„Wiem, że mogłem dużo więcej, koniec końców dumny jestem” śpiewa Wiktor Dyduła w utworze Koło Fortuny. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że chociaż wyrwane z kontekstu, właśnie to zdanie najlepiej podsumowuje materiał, który znalazł się na jego najnowszym albumie – Pal Licho!
Już pierwszy utwór jest gdzieś pomiędzy. Kontrolowany chaos w połączeniu z lżejszym refrenem. Trochę tak, jakby Struś miał złapać dwie sroki za ogon-Trafić na radiowe playlisty, a jednocześnie trochę się na nich wyróżnić. Takich kompozycji na tym albumie jest kilka. Pal licho!, Dobrze Wiesz, Że Tęsknię, Koło Fortuny, czy Złości Miłości słyszymy przecież kilka razy dziennie, przygodnie odpalając radio w drodze do pracy.
Ćwierć Wieku to znowu podobny schemat, może nie zapamiętasz zwrotki, ale refren za którymś razem zdarzy Ci się pewnie zanucić pod nosem.
Czy to zarzut? Niekoniecznie, ale trudno pozbyć się wrażenia, że to album pisany właśnie z takim zamysłem – pod radio.
Pierwszy z umieszczonych na płycie duetów zmienia nieco dotychczasowe zasady gry. Nie chodzi tylko o to, że Wiktorowi towarzyszy Natalia Grosiak. Mam wrażenie, że Ostatnie Takie Słońce muzycznie rzeczywiście przenosi nas gdzieś do schyłku lata i to niezależnie od słów. Czy muzyka może być lepka? Pewnie znajdą się tacy, którzy to określenie wyśmieją, ale kiedy zastanawiałam się nad tym, co właściwie dzieje się tu pod względem instrumentalnym, właśnie to słowo wydało mi się najodpowiedniejsze.
Nasze Morze to utwór, nad którym zatrzymałam się na dłużej. Trzeba przyznać, że ma w sobie coś, co wciąga. Nieprzeładowane melodią zwrotki sprawiają, że to głosy Wiktora i towarzyszącej mu Oli Olszewskiej stają się główną siłą tej kompozycji.
Santorini ma w sobie pewien oldschoolowy klimat. Z pozoru prosta melodyjność całkiem trafnie zazębia się z opowiadaną historią.
Skoro jesteśmy już przy graniu pewną nostalgią, Adios prowadzi moją podświadomość gdzieś w złoty czas polskich zespołów z pogranicza muzyki indie rock i pop. A kto nie da się wciągnąć w czasy młodości, chociażby na kilka minut. Podobnie jest z kawałkiem Czasem.

Pośród kompozycji umieszczonych na debiutanckim albumie Wiktora znajdziemy również utwór Kosmos. Nie jest tak, że totalnie nie pasuje do reszty, ale w pewien sposób odstaje od całości.
Album zamyka wersja live, znanego nam utworu – Dobrze Wiesz, Że Tęsknię. Zapewne znajdą się osoby, którym ta wersja przypadnie do gustu bardziej niż wersja studyjna. Tak, to jest komplement. Dziś już doskonale wiemy, że to, że ktoś jest piosenkarzem, nie zawsze oznacza, że dobrze mu wychodzi śpiewanie w wersji live.
Pal Licho! To nie jest zły debiut. To krążek z rodzaju tych, których słuchanie jest całkiem przyjemne, nie wiem tylko, czy na tyle, żeby wrócić do niego raz jeszcze. Na szczęście gdzieś pomiędzy uszytymi na miarę radia melodyjkami, chowa się ten rodzaj potencjału, który nie pozwala jeszcze ostatecznie domknąć szufladki.



