18 kwietnia na sklepowe półki trafi najnowszy album Tego Typa Mesa. O nowym albumie, swoich felietonach, występie na Hip Hop Kempie i wielu innych rzeczach opowiedział w naszym wywiadzie. Zapraszam do lektury.
18 kwietnia premierę będzie mieć czwarty solowy album Tego Typa Mes (ósmy w ogóle), który jest najlżejszy w jego dorobku. Zmęczony patosem artysta stawia na proste historie. Album zatytułowany Trzeba było zostać dresiarzem odnosi się do początków kariery Piotra Szmidta; co by było, gdyby na pierwszym teledysku, którym ubrany w szeleszczący dres Mes wkroczył w świat zawodowych muzyków, skończyła się jego przygoda z estradą? Między innymi na to pytanie znajdziecie odpowiedź w poniższym wywiadzie.
Wywiad
Marta Mrowiec: Trzeba było zostać dresiarzem – co w takim razie się stało, że nim nie zostałeś?
Ten typ Mes: Za mało muzyki, za dużo sportu mieli dresiarze do zaoferowania. Poza tym, nawinąłem już w refrenie „Trze’a było” – „za słaby łeb mam”. Nie mam nerwów, by być beztroskim. Nie mam tej mentalności „I don’t give a fuck”. I po części jej zazdroszczę tym, którzy mają….
Marta Mrowiec: Skąd pomysł‚ na taki tytuł‚ i tematykę albumu?
Ten typ Mes: Album jest o pojęciach nieskomplikowanych. Oparty na mocnych słowach. Utwory typu „Głupia, spięta dresiara” czy „Ochroniarz Patryk” mają być przeciwwagą dla dominujących; patosu w rapie i nudy w popie. Byłem też zmęczony obśmiewaniem się z dresów. Mają szybkie samochody – co z tego, że kolor i spojler bywają dziwne? A jakiś buc z agencji reklamowej wydaje 100 000 zł na nowego Mini. Czyj lans jest bardziej bezsensowny? Dresiary stosują mocny makijaż by przyciągnąć samców. Uwielbiam to! Dopatrują się w dresiarskich ruchach więcej rozsądku niż w niejednym wykształconym, zdystansowanym 30-latku.
Marta Mrowiec: W jednym ze swoim felietonów napisałeś, że kiedy pracujesz sam idzie to sprawniej, główny cel ani na chwilę nie znika za chmurami cudzych nastrojów. Jaki zatem jest główny cel wydania albumu Trzeba było zostać dresiarzem?
Ten typ Mes: Opowiedzieć ludziom historie jeszcze nieopowiedziane, w sposób, którego dotąd nie słyszeli. Nie wiem ile było utworów na outkastowych bitach analizujących modę na jogging. Obstawiam, że mój będzie pierwszy.
Marta Mrowiec: Jeżeli jesteśmy już przy felietonach. Piszesz ich sporo. Nie myślałeś o tym żeby zmierzyć się na przykład z prozą?
Ten typ Mes: Felietony to ta proza, na jaką na razie mnie stać. Rzuciłem się parę razy z motyką na opowiadania. Z różnym skutkiem.
Marta Mrowiec: Znane jest Twoje zamiłowanie do Charlesa Bukowskiego, która z jego ksiżek jest Twoją ulubioną?
Ten typ Mes: To zamiłowanie jest wręcz karykaturalne. Ale wciąż szczere! Dziś chętnie wróciłbym sobie do „Kobiet”. Innym razem do „Listonosza”.
Marta Mrowiec: Album można zakupić w limitowanej serii wraz z książką zawierającą zbiór Twoich felietonów. Całość kosztuje tyle co niejedna płyta. Jak Wam się udało aż tak obniżyć koszt?
Ten typ Mes: Jeszcze nie wiem czy się udało, bo nie miałem książko-płyty w rękach. Nie mogę się doczekać! Moja wytwórnia Alkopoligamia.com robi różne rzeczy, by odróżnić się od chały i wydawniczych bzdur. Trudne i skomplikowane projekty to w naszej ekipie codzienność. I ludzie to doceniają!
Marta Mrowiec: Skąd pomysł na takie połączenie?
Ten typ Mes: Poniekąd ze strachu, że wszystkie felietony zje np. kasacja strony, na której są zawarte. I z niegasnącej zajawy na wyrazy na papierze.
Marta Mrowiec: Zastanawiałeś się kiedyś co robiłbyś w życiu, gdyby jednak „nie wkroczył‚ w świat zawodowych muzyków, i po pierwszym teledysku skończyła się Twoja przygoda z estradą”?
Ten typ Mes: Może zostałbym dresiarzem? Niby nie pasuję, ale znam dresiarzy, którzy zostali muzykami i wielkie talenty, które wciąż gnają w pasiasty świat. Chcę wierzyć, że robiłbym coś wymiernie pożytecznego. Np. naprawiał zegarki. Byłbym zapewne daleko od matematyki, cyfr, słupków, statystyk, wykresów.
Marta Mrowiec: Zakładając, że rap by nie istniał, to w którym gatunku muzycznym byś się widział?
Ten typ Mes: W dobrej muzyce. Nieważne czy przygrywałby mi jakiś hipster na klawiszach czy długowłosy gitarzysta Bez znaczenia. Wspaniałe, nowoczesne bity jakiegoś chudziny o imieniu Leon czy mocne, rockowe kompozycje hipotetycznego Krzyśka można tak samo ozdobić ciekawą historią i śpiewać ją na sto sposobów. I byłoby to tak samo szczere. Nie kumam takich akcji, że Agnieszka Chylińska nagrała popowe songi z Planem B i zdradziła swoje mroczne korzonki. Co mnie to obchodzi? Ja mam tylko problem, że tekst był średni. Gdyby zaśpiewała coś w stylu „blednie mi tatuaż i nie wiem / czy mam go odnowić / bo to już za mną” to byłaby to ciekawa wolta stylu!
Marta Mrowiec: W sierpniu wystąpisz na Hip Hop Kempie. Zaprezentujesz się wyłącznie z nowym materiałem czy będzie to raczej przekrój Twojej twórczości?
Ten typ Mes: Przekrój ponad wszystko! Niestety już nie Przekrój w kiosku. Mam do wyboru materiał‚ z ośmiu płyt. To musi być kompromis pomiędzy tym, co zna słuchacz lat 19 i tym, do czego pobuja się trzydziestolatek.
Marta Mrowiec: Jesteś po 30-tce, Twoi słuchacze nie raz są o połowę młodsi. Nie masz obawy, że mogą nie zrozumieć Twoich tekstów? (nie mam tutaj na myśli tych z T.B.Z.D. ;))
Ten typ Mes: Kiedy miałem 15 lat słuchałem białych Brytyjczyków z Jamiroquai, czarnych trzydziestolatków zza oceanu i nie wiem… doktora Sienkiewicza z Elektrycznych Gitar. To na szczęście nie wydaje się problematycznym zagadnieniem i teraz. Choć liczby faktycznie wyglądają trochę abstrakcyjnie.
Marta Mrowiec: Masz swoje motto życiowe, jakąś dewizę? Jeżeli tak to jak ona brzmi?
Ten typ Mes: Z mottem to lipa tak na szybko. Ważne, że przyjaciele mogą na mnie polegać moje słowo jest bliżej stali niż styropianu, a muzyka, którą kochałem 20 lat temu wydaje mi się nadal piękna.
Marta Mrowiec: O czym nigdy nie nagrałbyś numeru? Istnieją takie tematy?
Ten typ Mes: Nie nagrałbym czegoś skandalicznego na siłę pod publikę. W stylu „Wytrop pedofila” mogłoby być ciekawym utworem 15 lat temu, ale gdybym teraz rzucał się na takie tematy był‚oby to zwracanie na siebie uwagi Trynkiewiczem, czyli obrzydliwą zagrywką poniżej godności tekściarza.
Marta Mrowiec: Słuchasz swoich kawałków? (ot tak w wolnej chwili)
Ten typ Mes: Rzadko. Słucham, jak nad nimi pracuję i jak się ich uczę przed koncertami.
Marta Mrowiec: A polskiego rapu? Jak oceniasz polską rap scenę?
Ten typ Mes: Raper z zespołu Pro8l3m. VNM. Igoronco. Moje Żbiki z wytwórni – to są ciekawe asy!
Marta Mrowiec: Ostatnio wokół rapu powstała dyskusja odnośnie komercji. tj. kto się sprzedał kto nagrywa tylko dla kasy. Jakie jest Twoje zdanie odnośnie komercyjnego charakteru rapu?
Ten typ Mes: Ta dyskusja toczy się od początku świata. Zawodowi muzycy zarabiają na swojej pasji. Jeżeli brakuje w tym pasji, to jest problem. Jeżeli nie lubisz zawodowych muzyków, to nie lubisz chyba żadnej klasycznej płyty, bo przecież takie płyty powstają w studiach nagraniowych, w których walutą nie jest komplement, dowcip, albo wierszyk nabazgrany na serwetce. To mityczne sprzedanie się może też tyczyć się jakiejś› kampanii reklamowej, która byłaby totalnie bezsensownym marnotrawieniem wizerunku. Ale raperów to nie dotyczy, więc nie rozumiem skąd emocje.
Marta Mrowiec: Co sądzisz o programach typu Żywy rap? Potrzebne one są?
Ten typ Mes: Nie oglądałem. Słucham płyt. Nieważne czy płyt prosĂłw czy płyt demo. Taki mam zwyczaj – liczy się dla mnie „hit song”, a nie dobry wykon. Ale są różne podejścia no i bomba.
Marta Mrowiec: Masz swój muzyczny autorytet? Jeżeli tak to kto to jest?
Ten typ Mes: FAREL Ĺ WILJAMS! Od pierwszego bitu dla Noreagi czy tam Kelis.
Marta Mrowiec: Twój ulubiony album, którego możesz słuchać bez końa? (niekoniecznie rapowy)
Ten typ Mes: Pink Floyd „Dark side of the moon”. Too $hort „Can’t stay away”. Slum Village…
Marta Mrowiec: Masz jakieś hobby, coś czym lubisz się zajmować poza muzyką?
Ten typ Mes: Nie. Lubię bilard, strzelać z broni palnej i grać w piłkę nożną, ale za rzadko to robię, by określić to mianem hobby.
Wywiad przeprowadziła Marta Mrowiec – zastępca redaktora naczelnego All About Music





