Świat zapłonął! Gra „Cyberpunk 2077” w końcu ujrzała światło dzienne, a wraz z nią jej oficjalna ścieżka dźwiękowa. Podzielona na dwie części składanka zdaje się być czymś więcej, niż tylko muzycznym zbiorem utworów portretujących świat Night City. Czy pomysł stojący za tym soundtrackiem to wyłącznie przesadzone ambicje, czy rzeczywiście świetna koncepcja, będąca przyszłościowym sposobem na poszerzenie muzycznej widowni artystów uczestniczących w tym projekcie? Przekonajmy się!

Historia alternatywnych osobowości gwiazd muzycznych scen jest tak długa, jak istnieje współczesny nam show biznes, gdzie to w szczególności kobiety muszą nieustanne się przeobrażać, by utrzymywać zainteresowanie swoją twórczością. Oczywiście również i mężczyźni zmieniali swój wizerunek w ramach kolejnych wydawnictw, wśród których prym wiódł niezastąpiony David Bowie. Współczesnym przykładem wokalistki istniejącej w różnych, wręcz aktorskich rolach jest Miley Cyrus, która stała się sławna jako Hannah Montana, a później w ramach jedno z odcinków serialu „Black Mirror”, przeobraziła się w równie sławetną Ashley O. Taki zabieg zwykle ma na celu odzyskanie artystycznej swobody, pozwalającej na uniknięcie nadprogramowej ilości porównań z dotychczasowym dorobkiem danego wokalisty. Dlatego też stworzenie albumu, który będzie poświęcony wyłącznie takim alternatywnym osobowościom mniej lub bardziej znanych artystów, obiecuje niezwykle eklektyczną kolekcję piosenek. Tyle, że Cyberpunk 2077: Radio, Vol. 1 & 2 taki nie jest, zupełnie nie korzystając z założeń swojego rzekomego konceptu.
Cyberpunk 2077: Radio to przede wszystkimklasyczna ścieżka dźwiękowa, gdzie jak sugerują nam jej okładki, pierwsza część składa się z utworów bardziej męskich, a druga bardziej kobiecych. Ile prawdy w tym domniemaniu, to wiedzą tylko osoby odpowiedzialne za jej składanie. Natomiast pomysł z wewnątrzgrowymi alter ego danych muzyków po prostu przepadł. Dla przykładu, jednymi z najgłośniejszych postaci tego soundtracku były Grimes oraz SOPHIE. Grimes jako Lizzy Wizzy, występująca również w samej grze, to klasyczna Grimes, która świetnie się sprawdza jako cybernetyczna nimfa śpiewająca o futuryzmie oraz przemocy. Choć mało oryginalnie, tak na dobrym twórczym poziomie, zresztą jak zwykle. SOPHIE za to nawet nie nagrała nowej piosenki, wyłącznie zmieniając tytuł już opublikowanego jakiś czas temu utworu SLIME. Zatem domniemany koncept tego podwójnego albumu to wyłącznie niepotrzebne rozciągnięcie epizodycznej roli Grimes. Natomiast jeśli chodzi o czysto muzycznie wrażenia wobec Cyberpunk 2077: Radio, te są nader pozytywne.
Co na pewno można powiedzieć o Cyberpunk 2077: Radio to o jego spójności względem samej idei cyberpunkowego świata oraz charakterystycznych dla niego dźwięków. Znajdzie się w nim miejsce dla elektroniki, ambientu, ale również i dla klasycznego rocka oraz hip-hopu. Tak jak świat Night City jest różnorodny pod względem kultur, taka jest też i ta składanka. Produkcyjnie nie mogę mieć nic przeciwko, bo wszystkie kompozycje wywodzą się z tego samego buntowniczego nurtu, co tylko świadczy o staranności przy ich tworzeniu. Niestety zabrakło w nich dla mnie finezji oraz zabawy samą formułą, gdzie człowiek może się transformować w najbardziej przegięte formy życia możliwe do urzeczywistnienia. Brakuje tu popuszczenia fantazji – wiele utworów sili się na patos, będąc jednocześnie bardzo płytkimi jeśli chodzi o treść, nie wnosząc żadnej głębszej idei. Wszystkiego jest tu za mało, a za dużo pustej lirycznej materii i bezosobowych melodii.
Moim zdecydowanym ulubieńcem w ramach Cyberpunk 2077: Radio został Ponpon Shit, którego koncept jest tak absurdalny i prześmiewczy, że nie sposób go nie słyszeć na tle reszty pseudorebelianckiej stawki. Najlepiej atmosferę cyberpunka uchwyciły utwory Kill Kill oraz History, które w szczególności przypadło do mojego gustu. Najlepszą propozycją jeśli chodzi o filmowość samej gry jest kompozycja Run The Jewels No Save Point. Za to najlepszym wcieleniem rocka w Night City jest moim zdaniem I Won’t Let You Go. Mimo wszystko ciepło myślę o wspomnianych już utworach SOPHIE oraz Grimes wraz z szczególnymi dla całego albumu kompozycjami instrumentalnymi, czyli Selva Pulsátil oraz On My Way To Hell.
Cyberpunk 2077: Radio to solidna godzina futurystycznego spojrzenia na to, czego będziemy słuchać w stosunkowo odległej przyszłości. Choć założenia tej kompilacji są najbardziej słuszne, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ktoś chciał być za bardzo „edgy”. Mimo wszystko, jest to ścieżka godna poznania – może nie od razu do zakochania, ale warto sprawdzić, jak Polacy przedstawili cyberpunkowy świat roku 2077 poprzez futurystyczną muzykę końcówki roku 2020.
- Data premiery: 18 12 2020
- Single: brak

