Artur Rojek jest tylko jeden, koncert muzyka w Gdańskim Parlamencie, relacja Łukasza Mantiuk

Jak jesteś Arturem Rojkiem, to możesz wszystko. Wczoraj dane było mi uczestniczyć we wspaniałym koncercie Artura w Gdańskim klubie Parlament. Było to wydarzenie niesamowite, bo tak bardzo brakowało Rojka na polskim rynku muzycznym. Tylko, że ludzie chyba zapomnieli, że przyszli na koncert Rojka, a nie Myslovitz. Oj, głupcze!

Relację tę potraktuję pokrótce również jako miejsce do wyrażenia swojego zdania o solowym albumie Artura, Składam się z ciągłych powtórzeń.

Jestem wielkim fanem oryginalnego składu zespołu Myslovitz, kocham ich starsze nagrania jak również płytę Happiness Is Easy. Przy Nieważne jak wysoko jesteśmy… już coś było nie tak. To był zwiastun tego, co miało nadejść. Informacja o rozwodzie Rojka z Myslovitz była dla mnie katastrofą. Serio, tak jakby ktoś zabił Waszego ukochanego kotka. A koty wielbię. Potem jednak się okazało, że to chyba lepiej, że tak się stało. I Artur był szczęśliwszy (zajął się Off Festiwalem) i muzycy (znaleźli nowego wokalistę, nagrali nowy album). Krążek 1.577 Myslovitz przypadł mi do gustu, chociaż arcydzieło to to nie było. Wydane kilka dni temu Składam się z ciągłych powtórzeń Artura kompletnie zmiażdżyło nagrania nowego Myslovitz. Nie chcę nic mówić, ale panowie z Michałem Kowalonkiem nad kolejną płytą powinni naprawdę porządnie pracować, by chociaż dorównać poziomowi, który ustanowił właśnie Artur.

Wracając jednak do koncertu – był on wisienką na torcie tego albumu.

„Imprezę” rozpoczął akustyczny set Patricka the Pana, młodego artysty z Krakowa. Na żywo brzmiał ciekawie, jednak bardziej podoba mi się słuchanie tego albumu w zaciszu domowym, wieczorem, ze słuchawkami na uszach. Jakoś tak lepiej to wchodzi. Ludzie stali i go oglądali, żeby jeszcze chociaż mieli siedzące krzesełka, można by wczuć się w klimat. Ale to była jedynie przystawka.

Artur Rojek rozpoczął swój koncert utworami z solowego albumu. Początek dla nie średni bo utworów Kokon czy Lato ’76 nie lubię. Ale potem było coraz lepiej – singlowa Beksa, czy wielbione przeze mnie (najlepsze na płycie!) Czas, który pozostał i To co będzie. Perełką – i na albumie w wersji studyjnej, i na żywo, jest Kot i Pelikan. Utwór znany od dawna, jednak nigdy nie brzmiał tak dobrze, jak teraz.

Chyba trochę zawiodła publiczność – chociaż nie cała. Duża część ludzi wiedziała, na co idzie – to solowo koncert Artura Rojka. Jednak znaleźli się tacy, którzy myśleli, że Rojek zacznie grać wszystkie numery zespołu Myslovitz. Ich miny w stylu what the fuck?! były zabawne. Serio, jak idziecie na koncert, dowiedzcie się czegoś o nim, przecież to nie pierwszy z tej serii. Setlista jest znana, powtarza się. A ludzie czekali… Na szczęście nie wszyscy.

Spora część entuzjastycznie zareagowała na utwory zespołu Lenny Valentino, ja natomiast dostałem wypieków na twarzy, gdy pojawił się jeden z najbardziej kochanych przeze mnie utworów MyslovitzW deszczu maleńkich żółtych kwiatów. To magiczny utwór, tak dobrze, że Artur sobie go „zatrzymał”. Pojawiło się również Good Day Is Angel z pierwszej płyty Myslovitz. Na bis ponownie Beksa i wielbione przeze mnie Czas który pozostał. Całość idealnie domknął Pomysł 2.

Chociaż duża część fanów informację o rozstaniu z Myslovitz przyjęła jak koniec świata, to jednak dobrze, że stało się tak, a nie inaczej. Mimo, że Rojek na koncertach wciąż stawia na muzykę i krótkie 'dziękuję’, to jest w tym magia. Nie ma zbędnego biadolenia nad nie wiadomo czym, jest dużo muzyki. Ale Rojek wyglądał na szczęśliwego, zadowolonego. To rozstanie wyszło mu na dobre. Składam się z ciągłych powtórzeń to płyta absolutnie zjawiskowa, prawdopodobnie najlepszy polski krążek roku 2014.

Nie mówmy już o Myslovitz. Zamknijmy ten rozdział raz i na zawsze. Myslovitz już nie ma.

Jest Artur Rojek.

I to jaki.

Artur Rojek Setlist Klub Parlament, Gdansk, Poland 2014

Zapraszam również do przeczytania recenzji albumu w wykonaniu Magdy: Artur Rojek – Składam się z ciągłych powtórzeń (2014), recenzja Magdy Sieprawskiej

A także jej relacji z koncertu Artura w Krakowie: Artur Rojek, Patrick The Pan – relacja z koncertu w Krakowie

Czytaj również