„W Polsce dzieje się coraz więcej. Super być częścią tego wszystkiego. Polska elektronika wypływa teraz na powierzchnię” – Wywiad z The Dumplings



Kariera The Dumplings rozwija się w zawrotnym tempie. Ostatnie tygodnie są dla nich niczym wyjęte z bajki. Właśnie wrócili z koncertów z Anglii, wydali nowy teledysk i debiutancki album No Bad Days. Korzystając z okazji, postanowiliśmy zadać im kilka pytań i dowiedzieć czegoś więcej o tym bardzo obiecującym duecie.

WYWIAD

Piotr Krajewski: Witam Was serdecznie. Jestem pod ogromnym wrażeniem i cieszę się, że mogę Was poznać właśnie w takim momencie kariery.

The Dumplings (Justyna Święs & Kuba Karaś): Cześć!

Piotr Krajewski: Jak godzicie Waszą rozwijającą się karierę ze szkołą?

Justyna: Czas (fizycznie) godzimy, gdyż staramy grać koncerty tylko w weekendy. Najgorzej jest, gdy trzeba się jednak uczyć, a chciałoby się (w tym czasie) robić też próby. Nauczyciele bardzo nas wspierają.

Kuba: Pod tym względem mamy naprawdę dobrze. Nauczyciele rozumieją, że gramy i mamy taką pasję. Nie nadużywamy tego. Nie chcemy, aby też tak było, że: gramy, halo!… i trzeba nam trochę odpuścić. Staramy się zachować normalny tryb. Czasami zdarzają się losowe sytuacje, to (wtedy) można ładnie poprosić…

Piotr Krajewski: Skąd pomysł na nazwę The Dumplings?

Kuba: Graliśmy jeszcze z jednym kolegą w zespole. Rzucił (kiedyś) żartobliwie: A może tak Pierożki Ruskie? Potem okazało się, że on nie chce za bardzo z nami grać. Postanowiliśmy przetłumaczyć to na język angielski. Brzmi to dźwięcznie, jest polski akcent w angielskiej nazwie.

Piotr Krajewski: Jak wygląda u Was praca nad nowymi utworami? Przykładowo. Czy jest to na zasadzie, że Ty Justyna masz pomysł i mówisz Kubie: stwórz muzykę do tego?

Kuba: To zależy. Każdy utwór to inna historia. Zazwyczaj jest tak, że to ja mam jakiś zarys typu rytm, melodia. Bierzemy jakiś tekst, Justyna potem sobie to śpiewa i później składamy to w całość.

Piotr Krajewski: Słyszałem też, że często wasze piosenki opowiadają o Waszych snach.

Justyna: Czasami tak. Nasze piosenki opowiadają jednak o wielu rzeczach. Moglibyśmy wymieniać i wymieniać i wymieniać…

Piotr Krajewski: Wasze koncertowe życie nabiera tempa. Właśnie wróciliście z Anglii. Liverpool, Brighton, Londyn… Jak było? Jakie to uczucie zagrać tam?

Kuba: Trochę nie wierzyliśmy, że to się dzieje. Jakie to uczucie? Na pewno bardzo miłe. Nie oczekiwaliśmy, iż będą czekać tam na nas z otwartymi ramionami. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nikt nas tam nie zna. Chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony. Przyjęli nas bardzo miło.

Piotr Krajewski: No i niedługo Open’er Festival…

Kuba: Tak, bardzo się cieszymy, ale bardziej chyba cieszymy się z tego, że będziemy mogli obejrzeć tyle różnych koncertów.

Justyna: Taaaak. Bardzo cudownych koncertów.

Piotr Krajewski: Czy macie już jakieś konkretne koncertowe setlisty czy ciągle się bawicie?

Kuba: Bawimy się. Staramy się, aby co koncert pokazać coś nowego.

Justyna: Czasami coś coverujemy.

Kuba: Mamy takiego fana, który jeździ na większość naszych koncertów i często też sam się dziwi, że znowu było coś nowego.

Justyna: Są ludzie, którzy przychodzą (na nasze koncerty) któryś już raz z kolei i byłoby trochę dziwnie grać ciągle to samo.

Kuba: Tak. Często też gramy któryś już raz w jednym mieście i staramy się, aby było coś nowego, a nie dokładnie to samo.

Piotr Krajewski: Czyli Wasze coverowanie działa na zasadzie, że spodoba Wam się dany kawałek i stwierdzacie „O! Dzisiaj to zagramy!”?

Justyna: Tak. Dokładnie tak.

Piotr Krajewski: Bez żadnych wcześniejszych prób?

Justyna: Nie, nie.

Kuba: To zależy. Czasami wychodzi to np. dzień wcześniej. Na zasadzie, że tu są dwa akordy, Justyna przygotowuje swój tekst albo po prostu się nauczy.

Piotr Krajewski: Wczoraj (czyli 13.05) był Wasz wielki dzień. Wydanie debiutanckiej płyty. Jakie to uczucie?

Justyna: Super. Strasznie to wszystko jednak dziwne. Wszystko to się dzieje jakoś obok. Wydaje mi się, że ja stoję tutaj, a to wszystko jest gdzieś indziej.

Kuba: Wszystko poszło bardzo szybko. Jesteśmy też trochę zmęczeni. Ciężki tydzień. W sumie to ciężkie całe dwa tygodnie. Trzeba będzie to wszystko odespać.

Piotr Krajewski: Gratuluję albumu! Jest obecnie najchętniej słuchanym krążkiem w serwisie WiMP, dzięki czemu stał się również albumem tygodnia. Płyta jest świetna. Słucham jej odkąd pojawiła się tam. Wczoraj kupiłem ją od Was i jak tylko wróciłem do domu, wrzuciłem do odtwarzacza. Czy macie jakieś ulubione kawałki?

Justyna: Tak. Mam jeden.

Kuba: A ja mam trzy.

Piotr Krajewski : Oho, czekajcie. Boję się, że nie strzelę w Wasze (:D)

Justyna: No to dajesz!

Piotr Krajewski: Ciężko wybrać. Na razie to Man Pregnant, Everything Is A Circle, Technicolor Yawn i Freeze.

Justyna: No i nie wymieniłeś mojego!

Kuba: Trafiłeś jeden mój – ’Everything Is A Circle’.

Piotr Krajewski: Mam strzelać dalej?

The Dumplings: Tak!

Piotr Krajewski: Hmmm… nie wiem, nie będę strzelał! (:D)

Justyna: Shameless! Totalnie nowy.

Kuba: To jest taki styl, w który będziemy brnąć coraz bardziej. Pobawimy się takim rockiem, czymś mocniejszym.

Piotr Krajewski: Kiedy stwierdziliście, że elektronika / synth pop jest właśnie tym, co chcecie grać?

Kuba: Od razu. Słucham bardzo dużo elektroniki i myślę, że na tym polu jest jeszcze dużo do odkrycia. W Polsce dzieje się coraz więcej. Super być częścią tego wszystkiego. Polska elektronika wypływa teraz na powierzchnię.

Piotr Krajewski: No właśnie. Mówiąc obecnie o elektronice w Polsce, wymienia się od razu Was.

Kuba: I to właśnie jest mega wyróżnienie. Nie jesteśmy nawet w stanie uwierzyć, że stawia się nas obok takich zespołów jak m.in. Rebeka. Oni długo już grają, prawda? I to jest super.

Piotr: W Anglii graliście chyba z KAMP!?

Kuba: Tak. Supportowaliśmy ich. Bardzo się lubimy.

Justyna: Polska elektronika się ze sobą przyjaźni.

Kuba: Właśnie to jest super. Wszyscy reprezentujemy jeden nurt. Nie ma zazdrości, zawiści, wszyscy staramy się wspierać.

Piotr Krajewski: Gratuluję świetnego klipu do Technicolor Yawn! Kot wygrał! Czy byliście pomysłodawcami tego teledysku czy jednak reżyserzy?

Kuba: Jedynie lekko i delikatnie zarysowaliśmy nasz pomysł.

Justyna: Opowiedzieliśmy jakich lubimy reżyserów oraz co nas inspiruje. No i idealnie trafili w to, co chcieliśmy.

Kuba: Istnieją ludzie, którzy są (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) odjechani. O to nam chodziło.

Piotr Krajewski: Czy inspirowali Was jacyś artyści / zespoły podczas prac nad No Bad Days? Wyczuwalny jest bardzo wyraźnie klimat lat 80., który bardzo lubię.

Kuba: Tak. Również bardzo lubimy ten klimat. Z inspiracji… Twin Shadow, AlunaGeorge. Słuchamy tyle muzyki, że naprawdę ciężko wybrać kilka ulubionych zespołów.

Piotr Krajewski: Czy mieliście dowolność przy tworzeniu krążka, czy może wpływ na niego miała również wytwórnia?

Kuba: Tak, mieliśmy. I to jest właśnie super. Bardzo nam zależało na tym, aby mieć swobodę. Chcieliśmy, żeby było to nasze. Wytwórnia nie ingerowała.

Justyna: Ale myślę też, że nie pozwolilibyśmy na to. Już na samym początku powiedzieliśmy, że chcemy robić swoje.

Piotr Krajewski: Jak długo trwały prace nad płytą?

Kuba: Przez ferie nagraliśmy cały album. Mieliśmy bardzo mało czasu. Później był jeszcze jeden weekend, kiedy pojechałem do Bartka, do domu, żeby dopracować jeszcze aranże.

Justyna: Wszystko to nie było jednak proste. Trzeba było pracować na odległość.

Piotr Krajewski: Czy pamiętacie swój pierwszy wspólny występ live? Jak go wspominacie?

Justyna: Nasz pierwszy występ, ale taki całkiem, całkiem, całkiem pierwszy, jeszcze jako Pierożki Ruskie, to był występ w zabrzańskim artystycznym pubie Kaktus. Było bardzo śmiesznie.

Kuba: Graliśmy wtedy tylko z gitarą akustyczną. Są jeszcze z tego nagrania na Vimeo.

Justyna: Miałam mega krótkie włosy i byłam strasznie skrępowana. Tata do mnie zadzwonił podczas tego koncertu. Stoję tam, odbieram w przerwie między piosenkami i mówię „Tato! Śpiewam, mam teraz koncert! Nie mogę rozmawiać”.

Piotr Krajewski: Podoba mi się to, że nie skupiliście się tylko na utworach po angielsku, ale również gracie kawałki w naszym języku. Często jest tak, że wielu naszych artystów chcących zrobić karierę za granicą, pomija granie piosenek po polsku. Czy wyszło to u Was dosyć spontanicznie?

Kuba: To było bardzo spontaniczne.

Justyna: Na początku nie chcieliśmy robić polskich piosenek.

Kuba: Potem usłyszeliśmy audycję w radiu o tym, że polscy artyści nie chcą tworzyć polskich utworów.

Justyna: I w tym momencie napisaliśmy tekst do 'Nie słucham’.

Piotr Krajewski: Jesteście świetnym przykładem na to, że marzenia się spełniają. I to nawet bardzo szybko. Czy macie więc jakieś rady dla osób młodych, podobnych do Was?

Kuba: Przede wszystkim: dużo grać! Żałuję, że ostatnio nie mam na to zbyt wiele czasu. Myślę, że kontakt z instrumentem jest naprawdę ważny. Poza tym, słuchać dużo muzyki.

Justyna: Totalnie być sobą! Nie próbować udawać kogoś innego, bo to nigdy nie wyjdzie, choćby nie wiem jak byłoby to dobre, to i tak będzie to słychać.

Piotr Krajewski: A odwaga?

Kuba: Myślę, że nie. Nie jesteśmy odważni. Trochę się oswoiliśmy z tym co teraz (dookoła) się dzieje, z nowym towarzystwem. Na pewno zachowujemy się trochę inaczej, ale odważni nie jesteśmy. Świetnie pokazały to ostatnie koncerty w Anglii. Wyczuwalny jest stres, człowiek boi się wystąpić przed całkiem nowymi ludźmi, gdzie kultura muzyczna jest całkiem inna. Zastanawialiśmy jaki będzie odbiór tego wszystkiego. Czuć ten stres, naprawdę. Nie powiedziałbym więc, że odwaga to jest cecha, którą koniecznie trzeba posiadać. Przede wszystkim: słuchać dużo muzyki i być sobą!

Piotr Krajewski: Dziękuję Wam bardzo za wywiad. Było mi bardzo miło i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.

The Dumplings: Na pewno. Dziękujemy.

 

Czytaj również