„Chcieliśmy stworzyć płytę o tematyce ucieczki od rzeczywistości” Wywiad z Bastille

Dziś premiera najnowszego albumu grupy Bastille! Give Me The Future to nie tylko świetna muzyka. Za płytą kryje się również niezwykły koncept łączący science fiction z obecną rzeczywistością.
O tym skąd wziął się ten pomysł, co zainspirowało zespół do tak nietuzinkowego podejścia, jak widzi rolę sci-fi i jak postrzega świat, w którym żyjemy opowiedział mi Dan.
Przeczytajcie. Warto.

Adrianna Małolepszy: Po pierwsze serdecznie gratuluję płyty! Jest naprawdę  świetna.

Bardzo dziękuję!

Adrianna Małolepszy: Czy zwykle macie jakiś plan zaczynając tworzyć nowy album? Słuchając miałam wrażenie, że po prostu poszliście na żywioł.

Trochę tak było. Mieliśmy mniej więcej pomysł na historię, jaką chcemy opowiedzieć.
Chcieliśmy stworzyć płytę o tematyce ucieczki od rzeczywistości, o niekończących się możliwościach snu na jawie, technologii i wszystkich sposobów, w jakie oddalamy od siebie codzienne życie. Książki, filmy, muzyka… Na tym się opieraliśmy, ale dało nam to też możliwość pójścia na całość i zrobienia, co tylko chcieliśmy.

AM: Takie mam właśnie wrażenie.

Pierwsza piosenka, Distorted Light Beam jest mniej więcej o tym, że zakładasz słuchawki, wchodzisz do Matrixa, uciekasz od codzienności i możesz robić co chcesz.
Zdecydowaliśmy się wykorzystać motywy science fiction, ale nie chcieliśmy się ograniczać.
W tej płycie chodzi o współpracę i zaskoczenie zarówno naszych słuchaczy, jak i też nas samych. Naprawdę mocno weszliśmy w tematy sci-fi.

Tyle mówi się o przyszłości. Cały czas jesteśmy otoczeni tym tematem. W wiadomościach codziennie widzimy efekty zmian klimatu i globalnego ocieplenia, tego, jak to wpływa na nasze życie i na świat. Dzięki technologii i różnym aplikacjom możemy zrobić właściwie wszystko. Jest to obecne w każdej sferze naszego życia. To fascynujące, a z drugiej strony przerażające.
To był nasz motyw przewodni na tę płytę, a wszystkie szczegóły wynikły w trakcie tworzenia. Naprawdę dobrze się bawiliśmy.

AM: Dużo na niej odniesień do klasycznego science fiction, jak choćby do książek Phillipa K. Dicka. Czy te filmy i literatura były dla Ciebie inspiracją czy raczej traktowałeś je bardziej jak research?

W pewnym sensie i to i to. Wszystkie odniesienia na albumie są do filmów, które kiedyś oglądałem czy książek, które czytałem. Przez ostatnie 2 lata, podczas tworzenia albumu wróciłem do wielu z nich.
Sci-fi właściwie daleko do bycia moim ulubionym gatunkiem, ale na pewno mnie fascynuje. Uwielbiam to, jak pisarze używają fikcyjnej wersji przyszłości, by mówić o współczesnym społeczeństwie, o problemach z jakimi się zmagamy i o tym, co i jak powinno się zmienić.

AM: Mnie zawsze fascynuje wyszukiwanie rzeczy, które przewidzieli.

Na płycie jest też wiele elementów retro-futurystycznych. Wynika to z mojej fascynacji właśnie tymi przewidywaniami, rzeczami, o których ktoś pisał kilkadziesiąt lat temu jako fikcji, a które obecnie są rzeczywistością. Ogromnie ciekawe jest to, że w naszej życiu są teraz elementy, o których tym klasycznym pisarzom nawet się nie śniło.

AM: Zwłaszcza teraz, przez pandemię przenosimy się coraz bardziej i bardziej do tego cyberświata.

Dokładnie. Zostaliśmy zmuszeni przenieść tak dużą część naszego życia do internetu. Właściwie żyjemy online. W pewnym sensie to wspaniałe, ale może być też bardzo trudne.

Wiele razy doświadczyliśmy tego, jak ciemna strona sieci prześlizguje się do życia offline. Wpływa na politykę, na to w co ludzie wierzą, co uznają za fakt…

Nie mówię, że internet i nasze życie tam jest mniej prawdziwe niż to poza nim, ale chcieliśmy to poeksplorować na tej płycie.
Żyjemy w bardzo dziwnych czasach. Przez pandemię, słowa takie jak “lockdown” czy “kwarantanna”, które kiedyś słyszało się tylko w filmach czy właśnie w sci-fi stały się naszą codziennością. To trudna rzeczywistość. Dla mnie ta płyta jest właśnie połączeniem science fiction i tego, co dzieje się teraz.

AM: Jednym z moich ulubionych utworów na krążku jest Stay Awake. Czy mógłbyś opowiedzieć mi o nim troszkę więcej?

Przy wielu utworach mam tak, że po ich napisaniu muszę je odłożyć i muszą jakiś czas odczekać. Dopiero z perspektywy czasu wiem, o czym tak naprawdę pisałem.

W przypadku Stay Awake w trakcie pisania zadałem sobie pytanie, czy jest w ogóle sens żyć w realnym świecie, jeśli online. Dzięki technologii albo w snach możemy być lepszą wersją siebie. Potem okazało się, że piszę o znajomościach i związkach, które rodzą się w internecie.
Niesamowicie fascynują mnie historie ludzi, którzy używając aplikacji randkowych, tak bardzo zmieniają swoje zdjęcia, by się przypodobać, że w końcu gdy przychodzi moment poznania tej osoby w cztery oczy, rzeczywistość tak bardzo odbiega od tego,, co zaprezentowali, że się boją. Słyszę takie historie cały czas.
Poruszanie się między tymi dwoma światami jest skomplikowane.
Jeśli jesteś na tyle uprzywilejowany by mieć dostęp do telefonu i internetu to tak naprawdę moment, w którym, ktoś lub coś nie zajmuje twojej uwagi, nie wypełnia ci czasu, gdy czegoś nie oglądasz, albo nie słuchasz, może nigdy nie nastąpić.

AM: Czy to dla Ciebie jako artysty większa presja?
Jest wokół nas tak wiele mediów, muzyki i “wypełniaczy czasu”. Czy kiedy ktoś już znajdzie coś, co Ty stworzyłeś, czujesz większą odpowiedzialność?

To bardzo dobre pytanie. Myślę, że kiedy coś tworzysz, musisz zdawać sobie sprawę z tego, że będziesz tylko kropelką wody w wielkiej fali muzyki, która zalewa nas co tydzień.
Wydaje mi się, że żyjemy w czasach, kiedy każdy z nas dostosowuje kulturę do własnych potrzeb i sam wyszukuje i wybiera to, co do niego przemawia. Wszystkie te stare zestawienia TOP 10 nie mają już wielkiego znaczenia. Ludzie sami wybierają jakiej muzyki słuchają, co oglądają, a wybór jest nieograniczony. W pewnym sensie to trochę przytłaczające, ale z drugiej strony, ktoś może nagle dzisiaj odkryć piosenkę, która wyszła 20 lat temu, zakochać się w niej i będzie dla niego zupełnie nowa.
Trudno się obecnie wybić, ale jeśli już Ci się to uda to wiesz, że dzieję się tak dlatego, że ludzie naprawdę czują to co robisz.

AM: Muszę cię zapytać o piosenki, które zrobiliście z orkiestrą Filharmonii. Jak doszło do tego projektu?

Kilka lat temu zostaliśmy poproszeni o zagranie koncertu charytatywnego na rzecz ludzi bezdomnych i chcieliśmy zrobić coś wyjątkowego. Koncert odbywał się w starym, nieczynnym kościele w Londynie. Pomyśleliśmy, że fajnie by było całkowicie przearanżować nasze piosenki tylko na chór, instrumenty dęte i skrzypce.
Na całe przedsięwzięcie mieliśmy zaledwie 2 dni, więc było naprawdę sporo stresu, ale koniec końców byliśmy naprawdę zadowoleni z efektu i szczęśliwi, że się udało.
To doświadczenie ze mną zostało i chciałem zbudować na tym coś większego. Zdecydowaliśmy się na trasę. Graliśmy w Royal Albert Hall z jeszcze większą orkiestrą i większym chórem. Wszyscy byli zachwyceni. Teraz za każdym razem, kiedy robimy coś takiego, Johnny zmienia aranże wszystkich piosenek i przepisuje wszystko od nowa.
Tutaj nie chodzi tylko o dodanie skrzypiec. Chodzi o zupełne odrzucenie wersji studyjnych i zaczynanie od nowa. To cudowne uczucie móc użyć naszych kawałków jako iskierki, by dać zabłysnąć tym wszystkim wspaniałym muzykom i wykonawcom.

AM: To wspaniałe i pokazuje, jak duży potencjał mają te utwory.

Dokładnie.

AM: Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zaraz zaczynacie trasę. Czego się spodziewać?

Pierwsze kilka koncertów gramy w naprawdę małych lokalizacjach. To będzie zupełnie inne show. Bardzo intymne wersje nowych piosenek. Typowo jako świętowanie premiery płyty. Potem wracamy do bardziej tradycyjnych rockowych koncertów w większych miejscach.

Zawsze kiedy zrobimy coś tak samo kilka razy to chcemy coś zmienić. Z tą płytą też tak było. Chcieliśmy połączyć siły z wieloma różnymi osobami i spróbować czegoś nowego.

AM: Słuchając całości “Give Me The Future” mam wrażenie, że stworzyliście nowy świat, eksplorując nasz świat.

Bardzo się cieszę. Chcieliśmy dojść do tego, jak stworzyć naszą własną wersję science fiction, kiedy już tyle ich powstało i wszystkie stworzone były przez fantastycznych ludzi. Tyle genialnych światów już powstało po to, by mówić o problemach społeczeństwa, niesprawiedliwości, sprawiedliwości i o kondycji świata.
My chcieliśmy zagłębić się w ten śmieszny, dziwny, mały światek, w którym teraz żyjemy przy użyciu motywów z science fiction. Chcieliśmy się też upewnić, że będzie to bardzo ludzkie.

AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę!

Dziękuję!

Czytaj również