W 2019 na jej punkcie oszalał cały świat. Mówię to nie bez kozery, gdyż jej singiel Dance Monkey był grany na okrągło w rozgłośniach radiowych na całym świecie. Osiągnął przy tym ogromny sukces komercyjny, docierając na szczyty list przebojów w ponad 35 krajach. Tones and I, a właściwie Toni Watson, która jest jego autorką, to australijska wokalistka i autorka tekstów. Jak widać na podanym przykładzie, bardzo dobrych, ale czy tak jest do końca? Czy może jak wspomniałem w tytule, okaże się artystką jednego przeboju?
W świecie muzyki często bywa tak, że pojawienie się znikąd i wydanie utworu, na którego punkcie szaleje cały świat, bywa dla artysty przekleństwem. W moment dochodzą do punktu, któremu nie potrafią już później dorównać, wydając już tylko, nazwijmy to – mierne utwory, przechodzące bez większego echa. Podchodząc do słuchania i recenzji Welcome To The Mad House, mam świadomość, że wcześniej poprzeczka była zawieszona dość wysoko. Jednak z drugiej strony, jest to tak naprawdę debiutancki krążek Toni. Co prawda wydała już w sierpniu 2019 roku mini album The Kids Are Coming, jednak była to tylko EPka. Płyta, która światło dzienne ujrzała 16 lipca tego roku, jest już tzw. LP, znalazło się na niej 14 kompozycji.
Przejdźmy zatem do sedna, a więc do zawartości albumu. Otwiera go tytułowe Welcome To The Mad House. Jak na otwarcie, nic powalającego. Motywem przewodnim tekstu, jest tutaj z pewnością słowo „welcome”, które pojawiło się niezliczoną ilość razy. Sama warstwa muzyczna również nie powala. Z początku myślałem, że pierwsze dźwięki zwiastują, żywy utwór, w letnim klimacie – myliłem się. Po tym powiedzmy sobie, średnim początku, przechodzimy do smętnych klimatów i utworu Lonely. Pojawia się w nim główna linia melodyczna oparta na pianinie, podobnie jak w największym hicie Toni. Sama kompozycja strasznie mi się dłużyła. Mimo, że trwa nieco ponad trzy i pół minuty, odniosłem wrażenie, jakby to było znacznie dłużej. Pora na singiel wydany 14 maja tego roku – Won’t Sleep. Powstał do niego dość intrygujący teledysk, można powiedzieć, że bardzo creepy, zdecydowanie w stylu artystki – czyli zaskakująca stylistyka. Jeśli chodzi o utwór, to ciekawszy od niego jest już sam teledysk. To chyba wszystko wyjaśnia.
Z melancholii przechodzimy w nieco żywsze klimaty, jednak niezbyt porywające, dlatego nie będziemy się przy nich zatrzymywać na dłuższą chwilę. Mowa tu o Child’s Play, Not Going Home i Dark Waters. Cloudy Day jest trzecim i na ten moment ostatnim singlem promującym album. Wydany został 10 czerwca. Tekst do utworu ma głębsze podłoże. Wiąże się poniekąd z śmiercią wspomnianego przyjaciela. Na początku roku Toni miała problemy z ukończeniem płyty. Została nawet wezwana do głównego biura Sony Music Australia, gdzie jego ówczesny dyrektor generalny Denis Handlin, powiedział jej przysłowie jego matki, które brzmiało – „W pochmurny dzień, spójrz w niebo i znajdź słońce„. Artystka opowiedziała potem, że wiedziała, że chce użyć tego w swoim tekście, a podczas następnego wejścia do studia napisała właśnie ten utwór. Fajnym i żywym utworem, który szybko wpadł mi w ucho było You Don’t Know My Name. Na pewno zaliczę go do top 3 albumy, chociaż powiedzmy sobie szczerze, nie jest tak ciężko wybić mu się na tle innych kompozycji z krążka. Podbita linia basu, która odgrywa tu główną rolę, do tego trochę elektronicznego brzmienia – prosty przepis na fajny utwór. Całość zamykają Fall Apart oraz Bars (RIP T), czyli kolejne wspomnienie o przyjacielu, jednak w hiphopowym stylu.
- Data premiery: 16 07 2021
- Single: Fly Away, Won't Sleep, Cloudy Day
