Zeus, czyli Kamil Rutkowski polski raper i producent muzyczny. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Kamilem, w którym opowiada o nowej płycie, swoich inspiracjach czy planach na przyszłość.
Na swoim koncie ma cztery, studyjne płyty. Solowy debiut rapera Co nie ma sobie równych ukazał się 14 listopada 2008 roku, kolejny krążek – Album Zeusa – ukazał się rok później, trzecim krążkiem był album Zeus, jak mogłeś? z kwietnia 2011 roku. Ostatnia z nich Zeus. Nie żyje. spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem i pozytywnymi komentarzami. I jako pierwsza została wydana przez wytwórnię Pierwszy Milion, której właścicielem jest Zeus a za jego dystrybucję odpowiada Step Records.
Wywiad
Marta Mrowiec: Twoja płyta robi furorę, sporadyczne negatywne komentarze, bardzo dobrze przyjęta. Skąd pomysł na tytuł płyty? Dlaczego twierdzisz, że nie żyjesz?
Zeus: Zainspirował mnie tytuł albumu „De LA Soul Is Dead” i cała idea, jaka podobno towarzyszyła powstaniu tego tytułu. Początkowo obawiałem się użycia tego tytułu, ale w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że idealnie pasuje on do mojego stanu emocjonalnego i tego, co mam do powiedzenia. Byłem w takim momencie życia, że szczerze zwątpiłem w to, że uda mi się ten album skończyć. Zrobiłem to, żeby udowodnić sobie, ze jednak dam radę to zrobić. Niezależnie od tego, czy będzie to mój ostatni projekt czy nie. Mniej więcej w połowie prac nad płytą mój nastrój zaczął się poprawiać. Wyrzuciłem z siebie pewne rzeczy, zacząłem godzić się z pewnymi sytuacjami itd. Wtedy ten tytuł nabrał dla mnie nowego znaczenia. Z albumem tym wiąże się tyle zmian w moim życiu, że idealnie pasuje na zamknięcie pewnego etapu i tak zacząłem na to patrzeć. Przestałem widzieć w tym koniec a zacząłem nowy początek. Zeus nie żyje. Stary Zeus. Nowy żyje i ma się całkiem dobrze.
Marta Mrowiec: Twoje teksty są bardzo życiowe, przesiąknięte mnóstwem emocji. Co cię inspiruje? Teksty są odzwierciedleniem wyłącznie Twoich przeżyć? Ja mam wrażenie, że pokazują one takie „wyjście z dołka”. Pomaga Ci takie emocjonalne uzewnętrznianie się?
Zeus: Inspiruje mnie wszystko wokół. Spora część tekstów to refleksje na temat mojego życia. To jeden typ charakterystycznej dla mnie tematyki. Sporo piszę też sarkastycznej krytyki pewnych postaw, najczęściej w związku z tym, w czym obracam się na co dzień, czyli ze środowiskiem muzycznym. Sporo inspiracji czerpię z filmów i książek, co widać było chyba w dużej mierze na albumie „Zeus, jak mogłeś?”. Sporo inspiracji znajduję też spacerując godzinami po mieście. Patrzę na ludzi, budynki, słucham muzyki i zastanawiam się. Często to robię. Czasami zbyt często.
Marta Mrowiec: Raperzy zazwyczaj w swoich tekstach odnoszą się bardziej do negatywnych emocji. Myślisz, że lepiej „się to sprzedaje” czy po prostu wynika to ze specyfiki rapu?
Zeus: Wydaje mi się, ze specyfika rapu robi swoje. Raperzy często opisują swoją rzeczywistość i wychodzi na to, że sporo w niej niebezpieczeństw. Czy jest to do bólu wierne prawdzie, czy też sporo w tym pozy, to już chyba musiałby zanalizować psycholog. Z pewnością też ludzie lubią słuchać takich rzeczy. Wywołuje w nich to pewne emocje i lgną do tego. Myślę, że jedno napędza drugie a raperzy sami też są słuchaczami, więc pozostają w pewnym mniejszym lub większym stopniu pod wpływem swoich ulubionych wykonawców.
Marta Mrowiec: Spodziewałeś się takiej reakcji na swój najnowszy materiał?
Zeus: I tak i nie. Z jednej strony staram się już nie zakładać jaki będzie odbiór albumu, ponieważ nie raz niemile się rozczarowywałem, mimo iż czułem, że nagrałem album życia. Z drugiej strony, jestem w pełni świadomy tego, jak wiele daje promocja i nie zacząłem współpracy ze Stepem wyłącznie z powodów koleżeńskich. Liczyłem na to, że muzyka ta trafi do szerszego grona odbiorców a co za tym idzie, powiększy się grono tych, którym ta płyta się spodoba. Kolejnym aspektem jest sam charakter tego materiału. Jest bardzo osobisty i hmm… życiowy. Nosiłem w sobie takie a nie inne emocje, nagrywając go i patrząc na te utwory już pod koniec prac nad płytą, domyślałem się, że tego typu treści mogą trafić do ludzi.
Marta Mrowiec: A czy Ty jesteś zadowolony z tego co stworzyłeś? Wszystko wyszło tak jak sobie zaplanowałeś?
Zeus: Robiąc ten album niewiele planowałem. Spora jego cześć powstała po prostu w wyniku potrzeby wyrzucenia z siebie pewnych emocji. Jestem bardzo zadowolony z tego, co stworzyłem. Na dzień dzisiejszy, niczego bym w tym albumie nie zmienił.
Marta Mrowiec: Często pada hasło „płyta roku”. Jak się do tego odnosisz? Myślisz, że masz na to szansę?
Zeus: Nie wiem. Staram się o tym nie myśleć i nie nastawiać się na to. Wszystko zależy od ludzi, ja swoją robotę już zrobiłem. Poczekamy, zobaczymy.
Marta Mrowiec: Bardzo często pojawiają się porównania Twojej osoby do Bisza. Co o nich myślisz? Jesteście do siebie w czymś podobni?
Zeus: Myślę, że to bardzo utalentowany raper. Czy jesteśmy w czymś do siebie podobni? Może w podejściu do emocji w tekstach, w otwartym mówieniu o pewnych sprawach? Nie wiem, nie jestem obiektywny, więc ciężko mi powiedzieć w czym ludzie dopatrują się tego podobieństwa. Wydaje mi się, że sporą rolę odgrywa tu sama popularność Bisza w tej chwili. Ludzie, którzy nie mają styczności z dużą ilością muzyki, doszukują się wszędzie swojej ostatniej muzycznej fascynacji i wszystko wydaje im się podobne. Może o to chodzi?
Marta Mrowiec: Jak to jest z tymi fanami? ;) Aż tak bardzo są natrętni? (chyba powinnam zapytać jesteśmy natrętni? ;) )
Zeus: Nie są natrętni. To moi ludzie i tak ich traktuję. Niektórzy po prostu nie zdają sobie sprawy z tego, ile wiadomości dostaję i zadają pytania, na które nie mam czasu odpowiadać. Przykładowym pytaniem tego typu jest to, gdzie będziemy grać koncerty. Pytanie to jest bardzo sensowne, ale jeżeli dostaje jednego dnia kilka, kilkanaście maili tej treści, a wiem, że lada dzień umieszczę informację o najbliższych koncertach, muszę te maile najzwyczajniej zignorować, bo w skrzynce czeka jeszcze całe mnóstwo innych wiadomości. Sporo pytań to rzeczy, które poruszam w wywiadach i odpowiadanie w komentarzu a tym bardziej w prywatnej wiadomości mija się z celem bo ktoś, kto chce do tych informacji dotrzeć, dotrze do nich. Problemem są wg mnie dwie rzeczy: jedna to lenistwo. Niektórzy ludzie nie zadają sobie najmniejszego trudu w celu dowiedzenia się czegoś. Nie używają Internetu. Od razu piszą do artysty. To nie jest ok. W pewnych kwestiach powinni brać pod uwagę to, że mimo najszczerszych chęci, naprawdę czasem nie jestem w stanie ogarnąć tego zalewu wiadomości. Drugą kwestią jest wiek. Wielu bardzo młodych ludzi korzysta z Internetu i dostaję wiadomości, na które nie wiem jak odpowiadać bo są tak… podstawowe. I wracamy do punktu poprzedniego. Wywiady. Kochani, proszę sprawdzajcie wywiady, jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć! Po coś ich (my – wykonawcy / artyści) udzielamy!
Marta Mrowiec: Mail, który Cię rozbawił, i który zapamiętałeś?
Zeus: Ostatnio rozbawiła mnie wiadomość odnośnie zakupu mojej płyty, kiedy sprzedawca był święcie przekonany, że to mój pośmiertny album. Wrzuciłem tę wiadomość zresztą (za wcześniejszym pozwoleniem autora) na Facebooka i nie tylko mnie to rozbawiło.
Marta Mrowiec: Jesteś bardzo aktywny na Facebooku, lubisz taką formę kontaktu ze swoimi fanami?
Zeus: Najbardziej z tego lubię dyskusje przy okazji wrzucania jakiejś muzyki. Sporo rzeczy odkryłem właśnie w ten sposób. Ja umieściłem jakiś kawałek, ktoś polecił mi inny itd. To jest w tym chyba najfajniejsze. Lubię rozmawiać o muzyce.
Marta Mrowiec: Teraz jedna z drażliwych kwestii: Step Records. Pierwszy Milion to Twoja wytwórnia, więc jaką rolę odgrywa/odgrywał czy będzie odgrywać Step?
Zeus: Step jest dystrybutorem wydawanej przez nas płyty. Pomagają nam również w promocji i w organizacji niektórych kwestii. Ich pomoc jest ogromna, również z tego względu, że dopiero uczę się mojej nowej roli „wydawcy”. Pozdrawiam serdecznie ekipę Step Records!
Marta Mrowiec: Dziś możesz nagrać debiut/Gdzie jest mniej twoich zwrotek, od zwrotek kolegów/I jest OK, nikt nie kiwnie palcem / Choć wczoraj mówiliby tu o składance. Dlaczego po raz kolejny nie zdecydowałeś się na żadnych gości? Czy może jest to tak, że za wszystkie swoje solówki chcesz być sam odpowiedzialny?
Zeus: Sam tworzę, moje płyty są często osobiste. Po skończeniu danego utworu nie zastanawiam się już nad tym, czy dodać do niego gościa, ponieważ kawałek, sam w sobie jest już gotowy. Musiałbym wyrzucić rzeczy napisane przeze mnie i zrobić miejsce dla gościa. być może w przyszłości to zrobię, do tej pory wyglądało to tak a nie inaczej. Te płyty tak po prostu powstają. Może jest to też po części związane z moim byciem outsiderem?
Marta Mrowiec: A jeżeli zdecydujesz się na kolaborację to z kim? Może już pojawiły się jakieś propozycje?
Zeus: Propozycji jest sporo. Nie zdradzam planów takich kolaboracji, wolę zaskakiwać ludzi.
Marta Mrowiec: Jacy artyści Cię inspirują? Nie chodzi mi tu wyłącznie o raperów, tylko o szeroko pojętą muzykę.
Zeus: Inspiruje mnie wszelka muzyka, która wpadnie mi w ucho. Oprócz rapu sporo słucham soulu, funku, muzyki elektronicznej, chilloutu, dubstepu, rocka. Jest tego naprawdę sporo. Co mnie inspiruje widać wyraźnie na moim Facebooku, ponieważ umieszczam tam całe mnóstwo moich inspiracji. Zachęcam więc do odwiedzania mojego profilu.
Marta Mrowiec: Jak oceniłbyś polską rap scenę?
Zeus: To pytanie z cyklu ogólnikowych, na które nie ma sensownych odpowiedzi. A jak ocenić ludzkość? Są i dobrzy ludzie i źli a tak naprawdę, gdyby podejść do tego filozoficznie, sprawa skomplikowała by się i to bardzo. Na scenie są rzeczy, które mi się podobają i takie, które mnie odrzucają. Wszelką ocenę poszczególnych zjawisk znaleźć można w moich kawałkach.
Marta Mrowiec: A ogólną kondycję polskiego rynku muzycznego? Jest dobrze?
Zeus: Kolejne pytanie z cyklu ogólnych (śmiech). Nie wiem, czy jest dobrze. Na pewno rap ma się coraz lepiej. Po tym jak media się na nas wypięły, przenieśliśmy całą promocję do Internetu i nie musimy się z nikim układać. Co więcej, ta promocja daje efekty i lądujemy na wysokich miejscach na listach sprzedaży. Dopiero co dostałem informację, że zadebiutowałem na 7 miejscu na liście OLiS. Jak widać, jest dobrze. Płyt sprzedaje się coraz więcej, ludzie zaczynają wracać do kupowania fizycznych wersji albumów, chcą wspierać artystów. To cieszy, nawet jeżeli te nakłady i progi sprzedażowe są nadal śmieszne, biorąc pod uwagę ilość obywateli tego kraju.
Marta Mrowiec: Skoro Zeus nie żyje? To co dalej? Zeus. Zeus zmartwychwstał? Najbliższe muzyczne plany?
Zeus: Najbliższe plany to kolejne wydawnictwa naszego labelu Pierwszy Milion, w tym moja kolejna płyta. Tytułu, koncepcji, gości itd. nie zdradzam póki co (śmiech).
Marta Mrowiec: I na zakończenie. 5 numerów, które zawsze masz w odtwarzaczu?
Zeus:
- Jessie Ware – Devotion
- Skepta – English Breakfast
- Supastition & Nicolay – The Williams
- J Cole – Dreams
- Emeli Sande – Easier in bed
All About Music dziękuje za rozmowę i życzy samych sukcesów.
Przepytywany: Zeus / Kamil Rutkowski
Przepytująca: Marta Mrowiec





