Woodkid – Iron EP (2011), recenzja Zuzanny Janickiej

Solowym muzykom przebić się jest trochę trudniej niż zespołom. Oczywiście ułatwione zadanie mają kolesie w typie Justina Biebera, bo zapotrzebowanie wśród nastolatek na ładnego, młodego chłopaczka wyśpiewującego słodkim głosem ballady jest zawsze. A co z resztą? Raczej nie pójdą w ślady niektórych wokalistek, które brak talentu starają się maskować nagością.

Są oczywiście wyjątki – postać Bruno Marsa czy Justina Timberlake’a. Ja jednak częściej mam ochotę na coś innego. Coś, co nie jest przyjemnym popem czy r&b. Nie chcę też hip hopu, więc Jay-Z i Snoop Lion odpadają na starcie. W wolnym czasie wolę sięgnąć po coś ciekawszego. Nic więc dziwnego, że nie pozostałam obojętna i na twórczość Woodkida.

Pochodzący z Francji artysta nie zaczynał kariery w talent show. Nie wybił się też na jakimś skandalu. Była natomiast… reżyserem teledysków. Nakręcił m.in. Born to Die Lany Del Rey, Teenage Dream Katy Perry czy Back to December Taylor Swift. Chociaż nadal zajmuje się reżyserią, stwierdził, że chciałby zająć się tworzeniem muzyki. Jeśli ktoś obawia się, że jego utwory mają sporo z twórczości wokalistek, których clipy kręcił, może być spokojny. Woodkid nie nagrywa banalnego, chwytliwego popu. Jego piosenki to rozbudowane, charakteryzujące się bogatą aranżacją kompozycje. Rockowe brzmienie przeplata się z elektroniką. Nad wszystkim góruje klimat i interesujący wokal Woodkida.

Iron EP ukazało się w marcu 2011 roku. Być może album przeszedłby bez echa, gdyby nie to, że utwór Iron wykorzystano w grze Assassin’s Creed: Revelations. Piosenka zdobyła ogromną popularność. Najpierw wśród fanów tej gry, później zachwyciła i osoby, które interesują się muzyką. Ja poznałam ją dzięki mojemu bratu, który zalicza się do tej pierwszej grupy. Później o Woodkidzie zapomniałam, by ponownie sięgnąć po jego twórczość, gdy dowiedziałam się, że wydaje swój pierwszy długogrający album (The Golden Age), który już teraz serdecznie wam polecam.

Minialbum Iron EP otwiera piosenka tytułowa, która zdążyła już nieźle namieszać. Kiedy usłyszałam ja po raz pierwszy, nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Szybko jednak się z nią przeprosiłam i dziś to – moim zdaniem – jeden z najpiękniejszych utworów. Nie tylko w twórczości Woodkida, ale w ogóle. Piosenka jest niesamowita. Wyróżnia ją bogata aranżacja (bębny, skrzypce, orkiestra), klimat (niepokojący, mroczny, filmowy, patetyczny) oraz kontrastujący z tym wszystkim całkiem spokojny wokal artysty. Iron to kompozycja wręcz epicka. Zachwycająca nie tylko samą melodią, ale i tekstem:

 From the dawn of time to the end of days I will have to run, away, I want to feel the pain and the bitter taste of the blood on my lips (PL: Od zarania dziejów, aż do końca dni, będę musiał uciekać, daleko, pragnę poczuć ból i gorzki smak krwi na moich ustach).

W zupełnie innym klimacie jest następujące po Iron nagranie Brooklyn. Już nie tak podniosłe czy bojowe, ale spokojne, melancholijne. Z równie świetnym tekstem opowiadającym o miłości Woodkida do jednej z dzielnic Nowego Jorku – Brooklynu – która artystę zachwyca swą prostotą. Balladowy nastrój utrzymuje się również w piosence Baltimore’s Fireflies, która odznacza się piękną melodią pianina. Żywiej (i weselej!) robi się natomiast w utworze Wasteland. Dźwięki pianina świetnie komponują się z wokalem Woodkida. Usłyszeć możemy również piękne smyczki, które nadają tej piosence elegancki charakter.

https://www.youtube.com/watch?v=4Y0-DUQs8Q8

Oprócz tych czterech utworów na Iron EP znalazły się również dwa remixy piosenki tytułowej. Nie będę się za bardzo w nie zagłębiać, bo oryginału nic nie jest w stanie przebić. Od Iron (Remix by Gucci Vump) bardziej podoba mi się Iron (Remix by Mystery Jets). W tym pierwszym irytujące jest kilkukrotne powtarzanie niektórych wyrazów przez Woodkida, drugi natomiast brzmi całkiem dobrze, a co najważniejsze – ciekawie.

Minialbum Iron EP to płyta, która ma tylko jedną wadę – jest na niej za mało piosenek i pozostaje po niej wielki niedosyt. Na szczęście Woodkid zrekompensował nam to swoim debiutanckim longplayem. Artysta posiada naprawdę interesującą, niespotykaną barwę głosu. Nawet w tak pozytywnym kawałku jak Wasteland brzmi melancholijnie. Dla mnie to jednak duży atut. Oprócz przemyślanej muzyki pochwalić trzeba (koniecznie!) teksty piosenek. Mądre, pomysłowe, szczere. Dawno tak dobrych nie czytałam. Mam wielką nadzieję, że Woodkid będzie sławniejszy od gwiazd, których teledyski kręcił. Wierzę w niego.

[one_half last="last"]
Iron EP
Iron EP
[/su_column]

Czytaj również