TVP niezadowolone, że EBU nie chce pozwolić na Eurowizję w Ukrainie

Mimo, że od zakończenia 66. Konkursu Piosenki Eurowizji minął już ponad miesiąc, wciąż jest to nośny temat z uwagi na kontrowersje wokół zwycięstwa Ukrainy oraz kwestii odbycia się show na terenie tego państwa. Europejska Unia Nadawców w oficjalnym oświadczeniu poinformowała o braku możliwości zorganizowania przyszłorocznego koncertu na ukraińskiej ziemi. Jednocześnie rozmowy w sprawie organizacji wszczęte zostały z brytyjskim nadawcą, z czym nie zgadza się TVP oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Eurowizja 2023 odbędzie się najprawdopodobniej w Wielkiej Brytanii, której nadawca – BBC, odpowiedział pozytywnie na stanowisko EBU. Chęć organizacji imprezy wstępnie wyraziło do tej pory aż dziesięć brytyjskich miast. Swoją dezaprobatę wobec tej sytuacji wyraziło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Międzynarodowego. W specjalnym wpisie wicepremier Piotr Gliński, prezes TVP, Jacek Kurski, oraz członek zarządu TVP, Mateusz Matyszkowicz, nie zgadzają się z decyzją odebrania Ukrainie praw do organizacji Eurowizji oraz narzuconym sposobem postępowania w tej sprawie. Zarządcy telewizji i ministerstwa wyrazili jednocześnie wsparcie dla ukraińskiego nadawcy w relacjach z EBU. Według nich, widowisko powinno uwzględniać ukraińskich producentów i publiczność jako twórców konkursu.

To nie pierwszy raz, gdy TVP staje w opozycji do decyzji podjętych przez organizatorów Eurowizji. Tuż po finale konkursu Telewizja Polska nie zgodziła się z argumentami wystosowanymi przez Europejską Unię Nadawców w sprawie afery z głosowaniem jury. TVP nie przyznało się do stawianych zarzutów, wzywając tym samym EBU do publikacji szerszych wyjaśnień. Sprawa nadal nie została zamknięta

Czytaj również