Są takie kawałki, które mają w sobie klimat tamtych czasów. Mamy też takie, których wartość doceniamy dopiero po czasie. Przypadek singla Take On Me norweskiej grupy a-ha łączy w sobie obie te cechy. Nawet dzisiaj czasami w stacjach radiowych możemy ten utwór usłyszeć. Mimo, że ma już trzydzieści lat na karku…
Kariera a-ha jest zapewne tematem na niejedną książkę. Trzydzieści lat z przerwami (ale jednak) to dość sporo czasu, by nieraz zaskoczyć słuchacza. Początkowo temu norweskiemu trio nie szło zbyt dobrze, gdyż pierwszą wersję utworu zaprezentowano w 1984 roku, a ta z kolei była pochodną nagranego, aczkolwiek nigdy nie wydanego kawałka Bridges (w składzie między innymi: Magne Furuholmen oraz Paul Waaktaar-Savoy) The Juicy Fruit Song (około 1981) oraz z nagranego na podstawie wspomnianej piosenki Lesson One (pierwotna nazwa: All’s Well That Ends Well and Moves With the Sun). Początkowo płyta zawierająca pierwszą wersję Take On Me rozeszła się w 300 egzemplarzach, co nie było zbyt zadowalającym wynikiem dla wytwórni. Ona jednak widziała potencjał tego numeru, więc postanowiła w zespół zainwestować.
Dalsze poczynania zarówno z singlem jak i ich debiutanckim albumem, Hunting High And Low były dość ciekawe. Po podpisaniu kontraktu pierwotną wersję krążka zremixowano, dzięki Tony’emu Mansfieldowi, ówczesnemu specjaliście od łączenia dem i elektroniki. Niestety, efekt nie spodobał się zespołowi, więc postanowiono z pomocą Johna Ratcliffa jeszcze raz przerobić brzmienie całego albumu. Dopiero wtedy Take On Me został wydany jako singiel w Wielkiej Brytanii. Zajął on wówczas 137. miejsce na UK Singles Chart, co uznano za klęskę i zarazem jest to najgorszy wynik w całej karierze zespołu. Rok później, postanowiono, że panowie z a-ha mają nagrać zupełnie nową wersję tego kawałka pod czujnym okiem Alana Tarneya. Po zakończonych pracach wydano odświeżoną wersję ponownie jako singiel. Również i tym razem skończyło się niedobrze.
Sytuacja zmieniła się, gdy zrealizowano teledysk do wersji Tarneya. Wykorzystano wówczas innowacyjną metodę, dzięki której również i utwór musiał być zauważony. Wtedy panowie podbili serca Amerykanów, a singiel wydany miesiąc po publikacji klipu momentalnie pojawił się na liście Billboard Hot 100.
https://www.youtube.com/watch?v=keOvm0wl1qI
Idąc za ciosem, wydano także debiutancki album. Później przyszedł wielki i wreszcie upragniony tryumf grupy. W 1986 roku a-ha zdobyła aż 8 statuetek na gali MTV Video Music Awards (w tym aż 5 za samo Take On Me; nominacji ogółem zespół dostał aż 11), był również nominowany do nagród Grammy (za debiut i album) oraz American Music Awards (za teledysk do Take On Me).
https://www.youtube.com/watch?v=77x73OPj3PE
A oto, jak Take On Me radził sobie na listach na całym świecie:
Podczas tych trzydziestu lat nazbierało się dość dużo coverów czy wykorzystywania sampli do innych kawałków. Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat aż 11 razy mogliśmy posłuchać Take On Me w innych wykonaniach. Takiej sztuki podjęli się między innymi obsada ostatniego sezonu Glee, norweska wokalistka jazzowa Inger Marie Gundersen, amerykańska grupa grająca rock alternatywny Lazlo Bane (na potrzeby serialu Prywatna Praktyka) czy też eleventyseven, grająca chrześcijański punk. Swoją akustyczną wersję podczas jednego z koncertów zaprezentowała również Sara Bareilles. Jednym z najgłośniejszym wykorzystaniem sampli z Take On Me jest zapewne kompozycja Feel This Moment Pitbulla przy współudziale Christiny Aguilery. Sam utwór był wykorzystywany również w innych produkcjach telewizyjnych, np. w reklamie jednego z modeli Volkswagena czy też na potrzeby kilku seriali m.in. Chuck, Family Guy czy South Park.
Z okazji jubileuszu tego hitu, za zgodą zespołu przedstawiono wersję piosenki od Kygo w klimacie tropical house.


