„Ta muzyka drzemała we mnie od lat i chyba potrzebowałam odpowiedniego momentu, dojrzałości i producentów” Wywiad z Nataszą Urbańską

NATASZA za sprawą wydawanych kolejno singli powoli odkrywa przed nami swoje nowe artystyczne oblicze. Ostatnio rozmawiałyśmy między innymi o tym jak wyglądała droga do tego momentu i jak czuje się w swojej nowej, muzycznej skórze.
Poniżej znajdziecie zapis wywiadu.

Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i droga


Adrianna Małolepszy: Bardzo serdecznie gratuluję. Jest nowy singiel, muzycznie się dzieję… Opowiesz mi troszkę o Instynkcie?

Instynkt jest moim 4 singlem. Publikując single co kilka miesięcy staram się przybliżyć moim słuchaczom mój nowy świat, nad którym pracuję już od kilku lat. Pierwszy raz z moimi  producentami do studia weszłam jakieś 3 lata temu.
Pandemia dosc mocno wydłużyła Nam ten czas, ale wykorzystałam by powolutku dzielić się moja muzyka. Nie chciałam wrzucać od razu całego albumu,  nowe brzmienie , nowy wizerunek, więc powoli, małymi kroczkami otwieram kolejne karty nowej odsłony Nataszy.

Adrianna Małolepszy: To jest bardzo nowe.

Zdecydowanie  nowe,  dojrzałam  do momentu, kiedy umiem się podzielić osobistymi tekstami, otwieram się muzycznie coraz bardziej… Wcześniej chyba tego nie umiałam, a może to po prostu nie był jeszcze ten czas. Ta muzyka we mnie drzemała od lat i chyba potrzebowałam czasu i odpowiednich producentow .
Jestem im ogromnie wdzięczna i zawsze podkreślam, że to jest wspólna praca, zespół ludzi, którzy we mnie wierzą. Otaczam się dobrą energią i to daje mi siłę, żeby tworzyć muzykę.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, pies i ceglany mur

AM: A miałaś w ciągu tych kilku lat taki moment, kiedy stwierdziłaś “Tak! To jest moje! Tego właśnie chcę!”?

To chyba po każdym spotkaniu w studio z moimi producentami Sampler Orchestra. Po każdym takim spotkaniu mieliśmy gotową piosenkę i zawsze to było ogromne szczęście, wszystko się we mnie naturalnie uwolniło, mój głos brzmiał lepiej.
To było piękne po latach doświadczeń i śpiewania w różnych stylach nagle odnaleźć ten swój własny. Ja nie chcę nikogo kopiować i być porównywana do nikogo. Mam w sobie wiele nieodkrytych dźwięków.
Chciałam żeby to był  blues, oparty na dobrym gitarowym graniu. Chłopaki ubrali to jeszcze w elektronikę i myślę, że wyszło coś świeżego, oryginalnego.

AM: Chyba wyszło, bo szczerze słuchając tego nie nasunęły mi się żadne porównania.

No to świetnie. O to chodziło. Czerpię trochę z muzyki, której słuchałam jako dziecko, więc to była ta baza. Ważne było dla mnie żeby to wychodziło  z bluesa, bo on daje możliwość opowiadania o sobie, o swoich smutkach, o zatrzymaniu się na chwilę, mozna opowiadać o ważnych sprawach i w połączeniu z fantastyczną wyobraźnią muzyczną Sampler Orchestra to wszystko fantastycznie się ze sobą połączyło.

AM: Przy okazji tych nowych utworów po raz pierwszy jesteś też wymieniona jako autor. Jak się z tym czujesz?

To są dla mnie lata pracy nad sobą i było to ogromne wyzwanie. Znacznie łatwiej mi komponować muzykę niż pisać teksty.
W przypadku Ile zaprosiłam do współpracy  genialnego artystę. Ten Typ Mes, który napisał fantastyczny tekst, który niesamowicie mnie określa. Przyglądając mi się z perspektywy, po kilku szczerych wspólnych  rozmowach, zobaczył mnie i myślę że , tekst do ILE w 100% to  jestem ja.
Natomiast Nieuchronne to  mój tekst. To ważna piosenka dla mnie. Walczyłam z sobą pisząc te historię, która w między czasie stała się bardzo aktualna w dzisiejszych trudnych  czasach pandemii. , gniotłam kartkę za kartką, pisanie tekstu po polsku było dla mnie ogromnym wyzwaniem,  inspiracją była  przyspieszająca, często na ślepo, rzeczywistość, przyglądałam  się moim bliskim pogubionym między wirtualnym światem a realem….oraz nadzieja, że właśnie druga osoba może dać szansę na  szczęście .

Instynkt to jest też niesamowicie moja energia. Uwielbiam go i nie mogłam się doczekać, kiedy go wreszcie wydam.
Każda piosenka niesie za sobą troszkę inną energię, inną historie.Na przykład z Maciejem Maleńczukiem i z singlem Psie Łzy było tak, że dostał gotową piosenkę, z gotowym tekstem i wszystko mi wywrócił do góry nogami!

AM: Właśnie słyszałam! Opowiedz mi jak to było?

Ogromnie się cieszę, że się zgodził na tę współpracę. Poprosiłam go ,żeby wszedł tylko do studia i zaśpiewał, a on na to, że może chciałby wprowadzić  jakieś małe zmiany w tekście… Po czym patrzę, a tu wszystko przerobione! Ale wyszło to piosence na dobre.

AM: Zostało tam coś z tej Twojej pierwotnej wersji?

Muzyka! *śmiech*
Maciej ma duszę bluesmana i wniósł  tyle fajnej bluesowej energii! Nie spodziewałam się, że z takim zaangażowaniem i pasją przystąpi do współpracy, I, że aż tak dobrze to wyjdzie.

AM: A jak Wam się razem nagrywało?

Szybko!
Maciej jest profesjonalny  i konkretny. Ja uwielbiam taką pracę. Od razu mówi jeśli coś mu się nie podoba… Do studia Wszedł z wydrukowaną karteczką z nowym tekstem dla mnie! *śmiech*

Ale było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Życzyłabym sobie więcej takich artystów na mojej drodze.

AM: Wspomniałaś też o utworze Ile. Niesamowicie doceniam to jak bardzo wpuszczasz Nas do swojego świata. Skąd taka wizja?

Kilkukrotne spotkaliśmy się z Mesem. Chciał mnie bliżej poznać prywatnie, żeby móc napisać o mnie tekst. Kiedy już dostałam gotowy tekst, nie mogłam uwierzyć, że można aż tak wnikliwie kogoś obserwować i tak trafnie ująć stan czyjegoś ducha. Ten Typ Mes to niezwykle wrażliwy artysta. Widzi rzeczy, których nie widać na pierwszy rzut oka.
Opowiadałam mu o teatrze, o swoich sukcesach i porażkach nie wiedząc nawet, że on to wszystko gdzieś notuje. Kiedy dostałam ten tekst , otworzył może oczy, że Natasza to są tak naprawdę dwa, zupełnie różne, uzupełniające się światy – świat teatru, gdzie wchodzę na scenie w jakąś rolę i drugi świat zupełnie nieprzystający, świat mojej muzyki.

Bardzo mocno pracuję nad tym żeby być jak najbardziej wszechstronną artystka.

AM: Łączysz tyle rzeczy. Nie brakuje Ci czasem momentu na oddech?

Rzeczywiście przed pandemią robiłam to wszystko w takim pędzie. Zawsze był ten niedoczas. Potem gdy zaczęła się pandemia to znowu tego czasu było za dużo i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.

Staram się teraz cieszyć tym, że czasami tego czasu nie wystarcza, czasami wszystkiego jest za dużo. Ale też im więcej ich jest, tym bardziej się mobilizuję i wszystko ogarniam, a kiedy niewiele się dzieje to mnie to bardzo rozbija.

AM: A jak sobie radziłaś bez sceny?

Okropnie.
Nie miałam na to wpływu. Wszyscy musieliśmy to przeczekać. Z tyłu głowy trochę strach, niemoc, nerwy. Nikt nie wiedział jak długo to będzie trwało. Nadal nie do końca wiadomo jak będzie.
Myślę, że to, że mogłam skupić się na muzyce, wypuszczać kolejne single, kończyć piosenki dało mi siłę żeby przetrwać ten brak kontaktu z naszym widzem .
Jestem teraz też na takim etapie w życiu, że absolutnie nie chcę realizować się zawodowo kosztem rodziny. Staram się zachować tę równowagę. Ale oczywiście pandemia była trudnym czasem dla wszystkich artystów.

AM: To powiedz mi jeszcze jak odbiór tej nowej Nataszy?

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, że moja  muzyka rzeczywiście trafia do moich odbiorców. Dostaję cudowne wiadomości.
Najważniejsze dla mnie jest to, że pokonuje swoje bariery, robię to niezależnie, stawiam na siebie. Jest to ogromne wyzwanie, ale nie ma złych momentów, są tylko dobre. Wychodzę ze strefy komfortu. To moje pomysły, moja stylistyka, ja za to odpowiadam i świetnie się z tym czuje, po prostu wiem dokładnie czego chcę.
Musiałam przejść drogę , swoją drogę do tego i warto było.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

AM: Bardzo Ci dziękuję za rozmowę!

Ja również.

Ostatnio opublikowane

Popularne