Bokka pojawiła się znikąd. Nikt nie wie kto to, ale wszyscy znają ich najnowszą płytę. My z nimi porozmawialiśmy, sprawdźcie, czy udało nam się dowiedzieć się kim są?
Bartłomiej Gozdek: Co oznacza ‘BOKKA’?
BOKKA: Podobno w języku maltańskim oznacza „usta”. Dla nas BOKKA to wolność i jeden z najbardziej ekscytujących okresów w naszym życiu. To też zderzenie 3-ech zupełnie innych osobowości, charakterów i filozofii życia.
Bartłomiej Gozdek: Jak powstał zespół, i skąd pomysł na kompletną anonimowość?
BOKKA: Spontanicznie. Był taki dzień w listopadzie zeszłego roku kiedy zaczęliśmy się bawić nagrywając na iPada różne przedmioty z życia codziennego. Stukaliśmy w pudełka od chusteczek, butów, pstrykaliśmy długopisami. Na tej podstawie powstał pierwszy beat, który tego samego dnia wieczorem ewoluował w piosenkę Town Of Strangers. To była swoista eksplozja weny, wolności i czystej radości tworzenia. Wpadliśmy w trans i w ciągu następnych dwóch tygodni mieliśmy już materiał na płytę. Ale nie zatrzymywaliśmy się z obawy, że ta niezwykła fala, która nas niosła może się nagle skończyć. Mieliśmy świadomość, że to stan ulotny. W sumie zrobiliśmy ponad 40-ci numerów, z czego na końcu wybraliśmy naszym zdaniem najlepsze. Od początku czuliśmy, że na pierwszym etapie powinna funkcjonować tylko muzyka. W tym wszystkim nie chodzi przecież o świecenie gębami i brylowanie w mediach. Naszą anonimowością chcieliśmy skupić uwagę tylko na dżwiękach i obrazie. Oto cała filozofia.
Bartłomiej Gozdek: Jak nazwalibyście gatunek muzyczny który gracie?
BOKKA: Szczerze mówiąc nie mamy zielonego pojęcia. W Empiku kładą naszą płytę na półce z napisem „nowe brzmienia”;) To w sumie bardzo miłe.
Bartłomiej Gozdek: Chcecie pozostać zagadką najdłużej jak to możliwe, czy macie w planach się ujawnić?
BOKKA: Lubimy tę naszą anonimowość. Więc dopóki tak jest będziemy się jej trzymać.
Bartłomiej Gozdek: O czym traktują wasze piosenki?
BOKKA: O życiu i o tym, co się z nim wiąże. Jest np. numer o snach, w których czasami w sposób bardzo realistyczny dzieją się rzeczy niemożliwe. O relacjach międzyludzkich, o wspomnieniach zamkniętych w dźwiękach, o miejscach w których nie byliśmy, a chcielibyśmy kiedyś odwiedzić, o jasnych i ciemnych stronach ludzkiej egzystencji.
Bartłomiej Gozdek: Czy, muzycznie, chcecie osiągnąć jakiś konkretny cel?
BOKKA: Chcemy szukać. Każdy dzień przynosi nowe inspiracje. Naszym głównym celem jest robić muzykę, której sami chcielibyśmy słuchać.
Bartłomiej Gozdek: Jak udało wam się zyskać rozgłos w internecie?
BOKKA: Mieliśmy szczęście, że ludziom, którzy usłyszeli singiel i obejrzeli teledysk spodobał się na tyle, że chcieli się nim podzielić z innymi. Portale społecznościowe to zbawienie dla młodych alternatywnych zespołów, które startują, a które z różnych względów mogą nie trafić do radiowców. Ludzie na szczęście nie słuchają już tylko radia, częściej poszukują na własną rękę.
Bartłomiej Gozdek: Jak wygląda wasz proces twórczy?
BOKKA: Czasami dłubiemy wszyscy razem, a czasami rozdzielamy się na 2 grupy. Wtedy chłopaki dłubią w jednym pokoju, dziewczyna wymyśla linię melodyczną i nagrywa w drugim. W jednym i drugim przypadku wszyscy dobrze się bawią.
Bartłomiej Gozdek: Jedynym polskim zespołem z którym nieco kojarzy mi się wasza twórczość jest ‘Frozen Bird’. Jakie zespoły wpłynęły na waszą muzykę?
BOKKA: Spektrum naszych muzycznych fascynacji jest naprawdę szerokie. Lubimy Talking Heads, Briana Eno, Stinę Nordenstam, Florence + The Machine, Davida Lyncha, Kanye Westa a nawet Picasssa. Sam widzisz;)
Bartłomiej Gozdek: Czy Brian Eno faktycznie jest waszym fanem?
BOKKA: Podobno;)
Bartłomiej Gozdek: Jak oceniacie stan polskiej sceny muzycznej?
BOKKA: Bardzo dobrze. Tyle fajnych rzeczy pojawia się co chwilę, że aż trudno czasem nadążyć. Wydaje nam się, że coś na poważnie drgnęło w naszym kraju. Tak jakby ludzie zaczęli inaczej myśleć, wychodzić poza ramy, nie wiemy jak to nazwać, ale robi się coraz ciekawiej. Oby tak dalej.
Z zespołem BOKKA rozmawiał redaktor All About Music – Bartłomiej Gozdek.


