Throwback Thursday #19: Europe – The Final Countdown

Z reguły każdy muzyk marzy o tym, aby skomponować utwór ponadczasowy, hipnotyzujący od pierwszych dźwięków i przyciągający uwagę słuchaczy różnych generacji. Szwedzka grupa Europe tego dokonała tworząc i wypuszczając na muzyczny rynek prawdziwą esencję rocka lat osiemdziesiątych. Co więcej, zarówno album jak i tytułowy singiel The Final Countdown w bieżącym roku obchodzą swoje trzydziestolecie! Muzycy podzielili się planami dotyczącymi celebracji wyjątkowego jubileuszu. To będzie intensywny ro(c)k…

Zespół został założony w 1979 roku w Sztokholmie. Trzy lata później dzięki zdobyciu głównej nagrody, w tym pokonując ponad 4000 grup rockowych w prestiżowym konkursie muzycznym Rock-SM w Szwecji, Europe nagrali swoją debiutancką płytę. Była ona ciepło przyjęta w rodzimym kraju oraz Japonii, jednak to nie ona przyniosła kapeli największy międzynarodowy rozgłos. Na wydanie drugiego krążka muzycy nie dysponowali wystarczającymi środkami, więc musieli na niego ciężko zapracować. Wysiłek się opłacił. To właśnie na drugim wydawnictwie grupy zatytułowanym Wings of Tomorrow ukazały się takie nagrania jak Wasted Time, czy Open Your Heart, które publiczność do dziś z zapartym tchem wyczekuje i chórem śpiewa na koncertach.
null
W roku 1986 nastąpił przełom. W składzie (obecnym do dziś) na czele z jedynym wokalistą i liderem  od początku powstania formacji Joey’em Tempestem, gitarzystą John’em Norumem, basistą John’em Levénem oraz klawiszowcem Mic’em Michaeli i perkusistą Ian’em Hauglandem dokonali największego komercyjnego sukcesu w historii zespołu. Trzeci studyjny album The Final Countdown oraz tytułowy singiel triumfowały na światowych listach przebojów przez wiele miesięcy, łącznie z Polską. Droga do niebywałego sukcesu nie była jednak prosta. Wręcz przeciwnie – długa, wyboista i pełna wątpliwości.

Joey Tempest będąc jeszcze w college’u, nieustannie poszukiwał nowych dźwięków. Pożyczył od kolegi z zespołu, Mic’a jego syntezator. Riff, który narodził się w głowie muzyka przełożył na ten oto instrument, tworząc niezapomniane intro do The Final Countdown. Inspiracją do napisania tekstu były słowa David’a Bowie zawarte w Space Oddity. Artysta nagrał demo, które zaprezentował pozostałym członkom zespołu. Ich odczucia okazały się być mieszane, w większej mierze sceptyczne. Nie planowano ukazania kompozycji w postaci singla. Pierwszym promującym wydawnictwo nagraniem miało zostać Rock The Night, które ostatecznie wydano tuż po tytułowej piosence. Inną przeszkodą stanowiła opinia producenta, który zadecydował o zmianie brzmienia utworu na łagodniejszy rytm, co pierwotnie spowodowało przekształcenie jego nazwy na Final Breakdown. Wspominając wypowiedź Joey’a dla jednej z polskich stacji telewizyjnych, niewiele brakowało, a całe nagranie wylądowałoby w koszu. Gdyby nie konsekwentne dążenie lidera do zrealizowania swojej wizji, dziś prawdopodobnie nie pisalibyśmy o tak spektakularnym sukcesie piosenki.

Złote czasy zespołu dobiegły końca na początku lat 90. Nadchodziła era muzyki grunge, spychając melodyjny rock w odstawkę. Po wydaniu piątego krążka Prisoners In Paradise, grupa zawiesiła działalność na blisko dekadę. W tym okresie Joey Tempest i John Norum stworzyli kilka solowych projektów, wliczając jedną wspólnie wykonaną piosenkę We Will Be Strong na albumie John’a Face The Truth.

null

Warto przypomnieć, jak prezentuje się historia The Final Countdown w muzycznych zestawieniach.

W Polsce utwór zadebiutował na Liście Przebojów Trójki w listopadzie 1986 roku i utrzymał się na niej przez 32. tygodnie, w tym wielokrotne docierając na podium.

null

nullWedług oficjalnych danych ZPAV, singiel znalazł się na 68. miejscu najczęściej odtwarzanych nagrań muzycznych w stacjach radiowych 2015 roku w Polsce. W styczniu obecnego roku The Final Countdown awansowało na pozycję 60. będąc aktualnie najstarszym, najwyżej notowanym utworem na liście.

NOWE MILLENNIUM & COMEBACK

W noc sylwestrową z 1999 na 2000 rok, muzycy ponownie spotkali się na jednej scenie, aby uczcić wejście w nowe millennium. Warto zaznaczyć, że był to jedyny występ Europe z dwoma gitarzystami – John’em Norumem i Kee Marcello (zastępca Noruma po trzecim albumie i do jego powrotu w 2003 roku). Z okazji rozpoczęcia nowego tysiąclecia powstał oficjalny remix The Final Countdown 2000 w wersji tanecznej. Singiel wraz z teledyskiem został wydany w grudniu 1999 roku. Klip przenosi widza w sylwestrową, chronologiczną podróż na przestrzeni wszystkich dekad XX. wieku.

Noworoczny występ w Szwecji spowodował liczne spekulacje na temat reaktywacji zespołu. Pogłoski stały się faktem trzy lata później. Europe powrócili w świetnej formie wydając w do dziś aktualnym składzie, album o nazwie Start from the Dark.

Trzydzieści lat minęło…

Zespół w całej karierze nagrał łącznie dziesięć albumów studyjnych oraz kilka koncertowych wydawnictw CD/DVD. Ostatnia, mocna płyta War Of Kings wydana w 2015 roku spotkała się z wielką przychylnością słuchaczy oraz krytyków muzycznych na całym świecie. Tuż po listopadowym koncercie w Polsce, muzycy otrzymali prestiżową nagrodę na gali Classic Rock Roll of Honour 2015 w nominacji Comeback of the year. W muzycznych podsumowaniach mijającego roku zdobyli również wiele wyróżnień za najlepszy album rockowy.

Wszystkie te wydarzenia wpłynęły motywująco na dalszy rozwój twórczości bandu. 2016 rok będzie ponadto idealnym powodem do hucznego świętowania 30-lecia megahitu i kilkakrotnie pokrytego platyną albumu The Final Countdown. Europe planują uczcić jubileusz kolejnymi koncertami oraz nagraniem nowego krążka, do pracy nad którym zasiądą w studiu już we wrześniu przyszłego lata.

Warto także wspomnieć o kampanii reklamowej, w której panowie wykazali się prawdziwym poczuciem humoru. W 2015 roku Finałowe odliczanie zostało wykorzystane w celu promowania amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej GEICO. Jeden z członków zespołu, Mic Michaeli podkreślił, że scena na której wystąpili była najprawdopodobniej najmniejszą, na jakiej kiedykolwiek przyszło im wspólnie zagrać. Zobaczcie sami…

Niektórzy twierdzą, że utwór ten był dla zespołu błogosławieństwem, a zarazem fatum. Błogosławieństwem, a raczej połączeniem talentu i instynktu wokalisty z nutą szczęścia i determinacji – zdecydowanie tak. Fatum – z całą pewnością nie. Mimo iż muzycy z Europe obecnie stawiają na mocniejsze dźwięki z gatunku hard rocka, nadal z wielką frajdą wykonują na scenie swój sztandarowy przebój. Improwizują i świetnie się bawią z publicznością. Waszej uwadze przedstawiam w mojej opinii, najbardziej wyróżniające się występy i aranżacje.

null

Czytaj również