Od coverów w social mediach, do kontraktu z wytwórnią, premiery i sukcesu debiutanckiego singla. O wyobrażeniach na temat branży muzycznej, oczekiwaniach, planach, marzeniach i kontakcie z słuchaczami porozmawiałam z debiutującą singlem List Magdą Drejką.
Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję, bo singiel z teledyskiem są już wszędzie.
Jak się czujesz w tym nowym środowisku?
Czasem muszę się uszczypnąć, bo wydaje się to nierealne, ale jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna.
AM: Wprowadź mnie trochę w to skąd wziął się List i jak go tworzyłaś.
Powstał zupełnie spontanicznie. W dosłownie kilka minut miałam już zarys na dyktafonie. Wszystko co wtedy czułam przelałam na ten utwór. Ja napisałam to w znacznie cięższej, smutniejszej, balladowej wersji, a mój producent – Sedguy, już w studio dodał jej bardzo dużo lekkości. Pomagała nam też Rosalie i ten gotowy numer to wspólna praca naszej trójki. Jestem z niej bardzo zadowolona, bo sama na pewno nie dałabym rady tak jej dopracować.
AM: Słyszałam gdzieś u Ciebie na social mediach tę balladową wersję i to są tak naprawdę dwa różne numery.
Chyba tak. Cieszę się, że są dwie strony tej piosenki. Mamy tę smutną wersję przy pianinie, ale jest też wersja codzienna, przyjemna.
Dostaje dużo filmików i zdjęć jak ludzie słuchają w samochodzie, albo z rodziną, śpiewają…

AM: To co Ci się pięknie udało to uchwycenie emocji w taki sposób, że tekst można odnieść do bardzo wielu typów relacji.
Dużo osób mówi, że słuchają, bo przechodzą podobne sytuacje. Słyszałam o związkach i przyjaźniach, które może się tak potoczyły. Dostaję odzew, że ludzie znajdują w tej piosence wsparcie. To chyba najlepsze co mogę usłyszeć.
AM: A Ty osobiście, pisząc tę piosenkę chciałaś wytłumaczyć komuś swój punkt widzenia czy tylko wyrzucić z siebie emocje?
Kiedy pisałam tę piosenkę nie sądziłam, że kiedykolwiek się ukaże i ludzie będą tak często jej słuchać. Napisałam ją, bo miałam poczucie niezrozumienia i chciałam wyrzucić emocje. Nie sądziłam, że ta osoba będzie miała okazję ją usłyszeć. Pisałam ją dla siebie. Teraz okazuję się, że nie dość, że pomogła mi to jeszcze mogłam pomóc nią innym.
AM: Pracujesz już nad kolejnymi numerami? W jaką stronę to będzie szło?
Nowe numery powstają. Na pewno bardzo ważne dla mnie jest, żeby w każdej piosence przekazywać moje emocje i bazować na moich doświadczeniach. Mam nadzieję, że tak się uda. Na pewno będą ballady, bo to moja miłość, ale chcę mieć też utwory, które będą miały w sobie lekkość. Już nie mogę się doczekać jak ludzie odbiorą te nowe rzeczy i mam nadzieję, że będą mogli się z nimi utożsamić.
AM: Czy teraz po wydaniu singla i pracy nad nim jakoś inaczej podchodzisz do tworzenia utworów od początku?
Na pewno pisze mi się łatwiej. Teraz już wiem, że nie ma czegoś takiego jak zły pomysł.
Zanim weszłam do tego świata myślałam, że tylko nieliczni mają jakieś super pomysły i bardzo ciężko na nie wpaść. Cały czas czułam taką presję, że to co wymyślę na pewno będzie bez sensu. Po jakimś czasie pracy nad numerami, spotkaniach z producentami nauczyłam się, że to tak nie wygląda i już nie mam w sobie tyle tego lęku.
Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł i prawie ze wszystkim można pracować i zrobić coś fajnego, a nawet jeśli nie to jak będę wciąż pracować to znajdą się te perełki, które warto będzie rozwijać.
AM: A była jakaś taka ważna rada, którą ktoś Ci dał związana z tworzeniem, która z Tobą została?
Bardzo pomogło mi jak ktoś mi powiedział, żeby przy pisaniu nie wybiegać za bardzo do przodu. Nie myśleć od razu o gotowej piosence, tylko cieszyć się z całego procesu. Skupić się na samym tworzeniu, pisać to co mi się podoba. Żebym czuła, że to jestem w stu procentach ja.
AM: Gdzie jest kolejny przystanek? Mamy singiel, a co teraz?
W planie są kolejne. Mam nadzieję, że dobrze się przyjmą.
Marzy mi się płyta, trasa…. To bardzo ambitne marzenia, ale zrobię wszystko żeby się spełniły i włożę w to wszystkie siły.
AM: Trzymam kciuki za wszystkie plany i bardzo dziękuję za rozmowę!
Bardzo dziękuję.
