„Powiesz seks i wszyscy podniecają się, że złamałeś tabu” – wywiad z ARO Kłusowskim

Unikatowy, budzący skrajne emocje i ambitny – tak w kilku słowach można określić ARO Kłusowskiego. Poznaliśmy go bliżej w programie The Voice of Poland, w którym dał się poznać jako wokalista o oryginalnej barwie głosu i nieziemskim feelingu. Dziś jesteśmy już po premierze jego debiutanckiego singla i teledysku, płyta nadchodzi wielkimi krokami. Tylko nam opowiedział o kulisach jej tworzenia, o doświadczeniu zdobytym w The Voice of Poland czy wizerunku. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z ARO Kłusowskim!

Łukasz Jaćkiewicz: Cześć. Z wszystkich dotychczasowych edycji The Voice of Poland jesteś wymieniany jako osoba najbardziej kontrowersyjna. Masz unikatowy głos, nie ubierasz się jak typowy dresiarz spod bloku. Myślisz, że Polska jest gotowa na takiego Aro Kłusowskiego na rynku muzycznym?

Aro Kłusowski: Nie wiem dlaczego ludzie uważają mnie za osobę kontrowersyjną, ale cieszę się, ze nie przechodzą obojętnie wobec tego, co robię. Od dziecka budzę skrajne emocje i tak zostanie pewnie do śmierci. Nie zastanawiam się, czy Polska jest gotowa czy nie, po prostu robię swoje i nie myślę o żadnych konsekwencjach. Ja nie boje się niczego w życiu i zawsze będę przekraczać wszelkie granice.

Łukasz Jaćkiewicz: Czego oczekiwałeś po udziale w tym programie i na ile te oczekiwania się spełniły?

Aro Kłusowski: Oczekiwałem zmiany standardu życia. Poniekąd to się zmieniło, ponieważ nie jestem już anonimowym wokalistą, ale jeszcze masa pracy przede mną. Tak naprawdę zaczynam wszystko od zera i mam tego ogromna świadomość. Moje życie od paru lat to codzienna walka i mam świadomość tego, że nie mogę nigdy się poddawać. Zawsze trzeba konsekwentnie dążyć do celu. Program otworzył mi drzwi do paru miejsc i korzystam z tego w stu procentach.

Łukasz Jaćkiewicz: A to nie jest tak, że w The Voice of Poland było taką bańką mydlaną, a po nim rzeczywistość okazała się inna? Nie miałeś chwil zwątpienia?

Aro Kłusowski: Wielokrotnie miewałem chwile zwątpienia, szczególnie jeśli ponosiłem jakąś porażkę. Jestem wrażliwym człowiekiem i różne sytuacje powodują u mnie skrajne stany emocjonalne. Trzeba wziąć się w garść i konsekwentnie realizować swoje wizje. Nie ufam już nikomu poza swoją intuicją. Talent show to dobra forma promocji na chwile, później trzeba ludziom udowodnić swój artyzm, a nie odcinać kupony od tego, że się gdzieś było.

Łukasz Jaćkiewicz: Na rynku funkcjonuje wiele osób z programów talent-show. Jedni jak Brodka czy Ania Dąbrowska dziś nie są kojarzeni z nimi, drudzy natomiast jak Klaudia Gawor czy Maja Hyży są tylko z nimi identyfikowani. Nie boisz się, że zostanie Ci przypięta łatka osoby z talent-show i ludzie będą obserwować Twoje poczynania poprzez ten program?

Aro Kłusowski: Żeby funkcjonować w przemyśle muzycznym trzeba przede wszystkim posiadać mózg. Artysta, a wokalista to całkiem co innego. Wkurza mnie to, że np. średnia wokalistka śpiewająca covery nazywana jest artystką. To słaba odtwórczyni. Artysta to Osoba, która poprzez swoja egzystencję wprowadza na rynek coś nowego, coś co jest jego wizytówką, marką i inspiracja dla innych. Strasznie mnie irytują te wszystkie gwiazdki z talent show, które proszą mnie o napisanie tekstu i nawet nie wiedzą o czym ma być ich piosenka. Wszyscy chcą sławy, hitów, pieniędzy, fanów a sztuka nie na tym polega. Ja jestem artystą, tworzę sztukę i może jej nikt nie rozumieć, ale robię to zgodnie z sobą i nie interesuje mnie reszta. To moj manifest.

Łukasz Jaćkiewicz: Zadebiutowałeś singlem „Podpalamy miasta”.  O czym opowiada utwór i co chciałeś nim przekazać?

Aro Kłusowski: Piosenka opowiada o relacjach damsko-męskich. Dużo tu metafor i gry słownej. Nie jest to jakaś ambitna produkcja, ale przed wydaniem płyty chciałem stworzyć coś co zaskoczy wszystkich i sprawdzić oczekiwania moich fanów. Piosenka spotkała się ze skrajnym odbiorem, co dało mi kolejne potwierdzenie na to, ze jestem bezkompromisowy. Cel został osiągnięty.

http://youtu.be/iYkO70S2vkc

Łukasz Jaćkiewicz: Nie czujesz, że u nas utwór ten może wydawać się nieco kontrowersyjny przez temat seksu i wyczuwalny erotyzm? Gdybyś żył na Zachodzie zapewne nikt nie wywoływałby takich spekulacji..

Aro Kłusowski: To jest kolejny problem polskiej masy, że w ich mózgach piosenka i muzyka nie ma wymiaru sztuki. Dla mnie muzyka to odłam sztuki. Odłamem sztuki też jest teatr, tam podczas spektakli aktorzy występują nago, klną i robią szereg różnych zaskakujących rzeczy, a jest to odbierane jako bardzo ambitne i odważne posunięcie. W muzyce działa to inaczej, powiesz seks i wszyscy podniecają się, ze złamałeś tabu, bluźnisz, grzeszysz i przekraczasz granice dobrego smaku. A ja się pytam dlaczego? Przecież to Sztuka! Jest XXI wiek i chyba czas na jakieś zmiany w mentalności. Ten kraj zabija indywidualności i jeśli ktoś nie posiada ducha walki w pewnym momencie staje się bardzo nieszczęśliwy. To reguła, którą można potwierdzić na przykładach wielu znanych artystów. Marzę, żeby w Polsce ponad ziemią latało mnóstwo korowych ptaków, które będą kształtować światopogląd i wpiszą się w karty historii. Na palcach można wyliczyć artystów, którzy mają coś do powiedzenia. Niestety są oni opluwani i niszczeni przez Polskę, która ponoć jest wolnym krajem. Niestety nie dla nas.

Łukasz Jaćkiewicz: Gdy już jesteśmy przy kontrowersjach, jak postrzegasz hejterów? Na pewno się z nimi już mentalnie spotkałeś i niejednokrotnie  krytykowali to co robisz.

Aro Kłusowski: Kompletnie ta sfera dla mnie nie istnieje. Nie czytam na swój temat żadnych komentarzy, ponieważ jest to poniżej mojej godności. Mam w życiu co robić i nie rozumiem tych, którzy przejmują się hejtem. To jest efekt uboczny zawodu, który wykonuję i w skali tych wszystkich wspaniałych doświadczeń, które mi się przydarzają – jest niezauważalnym defektem. Jeżeli ktoś obrażając mnie poczuje się lepiej to jestem szczęśliwy, że mogłem przyczynić się do podniesienia endorfin w jego organizmie. Wydaje mi się, ze obrażają innych tylko ludzie zazdrośni, posiadający kompleksy i mega niedowartościowani. Ja nie mam tego problemu, więc tez nie wyzwalam takich potrzeb. W moim życiu nie ma miejsca na złą energię i tego typu zachowania. Jeśli ktoś nie pracuje I zazdrości innym sukcesu to dla mnie już dawno jest na dnie. Każdy Ma równe szanse, wiec weźmy się do roboty, a efekty przyjdą prędzej niż się spodziewamy.

Łukasz Jaćkiewicz: Scenariusz do teledysku był Twoim pomysłem. Jesteś takim człowiekiem orkiestrą, który chce pokazać swoim fanom  to, co potrafi i nie jest uzależniony od kogoś innego?

Aro Kłusowski: Jestem bardzo niezależny i zawsze robię w życiu to na co mam ochotę. Nigdy tego nie zmienię. Taki się urodziłem. Miałem wizję scenariusza i chciałem, żeby został tak zrealizowany. Nie jest to szczyt ambicji, ale reprezentuję pewną jakość. Ja nie muszę moim fanom niczego udowadniać, oni wiedzą jaki jestem i dlaczego przy mnie trwają. Moja postawa ich bardzo inspiruje i udowadniają mi to bardzo często.

Łukasz Jaćkiewicz: W teledysku wystąpili Twoi koledzy z programu The Voice of Poland. Znaczy to, że wyniosłeś stamtąd same dobre chwile i znalazłeś tam prawdziwych przyjaciół?

Aro Kłusowski: Przyjaciele to za duże słowo. Mam ich dosłownie 3 i to długoletnich, spoza branży. Mam wielu kolegów i chciałem ich zaprosić, żebyśmy mieli wspólną pamiątkę za parę lat jak będziemy starymi dziadkami. Miło z sentymentem spojrzeć wstecz na jakieś wspólne projekty. Wspomnienia są dla mnie największą wartością jaką posiadam.

Łukasz Jaćkiewicz: Podpisałeś kontrakt płytowy z Universal Music Polska. Jak Ci się pracuje z tą wytwórnią i jak przebiega proces nagrywania debiutanckiej płyty?

Aro Kłusowski: Bardzo dobrze mi się pracuje z Universalem. Płytę robię z Foxem. Postanowiłem jak najmniej mówić o tym co się wydarzy tej jesieni. Na pewno będzie zaskoczenie.

Łukasz Jaćkiewicz: Płyta będzie kontynuacją pierwszego singla czy będzie zupełnie inna? Co już teraz możesz mi o niej powiedzieć?

Aro Kłusowski: Płyta będzie do bólu szczera. Nie będzie kontynuacja singla. Ostatnio stwierdziliśmy z Foxem że będzie to schizowa muzyka. Akurat zgodna ze mną. Nie nastawiam się na wielką sprzedaż, robię ją dla siebie i wyrzucam na niej ostatnie lata. To będzie najsmutniejsza płyta świata.

Łukasz Jaćkiewicz: A jak byś ją określił w trzech słowach?

Aro Kłusowski: Alternatywna czułość muzyczna.

Łukasz Jaćkiewicz: Z kim współpracujesz przy jej tworzeniu? Pomaga Ci Tomson z Baronem?

Aro Kłusowski: Nie nie. To zupelnie inny klimat. Producentem mojej plyty jest Fox. Utwory skomponowane zostały też z Maćkiem Zemanem i Brunem Lubasem. Świetnymi młodymi producentami.

Łukasz Jaćkiewicz: Na albumie możemy spodziewać się duetów? Z kim chciałbyś nagrać wymarzony utwór?

Aro Kłusowski: Jestem bardzo monotematyczny, ale od dziecka marzę o duecie z Kasią Nosowską.

Łukasz Jaćkiewicz: Jaką rolę odgrywają w Twoim życiu fani, których jak widzę masz na Facebooku bardzo dużo?

Aro Kłusowski: Moi fani szanują mnie za wartości, które przekazuję. Swoją postawą uczę ich nastawienia do życia i udowadniam, że wszystko jest do zrobienia. To bardzo wymagający i wrażliwi ludzie. Najlepszy i wymarzony target!

Łukasz Jaćkiewicz: I na koniec. Wymień proszę pięć utworów, bez których ostatnio nie wyobrażasz sobie dnia.

Aro Kłusowski: Janis Joplin – Maybe, Maria Peszek – Pan nie jest moim pasterzem, Hey – Nie więcej, Ralph Kamiński – Apple Air, Kasia Lins – Yesterday

Czytaj również