Zespół Travis to już ponad 20 lat działalności na muzycznej scenie. Szerszemu odbiorcy są znani przede wszystkim za przebój Sing z roku 2001. Tymczasem na swoim koncie mają już siedem krążków, a ostatni – Where You Stand to kwintesencja grania tego szkockiego bandu zawarta w jedenastu melodyjnych kawałkach.
Przy okazji to pierwszy od pięciu lat nowy materiał Travisa. Fran Healy i spółka długo kazali czekać swoim wiernym fanom. Wszak poprzednia płyta Ode To J. Smith obiła się bez większego echa, toteż można było wierzyć, że ten czas spożytkują prawidłowo i stworzą dzieło na miarę pamiętnego The Invisible Band. Jak się okazało już po wstępnych przesłuchaniach, mamy przed sobą kompozycje, które spokojnie można stawiać obok wspomnianych piosenek z roku 2001. Where You Stand to świeża dawka alternatywy ze wstrzemięźliwym wokalem Healy’ego oraz skąpą, nieraz elektroniczną, a raz opartą na gitarze czy klawiszach muzyką. Siła albumu polega jednak na tworzeniu klimatu aniżeli poszczególnych kawałkach. Żaden nie wpada do ucha na tyle, by zapamiętać go na dłużej. Nawet singlowe Where You Stand czy Moving to tylko kolejne piosenki z tego albumu nie wyróżniające się przebojowością spośród tych jedenastu kompozycji. Nie znaczy to jednak, że zespół nie postarał się i stworzył kolejną nijaką płytę. Wręcz przeciwnie – to nad wyraz dobry album, na którym znajdziemy melodyjne, liryczne i relaksacyjne kawałki.
Choć początek to dość mocne uderzenie (skoczne Mother), tak dalej znajdziemy przede wszystkim ballady – poruszające Reminder, świetne Different Room oraz brzmiące jak kolejny hit Alt-J New Shoes. Fran Healy sam przyznaje, że brakowało im grania i koncertowania, odczuwali głód i potrzebę tworzenia. Radość czuć na ich nowym albumie, tuż to materiał szczęśliwego, spełnionego bandu z charyzmatycznym, świetnie operującym swoim głosem wokalistą. Szkota porównać można jedynie do głębokiego wokalu Gary’ego Lightbody z formacji Snow Patrol. Podobieństwa obu zespołów się jednak na tym nie kończą, zwłaszcza jeśli chodzi o płytę Where You Stand. Twórcy przeboju Chasing Cars spokojnie mogliby się podpisać pod nowym materiałem Travisa – to niemal powtórka z płyty A Hundred Milion Suns. Healy i jego koledzy musieli czerpać inspiracje albumem swoich przyjaciół ze Szkocji. To samo przyspieszanie grania, podobne intro czy wstęp do refrenu i charakterystyczne budowanie napięcia, a przede wszystkim atmosfera towarzysząca słuchaniu obu albumów…
Travis wykonał bardzo dobrą robotę, zaskoczył mnie swoim materiałem, który wcale nie odcina kuponów po poprzednich sukcesach zespołu, a pracuje na swoje konto. Where You Stand ma szansę stać się hitem na Wyspach. Liczę na powtórkę sukcesu The Invisible Band – Szkoci postarali się, aby ich album przyjęto jak najlepiej. Ja jestem naprawdę zadowolony, trochę zaskoczony, jednak najbardziej zaspokojony. Na takie granie czekałem.

