„Była we mnie złość na to, że kultura została odsunięta na ostatni plan. Ta piosenka jest o tym, że nie pasuję do trendów, które pozwalały istnieć w pandemicznej “przestrzeni kultury”” Wywiad z Helą Me Ry

Hela Me Ry to młoda, polska artystka łącząca technikę śpiewu klasycznego z popem w bardzo nietuzinkowym wydaniu. Do tego dochodzi ogrom osobowości i ciekawe spojrzenie na konstrukcję tekstu.
W czasie naszej rozmowy poruszyłyśmy wiele tematów od trudnych początków debiutantki w czasie pandemii, poprzez jej utwory, takie jak choćby Disco Yolo, aż po plany na przyszłość.
Przeczytajcie!

Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję, bo dużo się dzieję!

Dziękuję!

Adrianna Małolepszy: W singlu Disco Yolo dużo jest Twojego komentarza do naszej obecnej rzeczywistości i tego co dzieję się dookoła. Skąd taki koncept?

Bardzo się cieszę, że to zauważyłaś, bo często dostaję wiadomości, że ludzie nie do końca wiedzą o co mi chodziło.

AM: Może to disco jest mylące…

Może.
Narodziło się to dlatego, że bardzo przeżywałam to co się działo u nas w kraju politycznie… i jeszcze to zamknięcie… zbiegło się w czasie z moją obroną dyplomu na Akademii Muzycznej i nie do końca wiedziałam co ze sobą zrobić po studiach. Teatry były zamknięte, nie było koncertów…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

AM: Musiało być Ci ciężko.

Była we mnie złość na to, że kultura została odsunięta na ostatni plan. Ta piosenka jest o tym, że nie pasuję do trendów, które pozwalały istnieć w pandemicznej “przestrzeni kultury”.

AM: Nie był to ciekawy i dobry moment na wchodzenie w ten świat. Jak szuka się możliwości w takim okresie?

Piosenka Daj Mi wyszła tuż przed pandemią. Nikt nie spodziewał się tego co się wydarzy. Wszystko się zablokowało. Wtedy jeszcze studiowałam. Zaczęło się robić trudniej gdy już skończyłam studia, pandemia była już w fazie, w której chyba ludzie zaczęli się odzwyczajać od tego, że istnieje jakieś życie kulturalne. Cały czas wtedy pisałam nowe rzeczy, wraz z Jackiem Szabrańskim i sama, nagrywałam piosenki i teledyski niskobudżetowe przy pomocy przyjaciół, znajomych. Dzięki temu moją twórczością zainteresowała się Agora. 

AM: Jestem też bardzo ciekawa o co Ci chodziło z tymi czterema porami i serem?

Ta piosenka jest żartobliwa i nostalgiczna. Pomysł wziął się od sałatki, którą robię *śmiech*, są w niej pory i ser. Tak naprawdę nie jest to to historia z mojego życia, ale odwołuje się do czasów, kiedy byłam dzieckiem, mieszkałam pod Warszawą i podkochiwałam się w chłopcu z osiedla. Mogłabym właściwie napisać, że kupował cokolwiek innego. 

AM: A jaki był zamierzony przekaz Twojego pierwszego singla?

Po prostu czułam się nieszczęśliwa. Czułam samotność, letarg, bezsens… A potem okazało się, że ten temat przemawia do wielu osób z mojego otoczenia.

AM: Tak jak chyba wszyscy w momencie, kiedy wyszedł ten utwór. Bardzo dobrze się wpisał w rzeczywistość tego pierwszego lockdownu.

Brzmi jak jakaś przepowiednia, ale generalnie zazwyczaj słabo mi szło przepowiadanie przyszłości, więc na pewno nie mieszałam w tym palców.

AM: A jak wybieralaś ten pierwszy singiel, który jest przecież bardzo ważny?

Miałam tylko go, Daj mi to mój pierwszy singiel i w tamtym czasie jedyny. Może i jest to wielkie wydarzenie, ale wtedy po prostu była to jedyna rzecz jaką zrobiłam i chciałam ją pokazać. Chciałam zrobić to jak najlepiej, dlatego od czasu jej napisania do jej wydania minął rok. Robiliśmy to zupełnie bez budżetu, po godzinach… więc to trwało. Na początku też sama z koleżanką zajmowałam się montażem teledysku i uczyłam się tego na bieżąco. W końcu jednak zmontował to Pawcio, profesjonalista, według tego, co udało mi się wcześniej skleić. Wszystko działo się trochę przypadkiem, powoli, ale jestem bardzo dumna z efektu.

AM: I masz z czego! Znalazłam też gdzieś informację, że miałaś jakiś epizod z operą?

To nie jest epizod. Uczyłam się śpiewać operowo przez ostatnie 12 lat, zaczęłam w liceum, a ostatecznie skończyłam w zeszłym roku Akademię Muzyczną w Warszawie, wcześniej dwa lata studiowałam we Francji… Jednak na razie jest to gdzieś z tyłu. Przez pandemię trudno było o perspektywy, a ja zaczęłam pisać swoje piosenki i odkryłam w nich jakąś świeżość.

AM: Jedenaście lat to ogromny kawał czasu. Czy to doświadczenie wpływa jakoś na to jaką muzykę teraz tworzysz?

Myślę, że tak, choć ona nie brzmi jakoś bardzo operowo. Może pierwsza piosenka, Daj Mi była odrobinę bardziej w tamtą stronę. Czerpię natomiast z tego tyle, że śpiewam na postawionym głosie i brzmię trochę bardziej retro.

AM: Powiedz mi, są trzy single, jest wydawca… Będzie płyta?

Tak. Płyta będzie na wiosnę.

AM: Szybko! Masz już materiał?

Mniej więcej połowę. Piszemy go razem z Jackiem Szabrańskim świetnym gitarzystą, kompozytorem, producentem i kierownikiem mojego zespołu. Zwykle on pisze melodię, a ja tekst.

AM: A jest coś poza płytą co chciałabyś niedługo zrobić?

Oczywiście chcę grać koncerty. Chciałabym też w jakiejś formie wrócić do muzyki klasycznej, ale nie mam na to jeszcze dokładnego pomysłu.

AM: A na swojej płycie chciałabyś przemycić te klasyczne klimaty, czy jednak nie?

Jest to jakieś moje marzenie, ale nie wiem czy to już na teraz. Trzeba to wszystko dobrze dopasować.

AM: Bardzo dziękuję za rozmowę!

Ja również!

Czytaj również