Throwback Review: Michael Jackson – Off the Wall (1979), recenzja Karoliny Babik

Inne recenzje

Michael Jackson – tego artysty chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Do dzieł Amerykanina do dziś wracają miliony słuchaczy na całym świecie. Jego taniec, wokal, czy teledyski, zapisały się na długi czas w historii muzyki. W tym roku minęło 40 (!) lat od premiery albumu Off the Wall, pierwszego wydanego przez Jacksona poza wytwórnią Motown.

Kiedy większość dzieci czerpała radość ze swobody, którą niesie za sobą dzieciństwo, ich rówieśnik, Michael Jackson, ciężko pracował i przygotowywał się do kolejnych występów. Przez wiele lat nad jego muzyczną drogą czuwał zaborczy ojciec – Joseph. W roku 1979 Michael ostatecznie uniezależnił się od mężczyzny.

„Wiedziałem, że muszę tak postąpić, bo w tym okresie zaczynałem czuć się tak, jakbym to ja pracował dla niego, a nie on dla mnie. A jeśli idzie o stronę artystyczną, staliśmy na dwóch przeciwstawnych biegunach. Ojciec podsuwał pomysły, które ja kategorycznie odrzucałem, bo wiedziałem, że do mnie nie pasują. Chodziło mi tylko o to, żeby mieć decydujący wpływ na własne życie” – tak decyzję wyjaśniał artysta w swojej autobiografii „Moonwalk”.

Było to posunięcie jak najbardziej słuszne! Off the Wall pokochały miliony wielbicieli Jacksona. Album rozszedł się w nakładzie ponad 20 milionów egzemplarzy! Ponadto do dziś zaliczany jest do grona najlepszych w historii muzyki.

Wydawnictwo otwiera Don’t Stop Till You Get Enough – pierwszy w karierze artysty utwór napisany całkowicie przez niego. Bas delikatnie wprowadza nas w kompozycję, by już po kilkunastu sekundach zaskoczyć odbiorcę znakomitymi partiami instrumentów smyczkowych i dętych. To właśnie za ten utwór, do zaledwie 21-letniego wtedy wokalisty (w dniu wydawania płyty miał 20 lat!), trafiła pierwsza statuetka Grammy w kategorii „Best R&B Vocal Performance”.

Kolejna kompozycja to jeden z największych hitów pochodzących z albumu – Rock with You. Brzmi dość spokojnie jak na muzykę taneczną, jednak Michael zdecydowanie nie pozwala na zanudzenie słuchacza. Jego głos brzmi zmysłowo, a chórek, który tworzy sobie sam, tylko uwydatnia niesamowite brzmienie głównego wokalu.

Workin’ Day and Night to druga pozycja w całości napisana przez Jacksona. Paulinho Da Costa, odpowiedzialny za perkusję, nadaje utworowi szybkie tempo, za którym dzielnie podążają pozostali instrumentaliści (ze świetnymi trąbkami na czele), jak i sam Michael.

Dalej pojawia się znakomity, a jakżeby inaczej, kawałek – Get on the Floor, w którym to bawimy się w nieco funkowym klimacie. Taneczny, ale ponownie, utrzymany w dość spokojnym tempie numer, zatraca w sobie słuchacza m.in. świetną aranżacją smyczków.

Pora na tytułowy utwór – Off the Wall, zachęcający słuchacza do poddania się szaleństwu, czerpania radości z życia. Przy tym energicznym, pogodnym numerze wydaje się być to takie łatwe… „When the world is on your shoulder / Gotta straighten up your act and boogie down”.

Paul i Linda McCartney to twórcy kolejnej ścieżki na albumie – Girlfriend. Napisali ją specjalnie dla Michaela, choć nie łączyła ich wtedy jeszcze żadna znajomość. To właśnie od albumu Off the Wall rozpoczęła się współpraca Panów, która zaowocowała m.in. duetem The Girls Is Mine, pojawiającym się na kolejnym krążku Amerykanina – Thriller. Intro do utworu Girlfriend nastraja nas na niewinną, delikatną kompozycję, ale wszystko zmienia się, gdy słyszymy pierwsze wersy tekstu… W bardzo ujmujący sposób Jackson próbuje bowiem przekonać dziewczynę, aby przyznała się swojemu chłopakowi do tego, że go zdradza. Pomimo niepoprawnej moralnie warstwy lirycznej, utwór brzmi niezwykle rozczulająco.

Zmieniamy nastrój balladą będącą jedną z najbardziej wzruszających i w mojej ocenie najlepszych w całej karierze artysty. She’s Out of My Life kładzie nacisk przede wszystkim na niezwykle emocjonalny wokal,  łagodnie wzbogacony przez wyjątkowo skromne (jak na ten album) instrumentarium. Sam Jackson w autobiografii przyznał, że po nagraniu piosenki rozpłakał się.

„Obawiałem się, że piosenka She’s Out of My Life ujawni moje uczucia, ale kiedy zdaję sobie sprawę, że porusza ona pewne struny w sercach słuchaczy, czuje się mniej samotny” – wyznał.

By przygnębienie nie przejęło kontroli nad słuchaczem, dalej pojawia się coś lżejszego emocjonalnie – I Can’t Help It. Lekko jazzowe brzmienie syntezatorów i szybko wpadający w pamięć refren to znaki rozpoznawcze tej pozycji. „I can’t help it if I wanted to / I wouldn’t help it even if I could”.

W numerze It’s the Falling in Love Michaelowi towarzyszy wokalnie Patti Austin. Tempo nie jest jednomierne, co stanowi dodatkowe urozmaicenie dla kompozycji. Szybsza końcówka sprawia, że momentalnie całkowicie zatracamy się w dźwiękach utworu i żałujemy, że nie trwa choć odrobinę dłużej.

Przygodę z wydanym 40 lat temu krążkiem zamyka Burn This Disco Out i jest to najlepsze z możliwych zakończeń. Wokalista żegna się z nami w energiczny sposób, przy porywającym do zabawy brzmieniu disco.

Album Off the Wall nie bez powodu zaliczany jest do grona najlepszych w historii. Doskonałe, precyzyjnie dopracowane aranżacje instrumentalne, ze znakomitymi partiami gitary basowej, smyczków, trąbek, syntezatorów, a do tego jeden z najlepszych wokali w dziejach muzyki. Nie bez powodu o Michaelu Jacksonie wciąż pamiętają miliony słuchaczy na całym świecie. Choć nie ma go z nami już 10 lat, jego twórczość pozostaje nieśmiertelna. Niezaprzeczalnie jest to legendarna postać na międzynarodowym rynku muzycznym.

-
  • Data premiery:
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również