Chłodny, ascetyczny post-punk, a na żywo niesamowita, ognista energia. Pochodzący z irlandzkiego Dublina zespół The Murder Capital robi coraz większe zamieszanie na europejskiej scenie muzycznej. W styczniu wystąpią w Warszawie i Poznaniu, a już teraz rozmawiają z nami o pracy nad debiutanckim albumem When I Have Fears, miłości do Joy Division oraz swoim politycznym zaangażowaniu.

Izabela Zadura: Wasz debiutancki album, When I Have Fears, ukazał się kilka miesięcy temu. Czy spotkał się z takim odbiorem, na jaki liczyliście?
The Murder Capital: Szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, że zostanie odebrany w jakiś konkretny sposób. Nasza piątka chciała po prostu stworzyć coś, z czego będziemy dumni – cała reszta to tylko bonus. Teraz album należy do słuchaczy, i to oni będą kreować związane z nim wspomnienia. To już wystarczająco wyjątkowe.
IZ: Jak powstało When I Have Fears? Co zainspirowało Was do stworzenia tego albumu?
Album powstał z konieczności. Wiele ważnych życiowo wydarzeń miało miejsce podczas jego pisania i nagrywania. Krążek stał się wówczas swego rodzaju miejscem, w którym mogliśmy spróbować to wszystko zrozumieć i nauczyć się sobie z tym radzić. Fotografia Francesci Woodmann pomogła doprowadzić nasze umysły na ten sam poziom podczas procesu nagrywania.
IZ: Co było najtrudniejsze podczas nagrywania krążka?
Dotarcie do miejsca, w którym cała nasza piątka byłaby naprawdę usatysfakcjonowana. Każdy skrawek albumu został okupiony dyskusjami, kłótniami i łzami, ale także okraszony wspólnym śmiechem. Osiągnięcie porozumienia było wyzwaniem, ale uświadomiło nam, że właśnie dlatego zajmujemy się muzyką.
IZ: Wasze brzmienie często porównywane jest do Joy Division. Czy czasami Was to denerwuje?
Kochamy Joy Division. Nie próbujemy jednak być nikim innym, niż sobą. Nasza sztuka inspirowana jest nie tylko muzyką.
IZ: Jak wygląda punk-rockowa scena w Waszym rodzinnym mieście, Dublinie?
Żyje i ma się dobrze.
IZ: Jaka muzyka towarzyszyła Wam podczas dorastania?
Po raz pierwszy usłyszałem gitarę akustyczną, gdy mój wujek Malachy grał utwór Sam Stone Johna Prine’a w kuchni mojej babci. Zacząłem uderzać łyżką w pokrywkę od pojemnika z białym pieprzem SAXA, i tak złapałem bakcyla.
W dniu, w którym zdałem egzamin na prawo jazdy, kupiłem Lost In The Dream zespołu The War on Drugs, które od tamtej pory często zapętlam w moim jeepie.
Grouper była dla mnie bardzo ważną artystką w okresie dorastania. W każdej chwili jest w stanie mnie uziemić. Kiedy po raz pierwszy użyłem mikrofonu nagrywającego, nagrałem cover jej utworu Living Room, topiąc się w rzece pogłosu.
IZ: W styczniu wybieracie się w kolejną trasę koncertową. Na co czekacie najbardziej?
Po prostu na podróżowanie i granie koncertów w towarzystwie przyjaciół. Sale koncertowe, w których będziemy występować, są większe niż poprzednio. To, że coraz więcej osób chce przychodzić na nasze koncerty jest naprawdę piękne. Występowanie przed publicznością jest przywilejem. Nigdy wcześniej nie byliśmy w Polsce, więc bardzo doceniamy fakt, że możemy tam pojechać i grać naszą muzykę.
IZ: Jaka energia towarzyszy Waszym występom na żywo?
Prawdziwie teatralna.
IZ: Czy w czasie tak intensywnego koncertowania możliwa jest praca nad muzyką? A może pracujecie nad nią tylko w domu?
Piszemy razem prawie codziennie, gdy jesteśmy w domu. Kiedy jesteśmy w trasie, nie możemy tego tak łatwo wyłączyć. Zazwyczaj przerzucamy się pomysłami podczas soundchecku, dopóki nasz inżynier dźwięku Brizzy uprzejmie nie poprosi nas o opuszczenie sceny, aby mógł ją zająć następny zespół.
IZ: Czy ważne jest, aby muzycy byli politycznie świadomi i zaangażowani społecznie? Jakie jest Wasze podejście do tej kwestii?
Myślę, że ważne jest, aby każdy człowiek był świadomy tego, co dzieje się w otaczającym go świecie. Odwrócenie oczu od tego, co dobre czy złe, oznacza życie w ciemności.
W naszym kraju wiele rzeczy jest nie tak. Wskaźnik bezdomności jest haniebny. Istnieje prawdziwy, złowrogi problem ze sposobem traktowania zdrowia psychicznego mężczyzn. Ponadto nasz rząd nie zapewnia wystarczających zasobów, aby sobie z tym poradzić. Gentryfikacja Dublina powoduje zarówno niepokój kulturowy, jak i społeczny.
Myślę, że z tego powodu należy rzucać światło na ludzi, którzy wywierają pozytywny wpływ na społeczeństwo. Skoncentrować się na tych, którzy dokonują zmian. Pomagać i wspierać ich w jakikolwiek sposób.
The Murder Capital wystąpią 28 stycznia w warszawskim klubie Hydrozagadka oraz 29 stycznia w poznańskim Projekt LAB. Wydarzenia organizuje Fource.pl. Bilety w cenie 49zł dostępne są na stronie fource.pl oraz na GoOut.pl, Eventim.pl, Ticketmaster.pl, Biletomat.pl, Going.pl i w sklepach sieci Empik.


