Troye Sivan – Blue Neighbourhood (2015), recenzja Pawła Markiewicza

Obecnie na rynku muzycznym mamy mnóstwo artystów, którzy tworzą muzykę od kilku lat i dalej nie posiadają świadomości muzycznej. Przykładem takim może być chociażby Rita Ora. W opozycji do tego typu muzyków staje młody Australijczyk Troye Sivan, który już został okrzyknięty głosem młodego pokolenia.

Troye Sivan to zdeterminowany, młody chłopak, który jest w pełni świadomy muzycznie. Początki jego kariery nie były usłane różami, jednak w 2014 r. nastąpił przełom. Ten utalentowany wokalista trafił pod skrzydła wytwórni EMI, dzięki której został wydany jego trzeci mini-album TRXYE. Mamy 4 grudnia, a Troye na swoim koncie ma już cztery EPki, jeden longplay i miliony fanów na całym świecie. Przenieśmy się teraz w świat Sivana i jego małego Blue Neighbourhood.

3 września 2015 r. Troye na swoim oficjalnym kanale YouTube opublikował pierwszy z trzech singli wraz z teledyskiem. Wszystkie trzy części Blue Neighbourhood łączą się w jedną historię o dwóch chłopcach, którzy za młodu przyjaźnili się ze sobą. Przyjaźń przerodziła się później w związek homoseksualny, na przeciwko którego stanął ojciec jednego z mężczyzn. Trylogia kończy się śmiercią jednego z rodziców i… a zresztą, sami zobaczcie! Troye nazwał ten cykl Blue Neighbourhood. Dopiero po pewnym czasie artysta ogłosił, że taki sam tytuł będzie nosił jego debiutancki album.

Na trylogie składają się trzy utwory: Wild, Fools i Talk Me Down. Wszystkie te trzy kompozycje łączy piękny tekst, który momentami ociera się o poezję. Stonowana melodia, która nie wysuwa się na pierwszy plan, robi tu jedynie za tło. Do tego głos Sivana, który pomimo faktu, że jest spokojny, to potrafi przekazać mnóstwo towarzyszących mu emocji. Jeśli nie mieliście okazji posłuchać tych trzech piosenek, to koniecznie musicie się z nimi zapoznać. Jeżeli nie drażni Was miłość dwóch osób tej samej płci, to możecie obejrzeć również klipy do tych utworów.

Po ukazaniu się oficjalnej tracklisty albumu moją uwagę najbardziej przykuł jeden utwór. Piosenka EASE, która powstała we współpracy z również debiutującym nowozelandzkim duetem Broods (Rodzeństwo Nott zasłynęło rok temu płytą Evergreen, która jest naprawdę na wysokim poziomie).Wracając do EASE, po tej kompozycji spodziewałem się czegoś wielkiego i nie zawiodłem się. Świetna produkcja ze strony Caleba i wzajemnie przeplatające się głosy Georgie i Troye, to coś o czym mogłem pomarzyć. Teraz marzenie to się spełniło. Prawdopodobnie słowo „marzenie” to zbyt wygórowane słowo, ale nie potrafię znaleźć innego wyrazu, które opisałoby moją satysfakcję z powodu tej kolaboracji.

Wyżej opisałem jeden z duetów, ale to nie jedyna współpraca na tej płycie. Troye zaprosił do współpracy jeszcze m.in Betty Who, z którą nagrał utwór Heaven oraz Tkay MaidzaDKLA. O ile duet z Jessica Newham przypadł mi do gustu, to muszę przyczepić się do duetu z raperką. DKLA brzmi świetnie do momentu, kiedy zaczyna się wers gościa. To nie dlatego, że nie podobają mi się umiejętności Tkay, tylko dlatego, że nie pasuje do klimatu płyty, jak i samej piosenki. Mimo to kompozycja ta nie zasługuje na miano najgorszego utworu na krążku.

Blue Neighbourhood, jak już wspominałem, jest albumem przepełnionym smutkiem i bólem. Troye swoim stoickim spokojem i charyzmatycznym głosem potrafi bardziej chwycić za serce balladą, niż chociażby Demi Lovato ze swoimi czterema oktawami.

Czy w wolnym utworze można połączyć klasyczny fortepian i muzykę nowoczesną? Pytanie retoryczne… Sivan połączył to wszystko w piosence Too Good. Nie wiem czy to moja słabość do ballad, ale Too Good chciałbym widzieć jako kolejny singiel promujący płytę. Wokalista bardzo dobrze sprawdza się w muzyce z pogranicza elektroniki, ale jeszcze lepiej brzmi akustycznie i nie obraziłbym się, jeśli na drugiej płycie znalazło się więcej takich kawałków.

Na wydawnictwie znalazł się jeden remiks. Do nowych wersji podstawowych utworów jestem nastawiony sceptycznie, zazwyczaj psują one zamierzony przekaz, który przekazać chce artysta. Po przesłuchania WILD (XXYYXX Remix) na myśl przyszła mi reedycja płyty Natalii Nykiel, na której znalazło się kilka zremiksowanych utworów. W przypadku Natalii i Troye’a stało się COŚ o czym pomarzyć mogą setki artystów na scenie muzycznej, którzy swoje piosenki poddają remiksom. Nowe wersje uwydatniły jeszcze bardziej zalety kawałków, nadały im nowe życie, a zarazem nie rażą ucha przesytem. Wbrew pozorom nie są to typowe „techniawki”, tylko odpowiednio wyważone remiksy.

Całość Blue Neighbourhood przemyślana jest od początku do końca. Troye w płytę bez wątpienia włożył całe serce i bagaż doświadczeń przełożył na pojedyncze utwory. Mam nadzieję, że debiut ten będzie udany dla Sivana i jeszcze większa rzesza słuchaczy doceni to, co doceniłem ja słuchając tego wydawnictwa. Płytą jestem oczarowany, życzę powodzenia Australijczykowi i czekam na kolejny krążek.

Czytaj również