Magda Ruta jest debiutantką na polskim rynku muzycznym. Jej charakterystyczny wizerunek, połączony ze szczerymi tekstami i świetną muzyką, tworzą piękną całość. Przy okazji wydania jej albumu, miałem okazję podpytać ją o kilka kwestii z nim związanych oraz o tematy bardziej luźne.
Sebastian Torbicz: Nadszedł dzień premiery Twojego debiutanckiego albumu. Jakie uczucia Ci teraz towarzyszą, poza oczywistą nutą ekscytacji ?
Magda Ruta: Szczerze mówiąc jestem trochę oszołomiona. Głównie, ze względu na obecną sytuację w kraju. Raptem musieliśmy się wszyscy przenieść na zdalną pracę oraz na promocję albumu jedynie w sieci. Zmieniliśmy taktykę, musieliśmy z niektórych rzeczy zrezygnować lub przełożyć w czasie i szybko wdrożyć nowe działania, które sprawdzą się lepiej tu i teraz. Tydzień przed premierą był pod tym względem bardzo intensywny.. Jednakże mogę Ci powiedzieć, że kiedy pierwszy raz wzięłam do ręki płytę zalała mnie fala nieopisanego szczęścia.
S.T.: Solowo jest to Twój debiut, jednak miałaś już okazję użyczyć swojego głosu na albumie Zagi. Czy tamta współpraca, przełożyła się jakoś na pracę nad własnym materiałem, pod względem zdobytego doświadczenia?
Magda Ruta: Przełożyła się w ten sposób, że przy okazji pracy nad albumem Zagi miałam to szczęście poznać Tomka „Serka” Krawczyka. Jeśli chodzi o doświadczenie, to z tamtej współpracy udało mi się wynieść wnioski np. odnośnie komfortu, jaki potrzebny jest wokaliście kiedy nagrywa wokale na swój album. Wybór miejsca, osoby obecne w studio i ich świadomość, że nagrywanie wokalu jest to moment niezwykle intymny i trzeba otoczyć wtedy taką trochę 'specjalną troską’ artystę to są niezwykle ważne aspekty. Właśnie takie warunki stworzyli mi realizator Mateusz Hulbój i producent płyty Tomek „Serek” Krawczyk podczas nagrywania albumu „Nie wiem, czy będę”.
S.T.: „Nie wiem czy będę” jest albumem osobistym, ile procent jest w nim Ciebie, a ile Tomka „Serka” Krawczyka?
Magda Ruta: Trudno mi powiedzieć kogo jest więcej w tym albumie, a kogo mniej. Traktuję tę płytę jako naszą wspólną.
S.T.: Pytanie podchwytliwe – łatwiej współpracuje Ci się z Tomkiem na gruncie muzycznym, czy życiowym?
Magda Ruta: Ze względu na to, że muzyka to przede wszystkim pasja moja jak i Tomka, nasze życie prywatne przeplata się z życiem zawodowym przez cały czas. Nie odczuwamy związanych z tym potencjalnych problemów, ponieważ obydwoje jesteśmy niezwykle zaangażowani w działania związane z płytą i zespołem „Magda Ruta” i możemy zajmować się tym razem całymi dniami.
S.T.: Podobają mi się Twoje teksty, bije z nich prawda, szczerość i emocje. Czuć, że są przemyślane. Niestety nie jest to zbyt powszechnie spotykane w dzisiejszej muzyce. Większość albumów raczej tworzona jest dla mainstreamowych odbiorców. Do kogo zatem swoje teksty i muzykę kieruje Magda Ruta?
Magda Ruta: Pisząc teksty na płytę nie zastanawiałam się do jakiej grupy odbiorców chcę, żeby dotarły. Oczywiście można doszukiwać się w tekstach adresatów moich słów, ale ze względu na ten intymny charakter przekazu podpowiem, że są to najbliższe mi osoby. Utwór „Blask” np. napisałam z myślą o mojej mamie. To jest piosenka skierowana do niej. Poczucie, że teksty są przemyślane wynika chyba z tego, że ja bardzo cenię słowo. Słucham bardzo dużo polskiej muzyki, wychowałam się na niej, a w dzieciństwie wykonywałam utwory tylko polskich artystów. Zwracam uwagę na warstwę tekstową i na przekaz. Czasem częściej niż na warstwę muzyczną. Lubię jak utwór jest o czymś, a jeżeli porusza mniej istotne sprawy to lubię jak napisany jest w ciekawy sposób.
S.T.: Pamiętam Cię jeszcze z czasów szkolnych, minęliśmy się chyba nawet w Canto albo w Ciszy u Pani Iwony Szwaj, już wtedy byłaś często widoczna na lokalnej scenie, przy okazji różnych wydarzeń np. w MDKu. Kiedy zatem postanowiłaś, że w przyszłości będziesz zajmować się muzyką zawodowo?
Magda Ruta: I tu mnie totalnie zaskoczyłeś! Już wiem z kim mam do czynienia :) Oczywiście, pamiętam, że byłeś w zespole Iwony. Widzisz, gdyby nie kwarantanna to spotkalibyśmy się w realu i odkryłabym to wcześniej, a nie dopiero na szóstym pytaniu! Szczerze, to ja od dzieciństwa tak nieśmiało marzyłam sobie, żeby w przyszłości zajmować się muzyką zawodowo, ale wydawało mi się to wtedy takie nierealne! Jak napisać własny tekst? Jak stworzyć muzykę, kiedy nie gram na żadnym instrumencie? Jak nagrać płytę??!! Przecież nie skończyłam żadnej szkoły muzycznej… Okazało się, że z czasem, kiedy dojrzewasz, nabywasz doświadczeń, rozwijasz pasję, jesteś w tym sosie cały czas i spotykasz na swojej drodze dobrych ludzi to nie jest wcale takie trudne ;)
S.T.: Miałaś kiedyś w głowie taką myśl, że poprzez wydanie własnego albumu, chciałaś udowodnić innym, że pochodząc z małej miejscowości można osiągnąć sukces? Ktoś, kto urodził się przykładowo w Warszawie ma ku temu większe możliwości, niż ktoś pochodzący z Włodawy.
Magda Ruta: Nigdy nie przeszła mi przez głowę taka myśl bo nigdy nie wpadłam na to, że ktoś z małej miejscowości może mieć trudniej niż ten, kto urodził się w dużym mieście. Cieszę się, że wychowałam się w miejscowości, w której w dziesięć minut mogłam dostać się rowerem do domu kultury i spędzać czas z przyjaciółmi, z którymi wcześniej widziałam się w szkole. Dobrze wspominam to, że tworząc np. jakieś większe wydarzenie artystyczne wszystkie szkoły i placówki kulturalne mogły ze sobą współpracować i nawzajem się inspirować, że nie odczuwaliśmy barier związanych z odległością. Dla wyrobienia w sobie takiej samodzielności w działaniu i rozwijaniu swojej pasji jako dziecko, pochodzenie z małej miejscowości w moim przypadku było bardzo dobre i wiele mnie nauczyło.. A później marzenia odnośnie wyprowadzki do większego miasta na studia, rozpoczęcia nowego etapu i przeżycia nowych przygód? Cudowna sprawa.
S.T.: Wydanie albumu przypadło niestety na dość nieciekawe czasy, mam na myśli pandemię koronawirusa. Pewnie nie do końca tak wyobrażałaś sobie ten dzień?
Magda Ruta: To prawda.. Przeniesionych zostało kilka wydarzeń związanych z tym dniem, jak np. wywiady w kilku radiostacjach, czy koncert premierowy, który odbyć się miał kilka dni po premierze. Staram się jednak tym nie przejmować i skupić się na pozytywnych aspektach celebrowania tego dnia w domu. Mogę na spokojnie śledzić reakcje ludzi w social mediach, odpisywać na komentarze, być blisko z odbiorcami w sieci.
S.T.: Pomimo trudności, które pojawią się zapewne z dotarciem z albumem do fizycznych odbiorców płyty, wydaje mi się, że udało Ci się jednak mimo wszystko obrócić całą sytuację na Twoją korzyść. Bardzo spodobała mi się Twoja akcja „Kup płytę, bo serio #niewiemczybędę”. Niby pół żartem, pół serio, ale z marketingowego punktu widzenia hasło idealne.
Magda Ruta: Ja też jestem zaskoczona, jak bardzo adekwatny do sytuacji stał się tytuł płyty „Nie wiem, czy będę”. Od początku czuliśmy z Tomkiem, że za tą frazą kryje się jakiś głębszy przekaz i na różne sposoby można będzie się do tego tytułu odnieść. Podoba mi się to, że można z tego zdania zażartować, albo przekuć je w jakąś filozoficzną przesłankę.
S.T.: Miałem przyjemność posłuchać albumu sporo przed jego wydaniem. Od pierwszych dźwięków bardzo przypadł mi do gustu, nie tylko pod względem warstwy tekstowej, ale i muzycznej. W melodiach słychać duże doświadczenie „Serka”, ten feeling w brzmieniu. Fajnie wyszło Wam połączenie odrobiny elektroniki, z retro brzmieniem w niektórych utworach. Głównym plusem, jest dla mnie jednak przede wszystkim ambitne granie, którego również mi dzisiaj brakuje. Na kim wzorowaliście się stylistycznie na etapie kompozycji?
Magda Ruta: To pewnie zaskakujące, ale na nikim się nie wzorowaliśmy, a już na pewno nie na etapie komponowania. To chyba jest nawet niemożliwe. Chyba , że ktoś ewidentnie zżyna ze swojego idola lub kalkuluje przebój. Każda piosenka powstawała z „czystej niezapisanej kartki” w głowie przelanej na instrument i głos. Polski rzeźbiarz Stanisław Szukalski powiedział, że swoją twórczość, sztukę trzeba wyssać z palca, bo wtedy będzie oryginalnym krokiem na przód. Nie będzie kopią niczego i nikogo, bo nie ma drugiego takiego kogoś jak ty. Bardzo nas ta myśl zelektryzowała i zainspirowała. Dziękuję za frazę „ambitne granie”, ale my przede wszystkim chcieliśmy użyć swojego smaku. Cieszę się, że tak to odbierasz. Tomek rzeczywiście ma spore doświadczenie i feeling w graniu czy wymyślaniu, ma tez dużo wyczucia. Okazało się, że doskonale się rozumiemy, podążamy w podobnym kierunku.
S.T.: Z której kompozycji jesteś najbardziej dumna?
Magda Ruta: Z każdej : ) Bardzo trudno wskazać mi jeden utwór, bo wiele piosenek ma w sobie zawartą jakąś myśl muzyczną, fajny pomysł lub nietypowe rozwiązanie. Np piosenka „22” ma bardzo nietypową formę i rozwiązania harmoniczne. Z kolei „Patchwork” oparty jest na mantrycznej partii piana i nieco dziwnie zbudowanych głosach w refrenie. „Sanatoria” za to długo się rozwijają i zastosowaliśmy nieco inne ujęcie sekcji rytmicznej w końcówce. W piosence „Blask” nagrywając perkusję z premedytacją „popsuliśmy” jej brzmienie, a już sam rytm był trochę „dziwny” :-)
S.T.: Jakiej muzyki na co dzień słuchasz?
Magda Ruta: Słucham dużo różnorodnej muzyki. Od jazzu po popowe kawałki. Piosenki, które towarzyszą mi na co dzień umieściłam na swojej playliście na Spotify, którą na bieżąco staram się uzupełniać o nowe odkrycia.
S.T.: Twoje najbliższe plany muzyczne?
Magda Ruta: Z racji tego, że sytuacja i nasze życie może się teraz zmienić z dnia na dzień to postanowiłam nie planować. Będziemy promować płytę w sieci tak jak to robimy od paru tygodni. Czekamy z niecierpliwością na premierę salonową i tym samym na spokojniejsze czasy… To co wiem na pewno, to że niedługo zaczniemy w domowym zaciszu pracować nad materiałem na kolejną płytę bo nowe pomysły rodzą się powoli w głowie.
S.T.: Na koniec życzę Ci, żebyś jednak nie miała dylematu z #niewiemczybędę, ale żebyś była i dalej podążała swoją muzyczną ścieżką. Z niecierpliwością będę czekał na Twoją nową muzykę, no i oczywiście liczę na to, że spotkamy się na Twoim koncercie!
Magda Ruta: Dziękuję pięknie, ja również z niecierpliwością czekam koncertów i spotkań z publicznością. Na tę chwilę jednak pozostańmy w domach i bądźmy zdrowi.
