Lucy Galczak to młoda twarz wkraczająca na naszą scenę muzyczną. Jakiś czas temu ukazał się jej debiutancki singiel Pusty Peron. Popowa ballada, w której słyszymy ciekawą, głęboką barwę głosu szesnastolatki zaskakuje dojrzałością tekstu autorstwa samej Lucy.
Miałam okazję zadać debiutantce kilka pytań. Sprawdźcie o czym rozmawiałyśmy.
Adrianna Małolepszy: Niesamowicie gratuluję singla! Jakie emocje Ci teraz towarzyszą?
Takie wkraczanie w ten muzyczny świat z własnym, napisanym przeze mnie utworem już jako Lucy Galczak jest bardzo emocjonujące.
AM: Widziałam w internecie jakieś Twoje występy jeszcze pod pełnym nazwiskiem. Zaczęłaś bardzo wcześnie.
Śpiewam chyba od zawsze, ale mniej więcej w wieku siedmiu lat poszłam na lekcje śpiewu i zapisałam się do ogniska muzycznego w szkole i rok później poszłam do klasy skrzypiec w szkole muzycznej. Skończyłam pierwszy stopień w 2022 roku. Teraz gram jeszcze na gitarze i altówce. Kocham instrumenty strunowe.
Teraz jestem w chórze w szkole muzycznej i nie kontynuuje już nauki na instrumentach, ale wciąż są nieodłączna częścią mojego życia. Zwłaszcza skrzypce. Są wspaniałe. Instrumenty bardzo pomagają w komponowaniu.

AM: Zdarzało Ci się wcześniej pisać i komponować utwory?
Tak naprawdę Pusty Peron jest moją pierwszą w pełni dopracowaną piosenką. Pisałam już wcześniej, ale nie są to skończone utwory i też nie wydają mi się na tyle dobre by się nad nimi dłużej pochylać.
AM: Dlaczego akurat tę jedną udało się dokończyć? Co jest w niej takiego, że stwierdziłaś, że warto?
Na początku wydawało mi się, że nie jest to utwór dla mnie pod względem melodii, ale pokazałam kilku osobom demo i bardzo im się spodobało.
Mimo, że utożsamiam się z tym tekstem to wciąż bałam się opinii innych. Jestem bardzo krytyczna wobec wszystkiego co robię i czasem ciężko mi zobaczyć, że coś co stworzyłam jest dobre.
AM: Opowiedz mi troszkę o Pustym Peronie.
Pierwszy wpadł mi do głowy ten dosyć metaforyczny refren. Był to jakiś etap w życiu kiedy byłam sama, nie do końca wiedziałam, w którą stronę iść dalej. Czułam się samotna choć miał am wokół siebie ludzi. Myślę, że wielu ludzi w jakimś momencie życia czuło podobnie.
AM: Bije z niego samotność.
Kiedy go pisałam to pewna relacja, w której jestem była na zakręcie, widziałam, że dzieję się coś złego i to wszystko idzie w złym kierunku. Wyprzedziłam trochę fakty, bo napisałam ten utwór o samotności, a potem kontakt się urwał.
AM: A jak Ty na co dzień “zszywasz swoje rany”?
Bardzo pomaga mi muzyka i pisanie. Ubieranie uczuć w konkretne słowa. Dużo daje mi też sport. Gram w siatkówkę i to mnie uspokaja i daje mnóstwo radości.
AM: Ogromnie doceniam to jak dojrzale i mądrze operujesz słowem w tekście.
Bardzo lubię słowo. Lubię się wypowiadać. Mówić i opowiadać o różnych rzeczach, zwłaszcza tych, które są dla mnie ważne. Zawsze lubiłam też w szkole język polski. Chcę operować bogatym słownictwem. Moją nadzieją jest, że będę przykładem dla młodszych ode mnie osób.
AM: A czym Ci się łatwiej wyrazić? Dźwiękiem czy słowem?
Odpowiedni dobór słów to jedno, ale chyba równie ważne jest dobranie do nich odpowiedniej, adekwatnej melodii. Dopiero razem ma to sens.
AM: Jest pierwszy singiel. Czy wiesz już co będzie dalej?
Oczywiście. Jakiś czas temu nagrywałam już kolejny utwór. Jest mi on bardzo bliski. Tematyka i przekaz są dość dosadne. Myślę, że powoli bardzo małymi krokami będę starała się zbierać to w album. Początek jest najtrudniejszy. Mam nadzieję, że im dalej tym będzie może łatwiej. Na spokojnie wchodzę w ten świat. Mam jeszcze dużo czasu, żeby realizować plany i marzenia, ale mimo wszystko chcę już w to wchodzić na poważnie i tworzyć ten mój muzyczny, artystyczny świat.
AM: Jak się czujesz na scenie?
Fantastycznie! Mam wrażenie, że to miejsce dla mnie. Chcę nieść ludziom radość, optymizm i energię.
AM: Brzmi świetnie. Bardzo Ci dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki!
Dziękuję!
