
Jak w ciągu jednego weekendu przeżyć rok 2020 i 2021? Zapytajcie Męskiego Grania – zrobili to i wyszło im znakomicie! 13. i 14. sierpnia warszawski Służewiec został opanowany przez najznakomitszych artystów polskiej sceny w ramach jednego z najważniejszych wydarzeń w naszym kraju. Tradycyjna już, coroczna trasa Męskiego Grania, niestety w roku 2020 nie odbyła się zgodnie z planem. Byliśmy świadkami jednego koncertu w Żywcu, bez udziału publiczności, za to w pełni streamowanym. Jednakże, rok 2021 przyniósł zupełnie wyjątkowe wydanie projektu. Przez cztery weekendy, w czterech miastach, Męskie Granie zjawia się z obiema orkiestrami – tegoroczną i zeszłoroczną. Jak dobrze wiemy, pojedynczy koncert MG to dawka niesamowitej energii i emocji, teraz było to mocno razy dwa. Nie można w pełni przekazać w słowach tego co tam się działo, ale postaram się w pewnym stopniu ująć wszystkie towarzyszące mi emocje podczas tego niezapomnianego weekendu. Na marginesie – podwójne Męskie Granie to prawdopodobnie jedyny plus panującej pandemii.
13 sierpnia – Męskie Granie 2020
Piątek trzynastego wcale nie był taki pechowy jak wielu by zakładało. Wspaniała pogoda przywitała spragnionych Męskiego Grania fanów, a wraz z nią – fantastyczny line-up. Koncerty na głównej scenie otworzyła grupa Niemoc, którą polecam się zainteresować – niedawno wydali świetny kawałek z Kachą z Coals. Niestety, na piątkowe Męskie Granie dotarłam z małym opóźnieniem, tracąc koncerty wspomnianego zespołu, jak i Kasi Lins, ale o niej wspomnę jeszcze w dalszej części. Natomiast, pomiędzy koncertami na „mainie”, tradycyjnie, naprzeciwko znajdowała się mniejsza scena, w tym roku, Scena 357. Na niej pojawili się: Nastroje, Unfortunate Sons i Kamil Hussein. Warto dodać, iż sobotnia część MG również miała okazję na usłyszenie tych samych artystów. Na tego ostatniego szczególnie zwracam uwagę. Był to pierwszy koncert Kamila, który swoim występem zgromadził imponującą publikę. Widać, że chłopak ma ogromny potencjał aby zaistnieć na większych scenach i z niecierpliwością czekam na album Kamila.
Po krótkim biegu pod scenę, który przypomniał mi prepandemiczne festiwalowe czasy, swoją kolej na scenie głównej miał król. Jak to król, fenomenalny w każdym calu, Showman i Artysta z dużej litery. Ze sceny usłyszeliśmy m.in. Tak Jak Ty, Całą Ciszę/Pokój Nocny, Z Tobą/Do Domu czy Nie Zrobię Nic. Niespodzianką podczas koncertu było pojawienie się Grzegorza Skawińskiego z gitarą, który towarzyszył królowi w utworze Zbyt Dobrze Ci idzie! Artysta wprowadził nas w męskograniowe klimaty, ponieważ kilka godzin później miał zagrać z zeszłoroczną orkiestrą. Zanim to jednak nastąpiło, ostatnim solowym koncertem wieczoru był występ legendy, Artura Rojka. Bardzo czekałam na ten punkt programu, słuchając mistrza ze wzruszeniem, porywając do swojego świata. Oprócz utworów z albumu Kundel, jak Bez Końca (fantastycznie brzmi na żywo i aż zmusza do tańca!), czy A miało być jak we śnie, wybrzmiały także klasyki: Syreny, Beksa – wyśpiewana i wykrzyczana pełną mocą przez tłum.


Tym sposobem, zgrabnie przeszliśmy do głównego punktu wieczoru: Męskie Granie Orkiestra 2020. Zeszłoroczna ekipa w składzie: król, Daria Zawiałow i Igo od pierwszych sekund zrzuciła na tłum bombę talentu, energii, niesamowitych głosów i genialnych interpretacji. Na scenie towarzyszył im także zespół: Kasia „Kasai” Piszek, Piotr „Rubens” Rubik, Jakub Wojtas, Michał Kush, Thomas Fietz, Monika Muc oraz Arek Kopera. Nie ukrywam, że z niecierpliwością czekałam na ten koncert, album przesłuchałam setki razy i nie zawiodłam się żadnym wykonaniem. Nie wiem czy to przez wzgląd na wielkie oczekiwanie, czy geniusz aranżacji i charyzmę tej trójki, ale śmiało zaliczam MGO 2020 w Warszawie do mojej Top 5 najlepszych koncertów. Podczas półtoragodzinnego show usłyszeliśmy, oczywiście, hymn – Świt, na początek, czy prawie wszystkie utwory z albumu. Była także niespodzianka: Daria i Igor zaśpiewali własną, piękną, interpretację Opowieści Edyty Bartosiewicz. Z nadzieją będę oczekiwać na studyjną wersję.


Chyba nie jestem w stanie wybrać najlepszego utworu tamtego wieczoru, każde wykonanie było na 110%. Zostanę jednak wierna moim ulubieńcom i jestem przeszczęśliwa, że dane mi było usłyszeć Prędko, Prędzej, Korowód, Byłaś serca biciem oraz Uważaj na niego – co za wersja! Ku mojej uciesze dwa razy wyśpiewano Płoną góry, płoną lasy, lecz za pierwszym razem nastąpiła zmiana tekstu. król dumnie rozpoczął od słów „piejo kury piejo”. Dodatkowo, trio miało wspaniały kontakt z publicznością, mimo ogromu tłumu. Czy to podczas utworów czy pomiędzy nimi, Daria, król i Igo żartowali, zagadywali publikę, dzieląc się wspaniałymi humorami. Dodam, iż w piątkowy wieczór okazało się, że Daria Zawiałow otrzymała podwójną platynę za album Helsinki. Nie wiem jak to się dzieje, ale w każdym roku Męskie Granie jest na tak fantastycznym poziomie. Tu mały spoiler – sobota również była świetna. Co się działo?


14 sierpnia – Męskie Granie 2021
Drugi dzień Męskiego Grania to kolejny, niesamowity line-up. Występy na głównej scenie otworzyła grupa Shyness!, a po niej nastąpiła iście, mogłabym uznać, nie męskograniowa ekipa. Scenę przejął Piernikowski, który pomimo wczesnej pory, wprowadził mroczną atmosferę swoją twórczością. W pewnym momencie towarzyszyła mu Brodka, z którą wykonał utwór Horyzont. Natomiast, tuż po nim zjawił się Zdechły Osa, wprowadzając totalny muzyczny chaos, zrzucając zupełnie nowe brzmienie na sceny Męskiego Grania. Sam artysta przyznał, że jest zdziwiony że pozwolono mu zagrać. Mimo swojej dość kontrowersyjnej twórczości, Zdechły Osa ma w sobie coś, co może przyciągać wielu słuchaczy – ostatnio został okrzyknięty muzycznym objawieniem. Dowodem na to było nawet pogo pod sceną, gdzie sam Piotr Stelmach przyznał, że nie zdarzyło się to do kilku lat, kiedy to występował zespół Dezerter.


W tym czasie, na Scenie 357 występowali kolejno artyści, którzy pojawili się poprzedniego dnia. Z chęcią ponownie udałam się na koncert Kamila Husseina, a on ponownie przyciągnął do siebie sporą publikę jak na debiutującego artystę. Cieszę się, że Męskie Granie ponownie pozwoliło na poznanie zupełnie nowych muzyków, dając im szansę na podbicie serc kolejnych słuchaczy. Skoro o tym, to Ralph Kaminski na głównej scenie dosłownie porwał publikę do zabawy od pierwszych nut Kosmicznych Energii. Był to prawdopodobnie jednej z najlepiej przygotowanych występów podczas minionego weekendu na stołecznym Służewcu. Przepiękna scenografia, jednolite stroje zespołu i zaangażowanie jego członków do układów, cudowne doznanie. Dodatkowo, niesamowity kontakt z publicznością Ralpha pozwalał na obejrzenie koncertu z jeszcze większą przyjemnością. Natomiast, na godzinę przed Orkiestrą Męskiego Grania, królowa Brodka opanowała scenę, gromadząc potężne tłumy. Cóż mogę więcej powiedzieć – koncerty Moniki to majstersztyk. Przechadzająca się z biczem w rytm Hey Man czy Game Change, przechodząc beztrosko do Up In The Hill czy klasyku – Grandy. Niespodzianką było zaproszenie na scenę Kasi Lins, która zaśpiewała z Brodką utwór Horses. W tamtejszych okolicznościach po prostu musiał wybrzmieć na Służewcu (Tor Wyścigów Konnych – przyp. red.). Setlista artystki, mimo okrojonego czasu, pozwoliła ukazać spektrum talentu i brzmienia kolejnych albumów. Jestem zakochana w twórczości Brodki, a jej koncerty są tego pięknym dopełnieniem.



Kiedy nadszedł czas przedstawienia tegorocznej Orkiestry, Piotr Stelmach przypomniał wszystkim o możliwości obejrzenia transmisji finałowego koncertu w Żywcu, 28 sierpnia – na który także serdecznie zapraszamy! Wtedy na scenę weszli oni: Męskie Granie Orkiestra 2021, w którym występują Daria Zawiałow, Vito Bambino i Dawid Podsiadło. Tak wspaniałego jakościowo D.V.D. nie miał chyba nigdy nikt z nas. W tym roku w zespole znaleźli się: Marcin Macuk, Łukasz Moskal, Olek Świerkot, Agim Dżeljilji i Piotr Rubik. Koncert rozpoczął się od coveru Ten Wasz Świat Oddziału Zamkniętego. Kolejne fantastyczne aranżacje, do których przyzwyczaił nas projekt, przeniknęły przez całą setlistę. W sobotni wieczór wybrzmiały Oczy Kamienic, Spokój, Śpij kochanie, śpij czy Siłacz. Na oddzielną uwagę zasługują takie utwory jak: Warszawa T. Love – czego chyba nie muszę tłumaczyć, jeśli koncert odbył się w stolicy. FENOMENALNA wersja Mieć czy być, która na nowo odczarowała hit Myslovitz, pozwoliła mi nawet uronić łzę. Do tego, Załoga G, pełna tak ogromnej energii, że prawdopodobnie nikt nie stał nieruchomo. Koniecznie muszę wspomnieć o utworze Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości Pidżamy Porno, który wprowadził romantyczną do szpiku kości atmosferę, aż można było odpłynąć myślami. Specjalne oklaski, nawet te wirtualne (klap klap) za Małgośkę Maryli Rodowicz. Nie spodziewałam się tego utworu na Męskim Graniu, a w wykonaniu Vito, który zmienił imię na „Mateusz, mówią mi…”, wyszło cudo. Zagrany dwa razy, ponownie na zasłużony bis. Cóż to jednak za relacja z Męskiego Grania bez mowy o hymnie. I Ciebie też, bardzo było mocno wyczekiwanym utworem tego wieczoru, co widać było i słychać po reakcji publiczności. To kolejny, wspaniały hymn na koncie projektu, który skończył w tym roku 12 lat. Wiele lat nieziemskiej muzyki i ultra utalentowanych muzyków. Oby tak dalej, Męskie Granie!
Ogromnie cieszę się, że mogę być świadkiem istnienia jednego z najlepszych wydarzeń i projektów jakie miała polska branża muzyczna. Doświadczanie muzyki będąc na miejscu, słyszeć to na żywo, to zupełnie inny poziom przeżywania muzyki. Natomiast usłyszenie dwóch edycji w jeden weekend – takie coś się nie zdarza i już raczej nie zdarzy. Jeśli więc wybieracie się na koncerty w Poznaniu i Żywcu, życzę Wam niesamowitej zabawy, a ta będzie taka na sto procent.


Pełny line-up dla Warszawy:


MGO 2020 Setlista – 13/08:
- Świt
- Prędko, prędzej (Hey cover)
- Nie stało się nic (Robert Gawliński cover)
- Uważaj na niego (Püdelsi cover)
- Płoną góry, płoną lasy (Czerwone Gitary cover)
- Byłaś serca biciem (Andrzej Zaucha cover)
- Zanim zrozumiesz (Varius Manx cover)
- W dobrą stronę (Dawid Podsiadło cover)
- Korowód (Marek Grechuta cover)
- Bananowy song (VOX cover)
- Opowieść (Przemoknięte serca miast) (Edyta Bartosiewicz cover)
- Płoną góry, płoną lasy (Czerwone Gitary cover)
- Świt
MGO 2021 Setlista – 14/08:
- Ten wasz świat (Oddział Zamknięty cover)
- Małgośka (Maryla Rodowicz cover)
- Warszawa (T.Love cover)
- Oczy Kamienic (L.Stadt cover)
- Mieć czy być (Myslovitz cover)
- Psalm stojących w kolejce (Krystyna Prońko cover) (plus „Tamagotchi”)
- Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości (Pidżama Porno cover)
- Śpij kochanie, śpij (Kayah & Bregović cover)
- Spokój (Super Girl & Romantic Boys cover)
- Załoga G (Hurt cover)
- Siłacz (Marcin Rozynek cover)
- I Ciebie też, bardzo
- Małgośka (Maryla Rodowicz cover)

