„Wydaje mi się, że największym wydarzeniem dla nas był występ w studio Agnieszki Osieckiej”. Wywiad z Hubertem z The Cassino

Ostatnio miałam okazję porozmawiać z Hubertem Wiśniewskim z zespołu The Cassino. Chłopaki wydali ostatnio swój nowy singiel Delta zapowiadający nadchodzącą płytę! Przeczytajcie co opowiedział mi Hubert między innymi o procesie jej powstawania, swoich inspiracjach oraz ich nieszablonowym „anty-teledysku”!

AM: Cześć Hubert!  Serdecznie gratuluję nowego singla! Przekaż proszę reszcie zespołu.



Dzięki! Przekażę!

AM: Opowiesz mi troszeczkę o tej piosence?

Żeby powiedzieć coś więcej o singlu muszę wprowadzić Cię najpierw w temat całej płyty.
Założyliśmy, że każda z piosenek będzie w trochę innym klimacie, zahaczająca o różne gatunki muzyczne. Z tego powodu ciężko było nam się zdecydować co pokazać najpierw. Wybraliśmy Deltę, piosenkę, która w krótkiej, energetycznej formie i niższym strojeniu, odbiegającym trochę od tego co robiliśmy do tej pory, dobrze zapowiada eksperymenty znajdujące się na albumie. Z drugiej strony, przy całym zróżnicowaniu, płyta ma też elementy spójne i chcielibyśmy żeby była odbierana jako całość. 

AM: Czyli będzie concept album?

Spójność płyty zawiera się w tekstach i w tym, że każda piosenka zmierza do mocnego zakończenia, każda kończy się takim katharsis. Inspiruje mnie egzystencjalizm i na tym nurcie opieram większość swoich przemyśleń na płycie. Deltę rozumiem jako ujście rzeki – koniec jakiegoś małego etapu będący równocześnie początkiem większego. Lubię porównanie życia do rzeki właśnie; z deltą będącą miejscem końcowym, ostatecznością, do której wszyscy zmierzamy. W moim odczuciu wtedy właśnie odrzucamy wszystkie maski i osiągamy prawdziwą wolność. 

AM: No to opowiedz mi jeszcze coś o tym nieszablonowym teledysku.

Z założenia miał to być trochę anty-teledysk, statyczny klip przedstawiający właśnie deltę. Ważną rolę grają tam rzeźby Pana Czesława Podleśnego, miejsce na Stoczni Cesarskiej, które od dawna mnie fascynuje. Te tajemnicze figury wychodzące z wody są idealną ilustracją dla naszego nowego singla i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że ich autor zgodził się na taką współpracę. 

AM: Wygląda mi na to, że to głównie Ty podejmujesz decyzje. To prawda?

Jak wygląda u nas praca nad materiałem można było zaobserwować przy EPce Glass and Styrofoam. Napisałem w domu piosenki na liva, które później ograliśmy zespołowo i umieściliśmy na płycie. Z reguły jest tak, że piszę wszystko na gitarę elektryczną i wokal, a potem chłopaki dorzucają swoje pomysły i robimy z tego spójną całość. Lubimy też zagrać materiał na żywo zanim wejdziemy do studia. Dużo pomysłów pojawia się spontanicznie na koncertach

AM: Wiem, że Michał jest trochę osobno. Zawsze tak było?

Michał od czasu EPki Glass and Styrofoam mieszka w Rzeszowie. Dzieli nas teraz spory dystans i musieliśmy trochę zmienić podejście. 

AM: Udaje Wam się?

Było to na początku trochę przerażające; Michał to świetny basista i od długiego czasu integralna część zespołu. Jest trochę więcej dojazdów, ale nie zwalniamy tempa. 

AM: Wspomniałeś o Glass and Styrofoam. Bardzo chciałabym się trochę o niej dowiedzieć. Zacznijmy może od tej ciekawej okładki.

Okładkę do tej EPki jak i do nadchodzącego albumu robiliśmy z Wiktorem Franko, który jest niesamowitym fotografem. Podczas naszych pierwszych sesji zaraził mnie pasją do zdjęć i azjatyckiej kuchni. Pomysł ze szklankami był spontaniczny, wtedy jeszcze Glass and Styrofoam nie było nawet w planach, ale musiał mi ten obraz zostać gdzieś w podświadomości, bo wypłynął w tekstach. 

AM: Czemu podzieliliście tę EPkę na pół?

Chcieliśmy spróbować czegoś nowego. Pomysł na taką formę wypłynął od naszej managerki Ani i bardzo nam przypadł do gustu. 

AM: Czy ten nadchodzący album jest już gotowy? Macie jakąś przybliżoną datę wydania?

Album jest już w całości nagrany. Została nam jeszcze praca nad miksem i masteringiem poszczególnych kawałków. Tak jak obiecywałem już na naszym instagramie chcemy wyrobić się z premierą na wrzesień.  

AM: To wszystko będą premierowe numery?

Tak. Całkowicie nowy materiał. Dużą część mieliśmy już gotową przed Glass and Styrofoam. Był czas żeby te piosenki dojrzały i przybrały ostateczną formę, z której będziemy zadowoleni. Mocno skupiłem się na warstwie tekstowej i mam nadzieję, że emocje tam zawarte trafią tam gdzie powinny. 

AM: Bardzo mnie ciekawią takie Wasze stricte muzyczne inspiracje. Sama słuchając Waszych kawałków mam w głowie jakieś nawiązania, ale nie chcę Ci nic na razie sugerować.

Mnie bardzo ciągnie do utworów, które coś za sobą niosą. Traktuję muzykę przede wszystkim jako formę sztuki. Nie lubię piosenek użytkowych i szablonów, których niestety dookoła jest sporo. Zespołów, które na mnie wpłynęły było na pewno wiele: Half Moon Run, Led Zeppelin, Big Thief, Incubus.. Kiedyś słuchałem bardzo dużo TOOLa, stąd może nasze eksperymenty rytmiczne. Gitarowo myślę, że klasycznie: SRV, Hendrix, Guthrie Govan..  

AM: Jak ja tego słucham to nasuwa mi się mocna inspiracja starszym All Time Low.

Możliwe. Bardzo dużo muzyki przewijało się u mnie od najmłodszych lat

AM: Mieliście okazję wystąpić w kilku naprawdę fajnych miejscach. Było Męskie Granie, studio Agnieszki Osieckiej… Jesteś w stanie wybrać swój ulubiony moment z tamtego okresu?

Wtedy to wszystko działo się bardzo szybko i trochę zlało mi się w jeden długi moment. Wydaje mi się, że największym wydarzeniem dla nas był występ w studio Agnieszki Osieckiej. Po tym przyszły koncerty z Ted Nemeth, Happysad i Męskie Granie. Dorastałem słuchając głosów redaktorów muzycznych Trójki i koncert tam, jeszcze za tych dobrych czasów, to było dla mnie coś wielkiego. 

AM: A jak sobie radziliście w tym czasie kiedy nic nie było wolno?

Z jednej strony nasza duża trasa z Happysad i koncert w Trójmieście musiały zostać dosyć brutalnie odwołane. Nikt się wtedy nie spodziewał, że na tak długi czas i dosyć mocno to odczuliśmy. Z drugiej, wynieśliśmy z tego okresu epkę i kompletny album; mogłem usiąść i po prostu pisać. Mentalnie nie do końca było to dla mnie dobre, ale powoli wygrzebuję się z tego. 

AM: Ale to chyba każdy tak miał.

Możliwe

AM: Bardzo mnie ciekawi jeszcze jedna rzecz. Wasza grupa powstała w 2013 roku, pierwszy singiel wyszedł chyba 4 lata później. Co się działo przez ten czas?

Oj, to już zamierzchłe czasy. Wtedy zespół był dwuosobowy, tylko ja i Piotrek. Graliśmy właściwie z samej pasji, nie mieliśmy planu. Szybko zacząłem pisać własne piosenki, bo bardzo nie lubię grać coverów. Nie trafia to do mnie. Większość młodych zespołów dookoła piłowała wtedy Metallicę i wszystkie te klasyczne gitarowe kawałki. Przed pierwszym koncertem doszło do nas, że powinniśmy mieć jakąś nazwę. Graliśmy wtedy próby w starym wojskowym kasynie i to było pierwsze co przyszło nam do głowy. Potem aż do wydania płyty, przez 4 lata szukaliśmy basisty, graliśmy dużo koncertów, dużo pisałem… Potem trafiliśmy do Must Be The Music i wtedy stwierdziliśmy, że musimy się zmierzyć z nagraniem płyty. 

AM: Brzmi super. Bardzo serdecznie Ci dziękuję!

Bardzo dziękuję!

Ostatnio opublikowane

Popularne