Tom Grennan – Lighting Matches (2018), recenzja Justyny Rojek

Tom Grennan zrobił prawdziwą furorę gdy pojawił się obok Chase & Status w utworze All Goes Wrong. Chwilę później doszła obecność na liście BBC Sound of 2017 i o młodym talencie z wysp było jeszcze głośniej. Teraz kiedy wydał swój debiutancki album Lighting Matches jest szansa, że zgarnie znacznie więcej. Tym bardziej, że tytuł „debiut roku” nie został jeszcze przyznany.

Znalezione obrazy dla zapytania Tom Grennan – Lighting Matches

Trudno uwierzyć, ale Tom Grennan nigdy nie aspirował do bycia piosenkarzem, a od najmłodszych lat doskonali swój warsztat piłkarski. Jako, że los lubi płatać figle, spłatał i muzykowi, który podczas domówki przypadkowo ujawnił nowy talent. Śpiewałem „Seaside” The Kooks. To był pierwszy zespół jaki usłyszałem na żywo. Nigdy wcześniej nie śpiewałem – alkohol dodał mi pewności siebie. Przyjaciele zachwyceni jego wyjątkowym głosem zachęcili go do częstszych występów. Tom zaczął więc koncertować w małych londyńskich klubach, aż któregoś pięknego dnia przyszło mu podpisać kontrakt z Insanity Records.

Piosenkarz ma na swoim koncie trzy epki i przynajmniej po jednym hicie z każdej z nich. Jednak obietnice naprawdę wspaniałych rzeczy zapowiedział na debiutanckim albumie. Grennan tak opisuje Lighting Matches:

Zapragnąłem stworzyć klasyczny album bez używania elektronicznych brzmień tylko prawdziwych instrumentów. To wielki krajobraz dźwięków, w którym można spodziewać się orkiestry, instrumentów dętych, chórów, świetnych wokali i wielkich piosenek.

Pierwsze skojarzenia powędrują natychmiast do klasycznego i organicznego brzmienia typowego dla Amy Winehouse. Blues, soul, czy nawet iście bondowskie wstawki piosenkarz wspaniale łączy ze swoim własnym stylem. A wszystko doprawia pewnością siebie i zadziornością, które od razu stawiają go na uprzywilejowanej pozycji w przemyśle muzycznym. Zresztą podobnie jest z jego głosem – szorstkim oraz niezwykle dojrzałym jak na 23-latka. To wokal, który może nie wszystkim przypadnie do gustu, ale jest unikalny. Taki jak Tom Grennan i jego muzyka.

Szczególną uwagę na płycie przykuwa również songwriting piosenkarza. Niezależnie od tego czy śpiewa o relacjach miłosnych, słabościach, poszukiwaniu samego siebie, robi to w sposób niezwykle dojrzały i prawdziwy. I pewnie nie byłoby to możliwe gdyby nie jedna sytuacja w życiu piosenkarza. Kiedy w wieku 18 lat został brutalnie zaatakowany przez grupę nieznajomych, postanowił swoje przeżycia przelać na papier. Jak przyznaje pisanie go uratowało, a bolesne doświadczenie sprawiło, że jest teraz w takim, a nie innym miejscu.

Lighting Matches to nie jest krótki album. Szesnaście kawałków jak na debiut może wydać się wyzwaniem. W rzeczywistości wśród nich znajdziemy przeboje znane z wcześniejszego dorobku Toma. Z pierwszej epki pojawią się aż trzy kompozycje. Something In The Water pokazuje jak nie wiele potrzeba do szczęścia. Charakterystyczny wokal przy gitarowych akordach to kwintesencja stylu Grennana. Sweet Hallelujah wprowadza więcej dramaturgii połączonej z namiętnością, która przywodzi na myśl pasjonujący taniec pary zakochanych. Brytyjczyk nie zapomniał również o kawałku od którego tak na prawdę wszystko się zaczęło. All Goes Wrong w wersji akustycznej, przy akompaniamencie pianina i subtelnych smyczków sprawia, że głos Toma emanuje czystą emocją. Z pozostałych epek muzyk wybrał jeszcze dwa hity: fenomenalny Praying, który wzbudził zachwyt muzycznej ikony Eltona Johna oraz najbardziej streamowany utwór piosenkarza na Spotify – Found What I’ve Been Looking For – już sprawdza się jako festiwalowy pewniak.

Akustyczne brzmienie „mini-albumowych” utworów to jedno. Z krążka już pochodzą pierwsze hity o radiowym przeznaczeniu: Royal Highness z większą ilością tanecznej energii, Barbed Wire z chwytliwymi sekcjami dętymi czy dynamiczny i niezwykle uzależniający Sober. W tym wszystkim nie brakuje efektownych melodii, dzięki którym piosenkarz jest gotowy podbijać najlepsze sale koncertowe świata. Słychać to dobrze, gdy wkraczamy w klimat sentymentalnych ballad. Najmocniejsza z nich Lucky Ones najpierw uderza słowami: I was made out of nothing, You were made out of gold, From golden I think I’m something. Potem dochodzą refreny pokazujące potężny wokal Grennana. Rzecz po prostu genialna, która przy dźwiękach pianina i finezyjnej sekcji smyczkowej, stwarza epicką wręcz atmosferę. Równie obiecująco wypada utwór Lighting Matches. Jego tytuł jak sprytnie tłumaczy piosenkarz oznacza „sprawiać kłopoty”, a to właśnie definiuje Toma Grennana. Można więc spodziewać się wielkiego hymnu z emocjonalnym ładunkiem, a w zamian rozbraja nas refleksyjną balladą, w przyjemnym i lekko rozkołysanym tonie. I wreszcie miłosna kompozycja I Might. Prosty utwór podszyty romantycznymi smyczkami potrafi zachwycić spokojnym klimatem. W każdym wydaniu piosenkarz ujmuje, a kwintesencję talentu pieczętują dwie perełki. Pierwsza, Run in the Rain jest niczym klasyczna hymnowa kompozycja z nastrojowymi zwrotkami i refrenami dającymi po raz kolejny pole do wokalnego popisu. Druga, Abroad z mocnym wejściem sekcji dętej i całą sferą emocji w partii Toma, to aranżacyjny rozmach z najwyższej półki.

Po wielokrotnie przekładanej premierze Lighting Matches oraz przekonaniu, że dobrze zapowiadające się epki jeszcze o niczym nie świadczą (patrz: Zak Abel i Bishop Briggs), Tom Grennan trochę mnie zniechęcił. Co potem zrobił piosenkarz? Nie dość, że wydał płytę z samymi przebojami, okazał się utalentowanym muzykiem to jeszcze powtórzył sukces swojego rodaka Sama Smitha. Lighting Matches to debiut, który właśnie otwiera Grennanowi drzwi do światowej kariery.

oceny

autor recenzji

Sprawdź nasze inne

Recenzje