
Wstajesz rano w sobotę, myśląc o wielu radosnych rzeczach, które zrobisz tego dnia. Wchodzić na Facebooka i widzisz tam anulowanie koncertu, na który wybierałeś się od miesięcy. Ogarnia Cię smutek, złość, frustracja i dziesięć innych negatywnych emocji. Taki poranek miało dziś wielu polskich fanów Lady Gagi.
O tym, że Lady Gaga odwołała ostatnie europejskie koncerty na trasie Joanne World Tour, wiedzą już chyba wszyscy. Smutne jest jednak to, że jednym z przystanków miał być Berlin, do którego wybierało się wielu polskich fanów wokalistki. Wybierało, bo na trasie nie było polskiego miasta i wielu z nich postanowiło spotkać swoją idolkę w najbliższym miejscu. Kupili bilety, opłacili już noclegi i dojazdy by nie wracać po nocach do domu. Wydali naprawdę sporo pieniędzy, tym bardziej, że wielu z nich to nastolatkowie i studenci, dla których czasami uzbieranie takiej sumy było Mount Everestem w tak krótkim czasie. Pieniądze za bilety zostaną zwrócone, ale dojazdy i hotele to już pozycja spalona w wielu przypadkach. Ale nie o tym.
Europejska część trasy miała się odbyć dużo wcześniej. W połowie września ubiegłego roku przed występem w Rio de Janeiro, Lady Gaga źle się poczuła i odwołała cały występ. Problemy zdrowotne związane z fibromialgią, okazały się tak duże, że utrudniły jej prowadzenie normalnego życia i tym samym zmusiły do przesunięcia europejskich dat. Wokalistka uzyskała od fanów wiele wsparcia i troski, wszyscy wierzyli w szybki powrót do zdrowia. Nie naciskali jej, czekali. Gdy więc pojawiła się informacja, że już u niej lepiej i opublikowała daty przesuniętych koncertów, wszyscy się bardzo ucieszyli i chyba nikt się nie spodziewał, że nastąpi to po raz drugi. I tu należy sobie zadać pytanie, dlaczego sztab w ogóle pozwolił jej na kontynuowanie tej trasy, skoro widocznie nie było tak dobrze jak zapowiadano i choroba powróciła. Rozumiem, że koncerty były zakontraktowane, można było stracić wiele pieniędzy, że to wszystko dla fanów, że nie chciała ich ponownie zawieść. Nikt jednak z jej fanów, nie byłby zły gdyby te koncerty odwołano we wrześniu. Każdy jest z nas człowiekiem i należy mu się czas na odpoczynek i wrócenie do pełni sił. Tu tych sił na pewno nie odzyskała i było to tylko chwilowe. Choroba powróciła (bo rozumiem, że wróciła tu fibromialgia), a wraz z nią same problemy.
[ads1]Czytam komentarze polskich fanów i w większości z nich są bardzo smutne. Zdarzają się co prawda słowa, w których Gaga dostaje wiele otuchy i zapewnienie, że naprawdę nic się nie stało. Więcej jest jednak tych, w których wylewają swoje żale i wcale się nie dziwię. Nie mówiąc już o pieniądzach, w większości są zdenerwowani, smutni, a nawet wkurzeni. Mieli wielkie plany, często chcieli udać się do obcego im miasta i spotkać po raz pierwszy swoją idolkę. Choć z daleka, chcieli po raz pierwszy usłyszeć ją na żywo, spełnić swoje marzenia. Zostali z niczym. I naprawdę się im nie dziwię bo gdybym od miesięcy planował pojechać na koncert mojego ulubionego artysty setki kilometrów stąd, byłbym naprawdę sfrustrowany i pewnie miałbym dołek przez kolejne tygodnie. Czułbym się też oszukany.
Zdrowie jest najważniejsze i z tym też się zgadzam. I nie będę ją posądzał jak wielu, że udaje swoją chorobę, bo nie o to tu chodzi. Przesunięcie europejskiej trasy było jednak wielkim błędem i nie przemyślaną decyzją. Mam tylko nadzieję, że za kilka dni, nie zobaczymy jej radosnych zdjęć jak popija szampana albo daje prywatny koncert u miliardera, co już się kiedyś podobno zdarzyło. Gadze życzę powrotu do zdrowia, a jej polskim fanom którzy wybierali się do któregoś z tych miast, kolejnego koncertu ich idolki, tym razem w lepszych okolicznościach.


