„Mamy wyrobiony wspólny, konkretny system pracy i tak naprawdę nie bardzo musimy rozmawiać na temat tego co robimy, bo to po prostu wychodzi naturalnie” Wywiad z duetem Martin Lange

Kilka dni temu ukazała się debiutancka płyta duetu Martin Lange zatytułowana Kontrasty! W związku z jej premierą chłopaki opowiedzieli mi między innymi o tym jak powstawała, jak dzielą między siebie pracę, jak się dogadują i co z ich współpracami z innymi artystami.
Przeczytajcie zapis wywiadu.


Adrianna Małolepszy: Bardzo serdecznie gratuluję płyty. Przyznam, że sama bardzo na nią czekałam i jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem.

Michał: Dobrze to słyszeć! Dla Nas to już są tak stare numery, że nabraliśmy już nawet chyba zbyt dużego dystansu do tego jak one zostaną odebrane, ale bardzo się cieszymy.

AM: Dlaczego stare? Ile mniej więcej mają te numery?

Marcin: Te najstarsze mogą mieć nawet 4 lata!.

AM: Mogło być gorzej!
Zacznijmy może od tego skąd w ogóle pomysł na współpracę i wspólną płytę.

Marcin:  Było to dość dawno – przy okazji koncertu z Kasią Lins, z którą Michał wtedy pracował jako klawiszowiec, ja zagrałem jako gitarzysta i od tego momentu zaczęliśmy coś wspólnie z Michałem robić.

AM: Zaczęło się od tego, że robiliście wspólnie, ale dla innych.

Michał: Tak. Zaczęliśmy komponować dla innych, do reklam i tak nabieraliśmy umiejętności współpracy i łączenia naszych styli we wspólny język.


Marcin: Coraz bardziej się udawało i doszliśmy do tworzenia autorskich piosenek.

AM: A jak wyglądała selekcja numerów na album? Skąd wiedzieliście, które zostawić dla siebie, a które na przykład oddać innym artystom?

Michał: Tak naprawdę wyglądało to tak, że na etapie zalążka piosenki wiedzieliśmy już, że ta będzie “dla nas”, zanim nabrała konkretnego kształtu. Jest tylko kilka takich, które zachowaliśmy dla siebie z- jak na przykład Strach. Reszta powstała już intencjonalnie od początku do końca na Kontrasty.

AM: A widzicie jakąś różnice w procesie tworzenia, kiedy tworzycie stricte dla siebie, a dla innych artystów?

Marcin: Tak. Robiąc coś dla siebie nie do końca zastanawiamy się czy będziemy w tym pasować, a tworząc dla innych musimy cały czas myśleć o tym czy ta dana osoba będzie się w tym dobrze czuła.

AM: A propos’ pasowania. Wasz album jest niesamowicie różnorodny stylistycznie! Mamy ballady, pop, rock, r’n’b…. Taki był plan?

Marcin: Tak czujesz? Bo dla mnie ona jest bardzo spójna, ale w sumie to ciekawe.

Michał: No właśnie! Tak jakoś wyszło. Płyta sama z siebie stała się różnorodna – stąd jej tytuł, Kontrasty! 

Przy okazji – Mariusz Mrotek zrobił do niej świetną okładkę, która je idealnie pokazuje. Zamknął nasze pomysły w grafice , w której pod pokrywką dzieją się szalone rzeczy.

AM: Płyta jest spójna, ale jednocześnie niesamowicie różnorodna, bardzo intymna w tekstach i w formie. Jak dogadujecie się między sobą – jakie treści wejdą na krążek, a czego może jednak nie pokazywać?

Marcin: Za warstwę tekstową zawsze odpowiada Michał, więc pod tym względem jest to ułatwione. Oczywiście zawsze o nich dyskutujemy, ale ja nigdy na serio nie pisałem tekstów, więc nie ingeruję w to zbytnio.
Mamy też wyrobiony wspólny, konkretny system pracy i tak naprawdę nie bardzo musimy rozmawiać na temat tego co robimy, bo to po prostu wychodzi naturalnie. Dzięki temu i naszym rozmowom ja też np. bardzo identyfikuje się z tekstami.

Michał: Często zdarza się, że Marcin bardzo osobiście przyjmuje te utwory. Wyczytuje w nich coś swojego i opowiada nimi swoją historię.
Teksty zawsze u nas powstają jako drugie i wynikają z muzyki. Już na samym wstępie, słuchając melodii bardzo dużo wiem o treści – mimo że jeszcze nie jest ona zamknięta w słowach. Po prostu tworząc w dwójkę, każdy z nas wkłada w muzykę własne emocje – pewnie dlatego tak to działa.

AM: Chciałabym zahaczyć jeszcze o konkretne utwory. Zacznijmy może od singla Kłamiesz i od tego świetnego teledysku z Tomaszem Kotem. Wiem, że jest on inspirowany czymś co już kiedyś powstało.

Marcin: Wiele osób zwraca uwagę na tę inspirację i na pewno coś w tym jest. To legendarny klip – Reżyser Maciek Bierut w jakimś stopniu z niego czerpał, ale na pewno nie jest to zero jedynkowe. Marzyliśmy o tym, żeby zrobić teledysk z Maćkiem. On stworzył koncept postaci i jej przemiany, po czym poprosił nas o wypisanie naszej “listy marzeń”, aktorów, których byśmy najbardziej chcieli. On też spisał swoją. Na pierwszym miejscu wszystkich – pojawił się Tomasz Kot. Był to dla nas taki świeży i nieoczywisty wybór. Tomkowi bardzo spodobał się numer i zgodził się na współpracę. Pojawił się na planie, włożył w to wszystko mnóstwo serca i pracował niesamowicie.

AM: Efekt końcowy jest właśnie niesamowity!

Bardzo bym chciała, żebyście mnie wprowadzili troszkę w utwór To Koniec. Tam się naprawdę mnóstwo dzieje. 

Michał: Podstawą tego numeru jest riff basowy. W tym chyba nasza siła. Jest w tym trochę rocka i dance. Dużą rolę gra tam też ten prosty bęben, dzięki któremu udało nam się zrobić mocny, trochę rebeliancki w wyrazie i brzmieniu utwór, będący też tanecznym i lekkim. Bardzo lubię takie połączenia

.
Tekst powstawał na bieżąco. Większość tekstów wychodzi od jakiejś jednej konkretnej frazy. W tym wypadku był to zwrot “To koniec”. Wokół tego budowaliśmy resztę.

AM: Ten numer zaskoczył mnie swoim brzmieniem. Przed przesłuchaniem całej płyty kojarzyłam Was raczej z nastrojowymi balladami, a tu taki mocny kawałek!

Marcin: Wynika to z tego, że chcieliśmy dopisać kolejny kontrast, odcień do tej płyty. Dzięki temu powstały: Chcemy Więcej, Luz i właśnie To Koniec. Chcieliśmy wprowadzić tam trochę nonszalancji rockowej.
Bardzo zależało nam na tym, żeby ludzie poznali naszą zadziorną stronę. To, że potrafimy być liryczni jest tylko jedną stroną nas. Na koncertach jesteśmy mega energiczni. 

AM: To co jest jeszcze w tej płycie fantastyczne, to teksty. Są niesamowicie emocjnonalne. Oddychaj to absolutnie wyrwane serducho. Michał, co dla Ciebie jest punktem wyjściowym do napisania tekstu?

Michał: Zawsze szukam emocji, która mną wstrząsa. Dlatego one są intensywne. Nawet jeśli są to ballady to “wyciskamy tą cytrynę” do zera. Mnóstwo jest w nich emocji. Tworzę bardzo emocjonalnie –
jeśli coś nie porusza mnie, to jak ma poruszyć słuchacza? Uważam, że poetyckość można dorzucać do emocji, ale nie odwrotnie. Bardzo lubię tę prostotę w tekstach.
Miałem opór. Nigdy wcześniej nie pisałem po polsku. Bardzo lubię bespośredniość. Wychowałem się w kulturze i środowisku gdzie słuchali się hip hopu. –  Tam nie ma za bardzo miejsca na poezję i widziałem jak dobrze reagują na to ludzie. Wg mnie słuchacz powinien móc przesłuchać piosenkę i albo ją poczuje, albo nie, a nie rozkminiać słuchając po 50 razy o co komuś chodziło i jak to został zrobione.

AM: Powiem Ci, że jak na niepisanie wcześniej tekstów jestem pod dużym wrażeniem Twoich umiejętności.

Dziękuję!

AM: Teraz kiedy macie już swój projekt planujecie dalej tworzyć dla innych, czy bardziej już dla siebie?

Miachał: Bardzo chcielibyśmy pisać dla siebie, ale z drugiej strony praca z innymi daje mnóstwo inspiracji i trochę nas tworzy. Zobaczymy co się wydarzy.

Marcin: To jest trochę ciężki temat, bo z jednej strony chyba nie chciałbym już oddawać ludziom fajnych piosenek, a z drugiej są ludzie, których postrzegamy jako wzory i motywatory do działania. Jest wiele osób, z którymi chcielibyśmy coś zrobić. Może kiedyś zrobimy na przykład płytę listy marzeń, gdzie będą wszyscy ludzie, z którymi chcielibyśmy coś zrobić. A nie..sorry Uczta Sanah już powstała.:(

AM: Macie zaplanowane koncerty?

Marcin: 24 maja odbędzie się nasz inauguracyjny koncert promocyjny w Fabryce Norblina w Warszawie., będą też jakieś festiwale i plenery, Męskie Granie. Dużo rzeczy jeszcze dopinamy.

Ostatnio opublikowane

Popularne