Troye Sivan – In A Dream (2020), recenzja Kacpra Pelo

Inne recenzje

Gdy Troye Sivan zadebiutował ze swoimi autorskimi utworami w serwisie YouTube, świat oszalał na jego punkcie. W przeciągu kilku lat wydał dwa, pełnoprawne albumy i jedną EP-kę. Dodatkowo sprzedał dziesiątki tysięcy biletów na czterech, światowych trasach koncertowych. Podczas tej ostatniej – The Bloom Tour – powstał jego najnowszy projekt, czyli wydawnictwo In A Dream. Wydawnictwo świeże i przełomowe.

EP otwiera singiel Take Yourself Home. Gitarowe wejście stanowi świetne intro dla mini-albumu. Spokojny, nastrojowy utwór w końcowej fazie zaskakuje mocnym, elektronicznym instrumentalem. Już przy samym otwarciu Troye szokuje słuchaczy, bo żadna piosenka nie jest taka, jaka pozornie się wydaje. Easy to bez dwóch zdań najlepszy kawałek na płycie, jeśli nie w całej jego dyskografii. Wszystko za sprawą niesamowitego klimatu inspirowanego latami 80. Hipnotyzujący podkład syntezatorów i lekko zautotune’owany głos wokalisty tworzą całość żywcem wyjętą z dawnych lat. Można jej słuchać na okrągło, a z każdym przesłuchaniem staje się coraz lepsza. Choćby ze względu na sam wers z refrenu: „This house is on fire, woo!”. STUD również zadziwia – zaczyna się niewinnie, a smaku dodaje mu ostry tekst. Za to refren szybko przenosi nas swoim tanecznym beatem na parkiet. Rager teenager! to najbardziej zachowawczy kawałek – gdyby nie mocno elektroniczny podkład w niektórych momentach, brzmiałby jak z poprzednich płyt Troye’a, ale w końcu powraca w nim do swoich nastoletnich lat. In A Dream zamyka piosenka tytułowa. Najbardziej szalona i pokręcona. Pod płaszczem eksperymentalnej ścieżki kryje się smutny, przejmujący tekst. Ale właśnie taka jest ta EP-ka, poważne teksty są zamknięte w niekonwencjonalnej formie.

Przechodziłem przez dziwny czas w moim życiu, jak na rollercoasterze. Czułem, że jest zbyt wcześnie, by rozpocząć pracę nad nowym albumem. Cały czas promowałem Bloom na trasie, a gdy dobiegała ona końca czułem wiele różnych rzeczy. Gdy przechodzisz przez coś takiego odczuwasz dwadzieścia skrajnych emocji w ciągu godziny. Więc po prostu poszedłem do studia. Miałem napisać jeden utwór, ale następnego dnia czułem się zupełnie inaczej, więc stworzyłem kolejną piosenkę, która miała kompletnie inne brzmienie. Nie pisałem po to, by tylko pisać. Pisałem, bo wówczas naprawdę tego potrzebowałem. Zanim sobie to uświadomiłem, pomyślałem „Whoa – mam ten kawałek solidnej pracy, EP-kę, czy coś w tym stylu.” Nie wiedziałem, co to dokładnie było. Jedyne, co wiedziałem, to że naprawdę podsumowywała moje życie przez te ostatnie kilka tygodni. Nie miałem zamiaru stworzenia popowego albumu, czy EP-ki. Chciałem przekazać te wszystkie emocje w najbardziej celny sposób.

W swoich wcześniejszych projektach Troye miał już styczność z muzyką elektroniczną. Jednak w porównaniu do In A Dream, było to tylko niewinne liźnięcie syntezatorów i elektrofonów. Choćby break-down w Fools, czy taneczne My My My! Dwie płyty powstały w delikatnym, zachowawczym stylu. Debiutujący wokalista zaczynał jeszcze jako nastolatek. W tworzeniu ograniczała go nie tylko wytwórnia, ale również jego doświadczenie, które dopiero zyskiwał. Teraz, już jako dojrzały twórca może sobie pozwolić na przekraczanie swoich muzycznych granic i pokonywanie dotychczasowych barier. Dzięki temu, In A Dream wypada tak dobrze na tle swoich poprzedników. Troye Sivan na nowo definiuje siebie jako artystę. Inspiruje go David Bowie i retro synth-pop. Nie pozostaje jednak ślepym naśladowcą, tylko przerabia to na swój autorski styl. Z jednej strony zmienia muzykę w surowy, elektroniczny podkład, a z drugiej cały czas pozostaje wrażliwym tekściarzem, który otwiera się w swoich wersach przed słuchaczami.

Drugim ważnym aspektem są teksty. Sivan od zawsze sam pisał swoje utwory. Co prawda, korzystał z usług co-writerów, ale wszystkie pomysły rodziły się w jego głowie i stamtąd przelatywały prosto na papier. Przez te lata jego zdolności pisarskie ogromnie się poprawiły. Historie przestały być takie proste i można je odczytywać na kilku różnych płaszczyznach. To co pozostało niezmienne, to podejmowanie niełatwych, często zapomnianych tematów. Począwszy od wielkich zmian w życiu samego wokalisty w Take Yourself Home, po kryzys w związku i  zdradę w Easy. Nie zabrakło też problemów z odnajdywaniem samego siebie oraz powrotów do beztroskich, nastoletnich lat. Zbiór piosenek na tym mini-albumie przedstawia problemy typowych dwudziestolatków, którzy pozostają zawieszeni gdzieś pomiędzy światem dorosłości, a nastoletnim życiem. Wszystkie teksty łączą się w jedną, złożoną historię, którą stopniowo odkrywa się kawałek po kawałku.

In A Dream nie jest prostą EP-ką. Aby w pełni docenić jej kunszt, należy znaleźć głębię każdego słowa i dźwięku, bo detale grają tu bardzo ważną rolę. Na pewno jest to projekt nowatorski i niespodziewany. Troye Sivan cały czas się rozwija i zaskakuje tym, jak dobrze współgrają ze sobą przeciwieństwa i skrajności. Tym albumem udowodnił, że można wylewać łzy na imprezie techno. 

Troye Sivan - In A Dream
  • Data premiery: 21 08 2020
  • Single: Take Yourself Home, Easy, Rager teenager!
Najlepsze utwory: Easy, IN A DREAM
Najsłabsze utwory: could cry just thinkin about you


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Kacper Pelo
Kacper Pelo
Student lingwistyki, beznadziejnie zakochany w muzyce pop i artystycznych kawałkach.

Czytaj również

Gdy Troye Sivan zadebiutował ze swoimi autorskimi utworami w serwisie YouTube, świat oszalał na jego punkcie. W przeciągu kilku lat wydał dwa, pełnoprawne albumy i jedną EP-kę. Dodatkowo sprzedał dziesiątki tysięcy biletów na czterech, światowych trasach koncertowych. Podczas tej ostatniej – The Bloom Tour...Troye Sivan - In A Dream (2020), recenzja Kacpra Pelo