Aleksandra Galewska, obecnie tworząca pod pseudonimem artystycznym Pani Galewska, w programie The Voice of Poland dała się poznać jako charyzmatyczna, wyrazista i stawiająca na swoim, niezależna artystka. Jeszcze w tym miesiącu ukaże się jej debiutancka płyta, na której na pewno nie zabraknie muzycznych eksperymentów. Pani Galewska oprócz zajmowania się muzyką, prowadzi bloga a także, w ramach Pani Galewska ZiZajn, projektuje ubrania. O muzyce, modzie, wolności artystycznej, ale również o nadchodzącej płycie opowiedziała w wywiadzie dla naszego portalu. Zapraszam do lektury.
Wywiad
Marta Mrowiec: Od Twojego udziału w The Voice of Poland minęło sporo czasu. Co działo się przez ten okres w Twoim życiu?
- Pani Galewska: Udało mi się podpisać kontrakt, a nawet dwa i nagrać płytę.
Marta Mrowiec: Co dał Ci udział w tym programie? Na ile ukształtował on Ciebie taką jaką teraz jesteś? Zmienił coś w Tobie?
- Pani Galewska: Nie sądzę, żeby taki program mógł ukształtować czy zmienić człowieka, chyba, że jest się podatnym na siły z zewnątrz. To było tylko narzędzie, kolejne doświadczenie, które mogło pomóc.
Marta Mrowiec: Niewątpliwie jesteś artystką nieszablonową, lubiącą eksperymenty. W każdej sferze swojego życia szukasz oryginalności?
- Pani Galewska: Strasznie lubię robić inaczej. Przekłada się to praktycznie na każdą sferę mojego życia. W ramach rozsądku, oczywiście – nie robiąc krzywdy sobie ani innym, bo to też jest istotne. Kiedyś wymyśliłam sobie taki sposób na zakonserwowanie umysłu – szukanie innych rozwiązań. Dzięki temu mam nadzieję, że mój mózg dłużej pożyje.
Marta Mrowiec: Wiemy, że oprócz muzyki zajmujesz się modą. Jaki znak postawiłabyś pomiędzy tymi dwiema dziedzinami?
- Pani Galewska: Przekreślony znak równości.
Marta Mrowiec: Do kogo kierujesz Pani Galewska ZiZajn?
- Pani Galewska: Do osób, którym się to podoba. Chodzi o pokazanie innym, że można robić po swojemu, że nie ma jednego słusznego rozwiązania. Możesz iść po bułki, ale możesz też takie bułki sobie upiec i nie dość, że się najesz to jeszcze masz frajdę z tworzenia.
Marta Mrowiec: Skąd czerpiesz modowe inspiracje?
- Pani Galewska: Głównie z folku, wiejskich babiczek. Oczywiście jest też Michael Jackson, od którego zżynam równo, ale tu się nie ma czego wstydzić, bo to jest skarbnica inspiracji-od stroju po muzykę.
Marta Mrowiec: Od 6 roku życia związana jesteś z muzyką. Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym co innego wybrałabyś, czym innym chciałabyś się zajmować gdyby nie była to muzyka?
- Pani Galewska: Chciałabym, żeby moje życie tak się ułożyło, żebym mogła zajmować się tylko muzyką . To niestety nie zależy tylko ode mnie, więc cały czas furtka jest otwarta i nie zawieszam się na myśli, że oto ja nadchodzę, świecie, który na mnie czekasz, przyjm mnie i paczaj. Czasy są takie, że nie wystarczy chcieć, choć to jest najważniejsze. Ale nie komplikując pytania myślę, że byłby to sport, bo bardzo ciężko jest mi się skupić i usiedzieć w miejscu.
Marta Mrowiec: Mieliśmy okazję zobaczyć Twój pierwszy klip. Dlaczego zdecydowałaś się na animację? To był Twój pomysł?
- Pani Galewska: Tak, to był mój pomysł i strasznie zależało mi na tym, żeby go zrealizować. Animowane filmy są nieinwazyjne, nie przekazują negatywnej energii. Chciałam, żeby to było miłe dla oka i nie przedostawało jakiejś konkretnej idei reżyserskiej , dlatego siadłam, włączyłam muzykę i myślałam co mogłoby być w tej bajce , krok po kroku. Całą koncepcję wysłałam Catmoodowi, ekipie, która narysowała teledysk. Chodziło mi o podkreślenie muzyki i tekstu, a nie o przedstawianie kolejnej historii skorelowanej ze słowami w sposób dosłowny czy przenośny.
Marta Mrowiec: Czy na swojej debiutanckiej płycie również będzie dużo eksperymentów?
- Pani Galewska: Brzmienie jest spójne, ale jest dużo elementów takich jak walenie w drzwi, wciągnięta taśma magnetofonowa, kilka moich głosów na raz. Jest bardzo gęsto, poza tym muzycznie jest trochę pod prąd, bo chciałam zawrzeć tu kilka zagwozdek rytmicznych, które odchodzą od standardowej formy piosenki. To jest taka zabawa w łączenie kropek.
Marta Mrowiec: Poznaliśmy Cię zwłaszcza poprzez intrygujące interpretacje piosenek. Czy podczas nagrywania materiału na swój debiutancki krążek miałaś pełną swobodę artystyczną, czy jednak musiałaś w pewnych kwestiach ustępować np. wytwórni?
- Pani Galewska: Nie miałam żadnych problemów. Od pierwszego nagranego z Janem Smoczyńskim utworu dostaliśmy zielone światło, zaufanie, wolną rękę i wszystko to co potrzebne do samowolnego zrealizowania materiału muzycznego. Jedyna rzecz, która wprawiła mnie w stan osłupienia to brzmienie, które osiągnęliśmy, bo po latach obcowania z żywym instrumentem myślałam brzmieniem akustycznym. Dowiedziałam się, że ktoś wymyślił komputer.
Marta Mrowiec: Przyznam, że tytuł Twojego albumu brzmi dla mnie nieco przekornie. The Best of zazwyczaj w trakcie kariery, na pewnych jej etapach, czasem wręcz z czysto finansowych pobudek. Skąd zatem pomysł, aby nazwać tak swoją pierwszą płytę?
- Pani Galewska: I taki był cel. Miało być odwrotnie. Wiesz, ja, zanim wyszła płyta, zagrałam już te utwory z orkiestrą symfoniczną (co muzycy robią po wielu latach wielkiej kariery, osiągając sukces komercyjny i finansowy, chcąc podbić swój status majątkowy), więc samo życie równolegle ze mną pisze ten żart. Myślę, że nikomu krzywda się nie dzieje jak pozwalam sobie na małe odloty na poziomie słownym. Muzyka na tym nie ucierpiała.
Marta Mrowiec: A Pani Galewska? Chciałaś aby słowo „Pani” stworzyło pewien dystans pomiędzy Tobą, a słuchaczami?
- Pani Galewska: Ja nie jestem osobą, która będzie krzyczeć ze sceny „kocham cię!” , „klapmy w ręce!”, „hejże hola!”, chyba , że będę miała fazę na odjazd, ale w normalnym stanie tak nie mam, muzyka jest dla mnie ważna i występując pod pseudonimem „Ola” odarłabym ją z tej wagi. Tutaj też pomógł przypadek, ktoś tak sobie chlapnął, inni przyklasnęli i tak zostało. Ładnie to brzmi ;)
Marta Mrowiec: Niebawem premiera krążka. Czego można się na nim spodziewać? Czym Pani Galewska nas zaskoczy?
- Pani Galewska: Myślę, że nie zaskoczy, bo nikt nie wie czego się spodziewać ;) Na pewno jest to płyta, która nie zanudzi po pierwszym przesłuchaniu. Jest jak krzyżówki Jolki 300.
Marta Mrowiec: W programie zostałaś określona jako osoba twardo stawiająca na swoim a przy tym niezwykle twórcza. Z czego to wynika z Twojego charakteru, czy może było to tylko takie wrażenie?
- Pani Galewska: Chyba z charakteru. Przez wiele lat obcowania z ludźmi zauważyłam taką zasadę, że jeśli pozwalasz zbyt wielu osobom wpływać na siebie i na to co robisz to się rozpływasz i znikasz. Trzeba stawiać na własne przekonania, uczyć się od innych , ale z uwagą obserwować to, co do siebie dopuszczamy.
Marta Mrowiec: Czym według Ciebie musi charakteryzować się artysta?
- Pani Galewska: Własnym stylem, precyzją i szacunkiem w tym co robi dla odbiorcy.
Marta Mrowiec: Myślisz, że na polskim rynku muzycznym tworzą jeszcze niezależni artyści, czy wszystko dzieje się pod dyktando wytwórni?
- Pani Galewska: Oj, dzieje się wiele, tylko ludziom, którzy się tym nie interesują ciężko jest na to trafić. Nazwałabym to podziemiem, ale te osoby grają, koncertują, ćwiczą, wydają na własną rękę. Trudno mieć pretensje do wielkich wytwórni, które liczą na zysk. Tu problem leży bardziej w promocji. Nawet autopromocji. Można mieć super klawy zespół i grać małe koncerty, ale można też narobić wokół siebie hałasu i pokazać ludziom, że to co robię jest dobre. Może niszowe, może inne, może nie takie jak w radiu, ale to jest dobre. Ludzie odeszli od kanapek z serem i szynką- eksperymentują w kuchni, szukają inspiracji w innych kulturach. To pokazuje, że są gotowi na inne doznania. A świetnych muzyków jest w naszym kraju bez liku.
Marta Mrowiec: Nie boisz się, że przez swoją charyzmę i wolność artystyczną zostaniesz niezrozumiana i podobnie jak w programie potraktowana jak „kosmitka” na polskiej scenie muzycznej?
- Pani Galewska: Ja jestem normalną osobą, ta muzyka jest normalna, nie muszę się tego bać, bo daleko mi do odjazdów na przykład Lady Gagi. W życiu nie zrobiłabym takiego show na scenie, nie ubrałabym na siebie takich strojów. Nie mam zupełnie takiego przelotu. A zauważ, że ją kupują miliony. Jeśli ją świat rozumie, to ja mogę spokojnie dorabiać jako bibliotekarka z moją kosmicznością i świeceniem w ciemności.
Marta Mrowiec: Jakiś czas temu natrafiłam na wywiad jaki Głupia Pani przeprowadziła z Panią Galewską. Czy tym samym chcesz pokazać niekompetentność dziennikarzy?
- Pani Galewska: Trochę tak ;)
Marta Mrowiec: I na zakończenie podaj proszę 5 piosenek, które zawsze masz w swoim odtwarzaczu.
- Pani Galewska: Od kilku lat Erykah Badu i jej pieśni są na wierzchu, ale szczerze, bardzo ciężko byłoby mi wybrać pięć kawałków. Lubię muzykę w ogóle.



