Nevermind miała przejść bez echa. Wszyscy zakładali, że się nie sprzeda, a stała się monumentem muzyki rockowej i na trwałe zapisała się w historii muzyki. Szeroko rozumiana kultura zna wiele takich przypadków, ale kazus Nirvany jest wyjątkowy, przynosząc zespołowi miano kultowego i dając nieprzemijalną sławę.
![Nirvana - Nevermind (Censored) [1500x1500] : AlbumArtPorn](https://i.imgur.com/RhnxYXU.png)
Żeby dobrze zrozumieć skalę sukcesu Nirvany, trzeba wrócić do początków istnienia zespołu i umieścić to w szerszym, niż tylko muzycznym, kontekście. Seattle, stolica stanu Waszyngton, w latach 80. przeżywała duży kryzys gospodarczy, a specyficzna lokalizacja i mikroklimat powodowały, że nie było to wymarzone miejsce do życia. Jak mawiali miejscowi, w Seattle nie przestawał padać deszcz, a kryzys na rynku pracy skutkował odpływem ludności z miasta. Wpływało to również na scenę muzyczną, której oddalenie od głównych ośrodków, zmusiło do szukania swojej drogi i gatunkowego eksperymentowania. W ten sposób narodziła się w Seattle alternatywna scena muzyczna, na której dominowali reprezentanci pokolenia no future, częściej określanego jako pokolenie X, urodzeni w rodzinach robotniczych, zagubieni we współczesności i poszukujący swojej drogi. Żyli w poczuciu odrzucenia, byli abnegatami, negującymi autorytety i styl życia wykreowany przez ówczesne media. Jest to oczywiście pewne uproszczenie i stereotyp, ale Seattle epoki lat 80. było właśnie takim specyficznym miejscem, w którym naśladownictwo dotychczasowych trendów nie było w cenie, jednak nikt nie spodziewał się, że doprowadzi to do w miarę spójnej rewolucji no future’sów i powstania grunge’u jako nowego nurtu w muzyce rockowej.
Punk zmieszany z heavy metalem. Przesterowane gitary, brudne dźwięki, zaniedbana forma, rezygnacja z instrumentalnej maestrii na rzecz emocjonalnego tekstu – to cechy nie tylko Seattle soundu, nazywanego częściej grunge’m, ale też emanacja ducha mieszkańców tego regionu. Właśnie w takich okolicznościach powstaje Nirvana i wydaje swój pierwszy album Bleach, który był artystycznym kompromisem Cobaina i spółki wydanym tylko po to, by zaistnieć na lokalnej scenie. Nie odniósł wielkiego sukcesu komercyjnego, choć stał się dość popularny w lokalnych rozgłośniach radiowych. Po zmianie wytwórni płytowej i składu zespołu (dołączył Dave Grohl), Cobain zasiadł do pracy nad tekstami nowych piosenek, inspirując się między innymi The Pixies czy R.E.M. Sesje nagraniowe w studiu poprzedziły jam sessions, podczas których powstał charakterystyczny styl spokojnych zwrotek i dynamicznych i głośnych refrenów. Jeszcze w trakcie sesji nagraniowych Cobain pracował nad tekstami piosenek, ale sam przyznawał, że w Nevermind najważniejsza jest muzyka.
Singlowy Smells Like Teen Spirit wydany na początku września, na dwa tygodnie przed premierą płyty, nieoczekiwanie dla producentów i członków zespołu stał się wielkim hitem. Najpierw podbił niszowe stacje radiowe, grające alternatywnego rocka, by w końcu na stałe zagościć w MTV, ciągnąc za sobą sukces komercyjny całej płyty. Utwór bywa traktowany jako hymniczny dla ówczesnego pokolenia zbuntowanych nastolatków, jednak jego wymowa nie jest do końca jasna. Przede wszystkim przez tekst, śpiewany przez Cobaina bardzo niewyraźnie, co utrudnia jakiekolwiek zrozumienie przekazu. Wtedy jednak nikt nie zastanawiał się nad liryczną zawartością, skupiając się na energetycznym graniu z wyraźnym gniewem w głosie wokalisty. Złość, rozczarowanie, gniew, którymi epatowali w swoich utworach muzycy Nirvany były emocjami, które podzielało wielu reprezentantów tego pokolenia.
No i się zaczęło. Wraz ze wzrostem popularności Smells Like Teen Spirit, Nevermind notowała coraz lepszą sprzedaż. W styczniu 1992 r., a więc nieco ponad trzy miesiące po premierze, płyta sprzedawała się w liczbie kilkuset tysięcy kopii tygodniowo i trafiła na pierwsze miejsce listy Billboardu, spychając z niej króla popu, Michaela Jacksona. Po sukcesie Teen Spirit, wytwórnia wraz z członkami zespołu zastanawiali się, czy kolejnym singlem promującym płytę powinien być utwór Come As You Are czy In Bloom. Ostatecznie wybrano ten pierwszy, doszukując się w nim większego potencjału na kolejny hit grupy z Seattle i to pomimo świadomości dużego podobieństwa Come As You Are do jednej z piosenek grupy Killing Joke. Do dziś spekuluje się, czy Killing Joke w ogóle złożyli oficjalny pozew do sądu, czy wycofali go po śmierci Cobaina, w każdym razie drugi singiel z Nevermind nie został oficjalnie uznany za plagiat i odniósł komercyjny sukces, choć nie tak duży jak Teen Spirit.
Później były jeszcze single: Lithium, opowiadający o powrocie do wiary w Boga oraz wspomniany wcześniej In Bloom, powielający schemat spokojnej zwrotki i mocnego refrenu. Utwór szybko wpadał w ucho i do dziś trudno powstrzymać się przed tym, by nie nucić go sobie pod nosem. Dave Grohl pokazuje w nim nie tylko perkusyjny kunszt, ale też śpiewa, co dobrze harmonizuje z ciężkim głosem Cobaina.
Jeszcze wtedy nie było to takie oczywiste, ale sukces Nevermind otworzył nowy zupełnie rozdział w muzyce rockowej, wyprowadzając grunge z alternatywnych piwnic do mainstreamu. Na scenę weszło nowe pokolenie muzyków, dotychczas kompletnie ignorowane lub niezauważane, których emocje i stylistyka wpasowała się idealnie w oczekiwania fanów na całym świecie. „Wielka czwórka z Seattle”, a więc oprócz Nirvany także Pearl Jam, Alice in Chains oraz Soundgarden, stała się głosem pokolenia. W tym sensie jest to ostatnia taka rewolucja pokoleniowa w muzyce rockowej i niestety, jak każda rewolucja, szybko wygasa i pożera własne dzieci. Ból istnienia, wyzierający z ich twórczości, wyniósł ich na artystyczny piedestał, ale życie szybko wystawiło rachunek nieprzystosowanym do życia w świecie no futuresom. Śmierć Cobaina była końcem Nirvany jako zespołu muzycznego, ale początkiem jego legendy i siłą napędową kultu, który wytworzył się wokół zespołu. Kultu, który trwa do dziś i wykracza daleko poza muzykę.
- Data premiery: 24 09 1991
- Single: Smells Like Teen Spirit, On a Plain, Come As You Are, Lithium, In Bloom
