Trójmiejski zespół mjut to na pewno niespodzianka ostatnich miesięcy. Co prawda, mają już na koncie debiutancki album Akcja ratowania ślimaków, jednakże dopiero dzięki fenomenalnej 9 przebili się do słuchacza. Z okazji premiery płyty postanowiliśmy przepytać trochę wokalistę grupy, Patryka Kienasta.
mjut to dość ciekawe zjawisko na naszej polskiej scenie muzycznej. Ten trójmiejski zespół daje nam się bliżej poznać już od niecałych 10 lat, kiedy to w 2007 roku zaprezentował utwór Do końca wszystkiego. Kawałek ten okazał się tak dobry, że Piotr Kruczkowski umieścił go na składance minimax pl 4. Krokiem milowym okazało się wydanie w 2011 roku debiutanckiego albumu Akcja ratowania ślimaków, której zawartość traktuje o problemach młodych osób ze światem. Krążek był szeroko komentowany wśród krytyków, a ich aprobata sprawiła, że mjut gościnnie wystąpił na jubileuszowym wydawnictwie happysad Zadyszka, na którym panowie zaprezentowali własną wersję Łydki.
Po kilku latach nieobecności grupa powróciła z nowym materiałem. Płyta 9 ukazała się 25 września 2015 roku nakładem Mystic Production. mjut wciąż eksperymentuje z brzmieniem, jednak panowie wiedzą już co i jak. Dojrzale i świadomie nadają w ten sposób nowy kierunek swojej twórczości, jednocześnie nie zapominając o swojej tożsamości.
Wywiad
Łukasz Mantiuk: To Wasza druga płyta, ale po odbiorze na naszej stronie jesteście trochę dla nas „nowością”, dlatego mam do Ciebie dwa dosyć oczywiste pytania. Skąd nazwa MJUT?
Patryk Kienast: Znienawidzone pytanie :) Nie ma konkretnej przyczyny, dla której nazwaliśmy zespół w ten sposób. Miało być krótko, wieloznacznie i charakterystycznie. Z perspektywy czasu uważam, że wybór nie był najszczęśliwszy, ale znam lepsze zespoły o gorszych nazwach.
Łukasz Mantiuk: I idąc dalej, skąd nazwa albumu „9”?
Patryk Kienast: Indeks płyty zawiera osiem utworów, ale nazwa nie jest zmyłką, tylko podpowiedzią. Poza tym, płytę 8 nagrała Nosowska, więc nie chcieliśmy ściągać ;)
Łukasz Mantiuk: Nie może też zabraknąć sztampowych pytań przy premierze każdego krążka – Który utwór na albumie jest Twoim ulubionym? Który sprawił największą frajdę przy nagrywaniu? Z którego jesteś najbardziej dumny? (to nie muszą być te same utwory :D)
Patryk Kienast: Nie mam swoich faworytów, bo wszystkie piosenki z tej płyty lubię. Co więcej – są na tyle różnorodne, że grając je na żywo, każda z nich daje mi podobny poziom satysfakcji. Dużą frajdę sprawiło nam nagrywanie piosenki To nie jest fair, bo w kilkadziesiąt minut – pod wpływem Krystiana i Adama, producentów płyty – zmieniliśmy ten utwór z ballady w jeden z bardziej żywiołowych utworów w zestawie i od razu go zarejestrowaliśmy. Fajnie mi się nagrywało Zły los i Tyle ile chcę . Było dużo zabawy, swobody, to były najfajniejsze momenty tej sesji. Jeśli chodzi o samą jakość kompozycji, to najbardziej zadowolony jestem z piosenek: Puść go, Nietoperz mówi nie i Zły los.
Łukasz Mantiuk: Stylistycznie istnieje pewna przepaść między pierwszym albumem a drugim. To prawie dwa różne albumy, dla innych odbiorców. Skąd taki pomysł, co z fanami pierwszego krążka? Nie poczują się lekko zawiedzeni tym wydawnictwem?
Patryk Kienast: Cieszę się, że udało nam się stworzyć dwie tak odmienne płyty. Słuchanie Akcji ratowania ślimaków wymagało dużego skupienia i dużej otwartości na niecodzienne rozwiązania i gotowości na podążanie za zespołem w nieznane. Tymczasem na 9 proponujemy słuchaczom fajne i ładne piosenki. Brakowało nam tego bardzo po wydaniu pierwszej płyty. Z pewnością niektórzy zwolennicy Akcji…, zwłaszcza ci, którzy obiecywali sobie po naszej nowej płycie podobnego klimatu, będą nam mieli tę zmianę za złe, ale my naprawdę potrzebowaliśmy odmiany i uwolnienia piosenkowego potencjału, który w nas drzemał. Jak dotąd zwolennicy pierwszej płyty po zapoznaniu się z 9 wykazują zrozumienie :)
Łukasz Mantiuk: Co sprawia Wam radość – samo nagranie albumu i koncertowanie, czy chcielibyście więcej? Podbicie rozgłośni radiowych? Bycie na ustach/w uszach wszystkich Polaków? Jakie są Wasze ambicje, dalsze działania, plany?
Patryk Kienast: Koncerty przede wszystkim. Nowe piosenki dają nam możliwość dobrej zabawy podczas występów, a tego nam brakowało najbardziej. Oczywiście, wciąż gramy wiele piosenek z pierwszej płyty, ale te nowe wprowadziły do naszych występów dużo świeżości. W studiu, dla odmiany, jest ciężka praca, a momentów wzniosłych mniej więcej tyle samo, co wątpliwości. A ambicje? Będę się świetnie czuł, jeśli nasza muzyka będzie się podobać ludziom, jeśli będzie im na swój sposób potrzebna. Muzyka, to nie chleb, czy mydło, można sobie bez niej jakoś poradzić, więc za każdym razem, gdy ktoś mówi lub pisze, że jest mu przyjemnie, gdy nas słucha, czuję się zaszczycony i wzruszony. Najbliższe plany i działania są ściśle powiązane z promocją albumu i na razie nie wybiegamy w przyszłość, choć nie ukrywam, że rośnie nam apetyt na nowe piosenki.
Łukasz Mantiuk: Dlaczego na trackliście nie ma utworu 2+2, mimo iż na płycie jest? :)
Patryk Kienast: Postanowiliśmy go ukryć, zostawić najwytrwalszym na koniec. Mam nadzieję, że będzie przyjemną niespodzianką dla każdego, kto go odkryje.
Łukasz Mantiuk: Czy już na stałe i dobre osiedliliście się w Gdańsku? Masz swoje ulubione miejsca?
Patryk Kienast: Wygląda na to, że tak. Dobrze nam się tu żyje, poukładaliśmy sobie tu nasze sprawy. Moim ulubionym miejscem w Gdańsku jest Sopot :) A poważnie, to lubię te zapomniane dzielnice: Nowy Port, Dolne Miasto, Stogi, a ostatnio szalenie mi się spodobała Wyspa Sobieszewska.
Łukasz Mantiuk: Czy przykra sytuacja z kradzieżą Waszego sprzętu znalazła jakiś szczęśliwy koniec?
Patryk Kienast: Tak, dla złodziei, bo nikt ich nie złapał i w pierdlu nie zamknął :(
Łukasz Mantiuk: Śpiewacie „wyłączamy komputery” i rzeczywiście, w końcu może je wyłączmy. Jak Twoim zdaniem będzie wyglądać rzeczywistość, konwersacje, dialogi za 10, 20 lat? Będzie gorzej?
Patryk Kienast: Komputery nie są złe, tylko nie lubię tego chwalenia się w necie nowymi butami, płaskim brzuchem, biletami do kina, wakacjami w Bułgarii, sałatką grecką zjedzoną na balkonie, skodą fabią, kwiatami od męża, wielkością bicepsa, spaniem w hotelu Gołębiewski. Może właśnie w przyszłości będzie lepiej, bo musi się to ludziom wreszcie znudzić i zatęsknią za tym, by pogadać normalnie. Tak, jak zatęsknili za normalnym jedzeniem i zaczęli kupować jajka i warzywa prosto od rolnika.
Łukasz Mantiuk: Wasz krążek trafił na serwisy streamingowe (Spotify, Deezer, Tidal) dopiero tydzień po premierze albumu. Dlaczego? Jaki jest Twój stosunek do serwisów tego typu?
Patryk Kienast: Nie mam nic przeciwko dystrybucji cyfrowej, bo to dogodna forma i błyskawiczny sposób dotarcia do słuchaczy, ale cieszę się, że pierwszeństwo mieli Ci, którzy kupują albumy w postaci płyty z okładką. Ten gatunek ludzi jest na wyginięciu ;)
Łukasz Mantiuk: Do końca roku 2015 pozostały trzy miesiące. Jaki póki co był on dla Was? Plusy, minusy?
Patryk Kienast: Nie możemy patrzeć na ten rok inaczej niż przez pryzmat premiery nowej płyty. I dlatego jest to dla nas rok wyjątkowy. Poza tym, w tym roku zaczął grać z nami świetny basista – Kejsi, którego wyobraźnia muzyczna i dbałość o szczegóły pozwoliła nam się rozwinąć. Zagraliśmy kilka fajnych koncertów, piosenki coraz lepiej sobie radzą. Wprawdzie do końca roku tylko trzy miesiące, ale mam nadzieję, że najlepsze jeszcze jest przed nami.
Łukasz Mantiuk: Jesteś muzykiem, więc zapewne jesteś również odbiorcą muzyki. Jakie wydawnictwa, albumy, krązki, artyści zwrócili Twoją uwagę w 2015 roku?
Patryk Kienast: Najchętniej słuchałem nowej płyty Tame Impala Currents. Już pierwsze publikowane utwory zwiastowały świetny przebojowy i doskonale wyprodukowany album. I choć jest dla mnie trochę za długi, to i tak nie ma sobie równych w tym roku.
Łukasz Mantiuk: Na razie macie zaplanowane trzy koncerty, czy planujecie ich większą ilość? Może ponownie w Gdańsku?
Patryk Kienast: Tak, koncertów przybywa i odwiedzimy w ramach trasy największe miasta. Będziemy się cieszyć z każdej pary nóg, która przydrepcze na nasz występ, z każdej pary rąk do klaskania i każdej uśmiechniętej buzi na widowni. Wiele wskazuje na to, że będzie nas można usłyszeć jeszcze w tym roku w Trójmieście. Pełna lista koncertów na facebook.com/mjuty lub www.mjut.pl. Zapraszamy!




