Ofelia wyruszyła niedawno w niesamowitą podróż po różnicach osobowości, w która zabiera Nas ze sobą. Jej nowy projekt to zabawa formą, zróżnicowany stylowo przekaz i głęboka eksploracja samej siebie. W Naszej rozmowie udało się uchylić rąbka tajemnicy na temat nadchodzącej, bardzo szczególnej płyty artystki i wszystkich planów z nią związanych.
Ja nie mogę się doczekać, a Wam polecam przeczytać zapis wywiadu. Jestem pewna, że po jego lekturze będziecie tak samo podekscytowani jak ja.
Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję, bo drugi singiel już jest!
Zacznijmy może od konceptu, który mnie niesamowicie intryguje. Obie dotychczasowe piosenki mają w nawiasach obok tytułów imiona. Wprowadź mnie troszkę w tę koncepcję. Skąd taki pomysł?
Przez długi czas zastanawiałam się co łączy te wszystkie historie na płycie. Album jest już gotowy i zdałam sobie sprawę, że każda z piosenek na nim jest historią jakiejś kobiety, postaci. Każda z nich składa się na to kim ja jestem, ale chciałam żeby każda z nich miała jakieś swoje cechy indywidualne i stąd właśnie te imiona.
Adrianna Małolepszy: Jak je dobierałaś?
Intuicyjnie. Chciałam żeby były zbliżone do tego kim dana postać jest. Uważam, że imiona mocno determinują to kim jesteśmy, więc starałam się, żeby były zgrane z tymi osobami i ich osobowościami.
AM: Opowiesz mi troszeczkę o utworze Słony Kiss? Twoja postać Lisy przechodzi tam dość dużą transformację.
Chciałam żeby właśnie o tym był ten utwór. Każdy z nas przechodzi w życiu taki moment, kiedy coś nas ogranicza, gdy widzimy się niedoskonałymi. Pisząc tę piosenkę miałam coś takiego w głowie.
Cała ta transformacja Lisy dzieję się tak naprawdę w jej głowie. Ona nie zabija swojego ex, ani nie pali naprawdę jego samochodu. Jest to jej fantazja, która pomaga jej się podnieść ze smutku.
Zdaje sobie sprawę, że żaden chłopak nie jest jej potrzebny do tego, żeby się czuła spełniona czy piękna. Wszystko to jest kwestia tego jak ona się czuje.
Jest to też trochę moja historia. Też miałam w życiu taki moment, kiedy musiałam zdać sobie z tego sprawę.
AM: Kręcenie tego teledysku nie mogło być łatwe…
Oj nie! Było to wyzwanie, ale bardzo fajne. Stawiamy sobie wysoko poprzeczkę. Te wizualne rzeczy są dla nas bardzo ważne w budowaniu tej “Ofeliowej historii”.
AM: Wiem, że będzie jeszcze kilka tych postaci. Czy one bardzo różnią się od siebie?
Bardzo. Każda z nich jest zupełnie inna. Piosenki też są różne.
Ktoś mnie kiedyś zapytał “Jaka ty jesteś Iga? Jesteś Ofelia, Iga, tu masz takie włosy, tam zupełnie inne…”
Przy okazji tej płyty zdałam sobie sprawę, że jestem właśnie tym wszystkim i nie chcę się zamykać do jakiejś jednej szuflady i nie chcę ograniczeń. Także jak najbardziej proszę się spodziewać, że każde kolejne wcielenie Ofelii będzie inne.
AM: To fantastyczne!
To dla mnie też projekt spełniający marzenia i super zabawa. Całe życie uwielbiałam się przebierać i tutaj to mam.
AM: Ja mam takie małe marzenie…rozumiem, że płyta jest już gotowa?
No prawie…
AM: Myślałaś o tym, żeby do każdej z tych piosenek zrobić teledysk?
To też moje marzenie! Ale zobaczymy czy się uda.
Jest osiem piosenek, osiem wcieleń, osiem to też liczba nieskończona… Marzyłabym, żeby do każdej postaci zrobić teledysk, ale może to być trudne.
AM: No to musisz! To byłoby genialne! Pomyśl ile kostiumów, mogłabyś założyć!
Tworząc sesję na płytę stworzyliśmy wszystkie te postaci. Poprzebieraliśmy, wymyśliliśmy im wizerunek, więc każda jest już stworzona, mają swoje imiona i czekają na swoją kolej by pokazać się światu.
AM: Patrząc na te utwory i porównując je z poprzednią płytą, one mają pewne łączniki, ale jest to coś innego. Jak się teraz odnajdujesz w tym poprzednim materiale?
Jest to dla mnie dość trudne ponieważ te piosenki z poprzedniej płyty są bardzo, bardzo stare. Niektóre mają już prawie 10 lat. To był zupełnie inny etap mojego życia i byłam bardzo podekscytowana. Słony Kiss ma niecałe półtora roku, więc jest bardzo “młoda”. Praca z utworami bardziej na świeżo daje zupełnie inne doznania.
Teraz jak śpiewam te piosenki z poprzedniej płyt,y to patrzę na nie dość nostalgicznie.
Oczywiście jeżeli uda nam się zagrać trasę to oczywiście ten poprzedni materiał zagramy. Może pokombinuję z aranżami, chociaż mocno już je pozmienialiśmy przy okazji Ksiąg Ofeliowych.
AM: A skąd pomysł na wydanie Ksiąg Ofeliowych, czyli albumu live w tamtym momencie?
Wszystkie koncerty zostały wtedy odwołane, a mimo wszystko nie chcieliśmy zostawić fanów bez niczego. Gdybyśmy wtedy tego nie wydali to słuchacze nie usłyszeliby od nas nic aż do momentu wydania Zakochanej w Bicie. Chciałam zostać w ich pamięci, a poza tym chciałam jakoś zakończyć ten etap i podziękować za niego zanim ruszę z nowym materiałem.
AM: To piękne zamknięcie.
Powiedz mi, kto odpowiada za te świetne aranże do nowych utworów? Czyj to pomysł?
Właściwie nasz wspólny. Nie bez powodu przy okazji drugiego albumu odezwałam się do Kuby Karasia. Robi naprawdę świetne rzeczy i bardzo się cieszę, że z nim pracuję. Ten kierunek, w którym idzie bardzo mi odpowiada i wiedziałam, że znajdę z nim porozumienie.
Jestem zachwycona tym jak nam się razem pracuje i co udało nam się zrobić.
AM: A skąd wynikają te inspiracje latami 80’, które słychać w tych utworach? To moment w historii, który lubisz?
Nie będę ukrywać, że ostatnio przeżywam moment fascynacji muzyką popularną. Uważam, że jest w niej ogromne piękno, które nie jest do końca wykorzystywane obecnie. To brzmienie lat 80tych wyszło trochę przypadkowo.
Przełom lat 70’ i 80’ to taka “złota era”. Te piosenki miały przepiękne melodie.
AM: I są niesamowicie charakterystyczne.
Dokładnie. Są z nami do dzisiaj, wciąż po nie sięgamy i wszyscy je znamy.
AM: Jakie są Twoje najbliższe plany?
Mam nadzieję wypuścić jeszcze dwie historie do końca roku. Tak jak wspomniałam wcześniej, moim marzeniem jest stworzyć obrazek do każdej z tych postaci, ale oczywiście jest to bardzo dużo pracy. Cała moja energia idzie w tym kierunku.
AM: To fantastycznie. A masz już jakiś zalążek fizycznej wersji płyty czy to jeszcze nie ten moment?
Jeszcze nie wybiegam myślami aż tak, bo wszystko się skupia teraz na singlach. Uważam, że te pojedyncze historie mają teraz największą siłę, a album fizyczny będzie wisienką na torcie i gratką dla kolekcjonerów.
AM: Coś w tym jest. Ale gdyby się uprzeć to można by zrobić osiem wersji okładkowych…
Powiem Ci, że zgadłaś, bo taki mamy plan. Chcemy, żeby każda z tych postaci miała swój “moment” i każdy z moich słuchaczy, którzy będą chcieli mieć płytę, będą mogli wybrać sobie swoją ulubioną wersję.
AM: Serdecznie Ci dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!
Dziękuję bardzo!
