W latach swojej największej świetności nazywana była polską Marilyn Monroe. Na tle komunistycznej Polski, Kalina Jędrusik uznawana była za jedną z najbardziej ekscentrycznych aktorek i wokalistek. Szokowała rozwiązłym stylem życia, otwartością światopoglądową. PRL’owska seksbomba doczekała się filmu biograficznego, w której postać wcieliła się Maria Dębska. Album nagrany na potrzeby ścieżki dźwiękowej przeplata w swej prostocie dialogi, monologi i utwory muzyczne.
Maria Dębska nie miała łatwego zadania, bowiem postać Kaliny Jędrusik jest na tyle skomplikowana, że praktycznie niemożliwa do rozwikłania. Kochała płomiennym sercem, ale bez najmniejszego problemu zdradzała i akceptowała zdrady. Ona wybierała kiedy i z kim pójdzie do łóżka. Nigdy nie uważała się za obiekt seksualny, pomimo że w opinii wielu tymże właśnie była. Opinią ludzi się nie przejmowała. Klęła jak szewc, ale nikt nie ujmował jej tym kobiecości, bowiem kobiecość to ona. Wyzywająca, pełna uczuć – szalała w komunistycznej Polsce niczym huragan i zbierała żniwa. Żniwa zawodowe i prywatne. „Taka lafirynda i kocha. No, dasz wiarę?”
I cała ta nieposkromiona charyzma Kaliny Jędrusik została zamknięta w nieskazitelnym, niewinnym głosie Marii Dębskiej, która wiedziała od której strony ugryźć tę postać. Nagrany album „Bo we mnie jest seks. Piosenki Kaliny Jędrusik” to uwodzicielska podróż przez najbardziej rozpoznawalne utwory muzyczne, z którymi do dziś wszyscy kojarzą PRL’owską seksbombę. Maria Dębska śpiewa głosem delikatnej, bezbronnej kobiety, która w jednym momencie sprawia, że świat ma u stóp.
Pełna gorącej, nieposkromionej miłości śpiewa: „Dla Ciebie jestem sobą i choć to tak mało jest, nie potrafię być przed Tobą nikim więcej. Sztuczny wdzięk, odbierasz słowom, czynisz zwykłym każdy gest. I znów jestem tą tysięczną wśród tysięcy.” by w mgnieniu okna dać pstryczka w nos i wyśpiewać: „A w końcu zerwać z kimś, zwyczajna rzecz. W końcu ja pierwsza dawno chciałam Ci powiedzieć: Precz. Mógłbyś się kąpać albo jeść mój chleb. Mnie żadna siła, wyrzuciłabym na zbity łeb. W końcu pal sześć, nie jestem winna, że byłeś taki, że nie byłeś w moim stylu.”
Marii udało przenieść się słuchacza do późnych lat 60′. Zatłoczonego, wypełnionego dymem tytoniowym lokalu, w którym rozchodzi się szmer rozmów i dźwięk kieliszków napełnionych drogim trunkiem. Na scenie pojawia się Kalina Jędrusik, która swoim kunsztem artystycznym sprawia, że mężczyznom miękną kolana, a kobiety wypełniają się zazdrością. Rozlega się eteryczny, magnetyzujący głos i wszyscy tracą głowę. Dębska ucieka się do podstępnych sztuczek i powala nie tylko wokalnie, ale i aktorsko. Zdolna bestia, która nie wcieliła się w Kalinę Jędrusik, ale stała się z Nią jednością.
Dębska jest niezwykłą aktorką i jak widać też nie gorszą wokalistką. Wokalistką potrafi zbliżyć się barwą głosu do niepodrabialnego wokalu Kaliny Jędrusik. Dość spore doświadczenie sceniczne pozwoliło jej połączyć scenę muzyczną ze sceną teatralną. Bowiem w płycie „Bo we mnie jest seks. Piosenki Kaliny Jędrusik” nie tyle ważny jest wokal, co kunszt aktorski. Kunszt aktorski, który został wyrażony we fragmentach dialogów filmowych, które rozdzielają na albumie utwory muzyczne. Maria oddała ducha Kaliny, która jest „prostacka i wyzywająca”, bezczelna i zadziorna. To udana kreacja nie tylko aktorska, ale i muzyczna. Ta delikatność, filigranowość i ujęta seksowność chwyta za serce.
- Data premiery: 29 10 2021
- Single: Nie będzie romansu
