Masz około 20 lat? Jesteś dziewczyną? 10 lat temu Twoim ulubionym kanałem było Disney Channel? Jeśli na wszystkie pytania padły twierdzące odpowiedzi, zapewne bracia Jonas są wielbicielami z czasów Twojego dzieciństwa / wczesnych nastoletnich lat. Czy to powód do wstydu? Czy upieranie się przy stereotypie, że słuchanie tego typu zespołów to lekki wstyd jest lekko krzywdzące, a może jest w tym sporo prawdy? Powróćmy do roku 2008 i sprawdźmy brzmienie jednego z albumów amerykańskich braci.

Jonas Brothers to grupa w której skład wchodzili bracia Jonas, niegdyś bożyszcze nastolatek. Na Disney Channel mogliśmy oglądać serial „Jonas”, czy też film „Camp Rock”, w którym jedną z głównych ról rolę grał Joe. Zdecydowanie potrafili wykorzystać swoje pięć minut, zarówno aktorsko, jak i muzycznie. Wydali cztery albumy, na których znalazły się hity takie jak SOS czy Burnin’ Up. W 2008 roku zostali nominowani do Grammy w kategorii „najlepszy debiut”. Nie ominęła ich jednak krytyka (podobnie jak One Direction, czy The Wanted). Czy ich muzyka była naprawdę AŻ TAK zła? Przy ocenie weźmy pod uwagę to, że w trakcie nagrywania utworów mieli około 20 lat, także tworzyli dla podobnej grupy wiekowej, a nie zapalonych fanów rocka w wieku co najmniej 40+.
A Little Bit Longer to trzeci album muzyków. Na samym wstępie, w utworze BB Good, dostajemy rockowe i naprawdę dobre brzmienie gitary. Jej powtarzający się motyw oraz solówka, w połączeniu z perkusją, zdecydowanie nie brzmią jak typowo popowy kawałek. Wokal Joe świetnie się w tym wszystkim odnajduje. Potrafi on zaśpiewać mocniej, zaakcentować pewne fragmenty. Dalej jest równie dobrze. Burnin Up’ to jeden z hitowych kawałków chłopaków. Pomimo tego, że od premiery utworu minęło wiele lat, nadal z sentymentem do niego wracam. Tu znowu główną rolę pełni gitara. Słyszymy także głos Nicka, który zdecydowanie nie odbiega wokalnie od starszego brata. Górne dźwięki w jego wykonaniu wypadają znakomicie!
Moim ulubionym utworem z albumu, jak i z całej twórczości braci, jest Lovebug. Uwielbiam te delikatne zwrotki i refreny na wstępie, które później zostają przełamane przez mocny, rockowy fragment. Wszystko idealnie komponuje się z teledyskiem, do którego obejrzenia mocno zachęcam. Pięknie opowiedziana historia, zarówno wizualnie, jak i czysto muzycznie.
Choć od zawsze to Joe był moim ulubieńcem, tak do niektórych piosenek niesamowicie pasuje mi wokal Nicka. Szczególnie w wyraźnych refrenach, które z charakterystycznym głosem wokalisty tworzą bardzo ciekawe połączenie. Dzieje się tak na przykład w utworach Tonight, Sorry, czy Shelf. Świetnie brzmi jednak także współpraca głosów braci. Weźmy pod uwagę chociażby szybko wciągający kawałek Video Girl, gdzie tworzą naprawdę zgrany duet. Mimowolnie zaczynam bujać głową już od początku trwania numeru. Ma w sobie ten rodzaj energii, przy którym ciężko jest tak po prostu siedzieć w miejscu, bez okazania jakiejkolwiek reakcji.
Jako fanka perkusji nie mogę przejść obojętnie obok Pushin’ Me Away. Nie ma tu zapierających dech w piersiach, popisowych solówek, niemniej jednak instrument ten odgrywa w tym numerze znaczącą rolę. Co najważniejsze, spełnia ją bardzo dobrze.
Ostatni utwór na albumie, od którego pochodzi tytuł płyty, napisał Nick. Piosenka opowiada o jego chorobie- cukrzycy. Biorąc pod uwagę fakt, że w momencie wydania płyty piosenkarz nie ukończył jeszcze 16 lat, trzeba przyznać, że brzmi tu naprawdę dojrzale jak na swój wiek.
Nie będę nikogo namawiać do kochania braci Jonas. Nie sugeruję, że muzyka w ich wykonaniu to czysty rock, o którym będziemy pamiętać za x lat. Biorąc jednak pod uwagę wiek, w którym wydali album oraz to, że tak naprawdę byli jednym z produktów Disney Channel (jakkolwiek okropnie to brzmi) uważam, że A Little Bit Longer to naprawdę dobre muzyczne wydawnictwo. Gitary wypadają tu świetnie, a w połączeniu z ciekawymi i niewątpliwie dobrymi wokalami chłopaków, tworzą połączenie, którego nie powstydziłby się niejeden bardziej doświadczony zespół. Pomimo tego, że nie zaliczam się już do grona nastolatek, nadal niekiedy lubię wrócić do tego, jak i innych albumów trójki zdolnych braci z USA.
