczne ruchy i ta radość ze śpiewania w hołdzie legendzie. Ta energia udzielała się każdemu.
Mocnym punktem koncertu były chórki. Tutaj główną rolę odgrywały siostry Przybysz. Nie tylko zadbały o warstwę wokalną, ale również w pewnym sensie o sferę taneczną. Trudno było oderwać od nich wzrok. Zalewski zdecydowanie dał im błyszczeć. Panie wykonały solo po jednej piosence Niemena. Natalia zaśpiewała kompozycję Mów do mnie jeszcze. Pełna emocji, ekspresji, uczuć – piękna! Z kolei Paulina wykonała utwór Ode de Venus. Szybszy, głęboki, z ogromem finezji. Jakie one mają wokale! Mistrzostwo.
Powoli zbliżaliśmy się do końca. Jako ostatnią Zalewski wykonał piosenkę Domek bez adresu. Publiczność klaskała, śpiewała razem z Zalewskim. To właśnie na zakończenie artysta porwał całą salę. Udało się odkryć Niemena na nowo.
Publiczność jednak nie dała tak łatwo odejść muzykom. Żywa reakcja zgromadzonych na sali widzów szczęśliwie wymusiła bis. Najpiękniejszy bis, jaki tylko można było sobie wymarzyć. Kompozycja Jednego serca wybrzmiała w Narodowym Forum Muzyki. Publiczność wstała z miejsc wtórując wokaliście. Sam Zalewski zszedł ze sceny wprost do widowni. Gromkich braw nie było końca. Cały koncert minął bardzo szybko. Rzec by można, że za szybko.
Jeśli jeszcze zastanawiacie się, czy warto wybrać się na któryś z koncertów w ramach drugiej części trasy Zalewski śpiewa Niemena, to szybko kupujcie bilet. Rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. A naprawdę warto. Koncert tego niezwykłego projektu zapamiętacie na bardzo długo.
