Irlandzka grupa, która najbardziej znana jest chyba z ich przeboju Hall Of Fame, powraca z szóstym albumem studyjnym Sunsets & Full Moons. Grupa The Script, w skład której wchodzą Danny O’Donoghue, Mark Sheehan oraz Glen Power miała za sobą trudny rok pod względem ich życia osobistego, co też poniekąd rzutuje na materiale zebranym na krążku. Od rozstania w związku, bo śmierć bliskiej osoby.
Ich najnowsze wydawnictwo, nieoficjalnie uznawane jest za sequel debiutanckiego krążka zespołu z 2008 roku o tytule The Script. Ze względu na to, iż oba narodziły się w trudnych chwilach. Pomimo tej całej otoczki, muzycy starali się, aby każdy utwór niósł ze sobą nadzieję i siłę razem z pięknymi tekstami, które otoczone są dobrą stroną muzyczną. Pierwszym z utworów jest Something Unreal. To kompozycja w stylu żywa, taneczna. Spokojniejsze zwrotki z budowaniem napięcia, oparte na stopie perkusji i przytłumionej gitarze. W refrenach następuje znaczące ożywienie, pojawia się natężone brzmienie instrumentów. O’Donaghue porusza tu tematykę samookaleczenia się, stawania na nogi. Jednocześnie zagłębia się w ideologię, że w mediach społecznościowych wszystko wyglądać może na idealne. Jednak rzeczywistość bywa zupełnie inna i ludzie borykają się z problemami, o których inni nie mają pojęcia przez pryzmat tego idealnego świata. Kolejnym utworem jest pierwszy z singli promujących album The Last Night. Jest on przede wszystkim piosenką o rozstaniu. Opowiada o kolejnych etapach związku, tworzeniu nadziei, aż do momentu zerwania. Kompozycja dość spokojna, w refrenach nasilony wokal w wyższych rejestrach. Generalnie na plus, ale bez polotu.
Run Through Walls jest bardzo osobiste dla wokalisty zespołu. Otwarcie mówił on o tym, że tekst utworu został napisany tydzień po pogrzebie jego matki (który był rocznicą pochówku jego ojca). Jest to podziękowanie dla jego przyjaciół za wsparcie w trudnych momentach. Podkreślona została w nim ważna wartość, ukazanie prawdziwej przyjaźni w takich chwilach. Prawdopodobnie utwór ten jest jednym z najmocniejszych na albumie ze względu na jego charakter. Rozpoczyna go kojąca melodia grana w kółko przez gitarę akustyczną, w tle słychać różne pojedyncze dźwięki pianina i delikatne uderzenia perkusji w talerze dodające klimatu. W drugiej zwrotce pojawia się część rapowana charakterystyczna w utworach The Script. Lekką opozycją do pierwszego numeru na albumie, jest również utrzymane w popowym klimacie If You Don’t Love Yourself, które jest bardzo łagodne jeśli chodzi o wydźwięk. Hurt People Hurt People napędzane przez dźwięki gitary akustycznej, która gra tutaj rolę pierwszoplanową. Od drugiej zwrotki wchodzi marszowa perkusja i soulowe dłuższe dźwięki klawiszy, połączone z odrobiną elektroniki. Pojawia się również fragment rapowany w bridgeu.
Same Time jest utworem popowym, ale dość spokojnym. Prym wiedzie tu pianino, w refrenach fajne wokalne wstawki chórków jako odpowiedzi w tle. Underdog natomiast dla tego albumu niczym wyróżniający się na tle innych utworów hymn. Drzemie w nim ogromny potencjał. W moim odczuciu jest to najlepsza kompozycja na Sunset & full Moons. Myślę, że może stać się hitem na miarę Hall Of Fame lub Superheroes. Z pewnością sprawdzi się na koncertach i zyska w wersji live. Rozpoczyna się od mocnych tekstów i delikatnych klawiszy. Potem dołącza gitara elektryczna i perkusja. Wszystko jest doskonale dozowane. Tekst utworu opowiada o walce. Na pewno utożsamiać się będą z nim Ci, którzy czują się niedocenieni, może stać się np. hymnem walczących. Po nim pojawia się melancholijne The Hurt Game. Zaś album zamyka Hot Summer Nights, niezbyt wyróżniające się na tle poprzedników. Gitara akustyczna jak i brzmienie wokalu trochę w stylu Eda Sheerana. Kontrastuje on z treściami zawartymi w innych kompozycjach, jest zdecydowanie bardziej pogodny od reszty.
Sunsets & Full Moons jest albumem bardzo mocnym jeśli chodzi o warstwę tekstową i ich przekaz. Od strony muzycznej, mocniejsze brzmienia przeplatają się z akustycznymi, bądź popowymi utworami. Wydawać by się mogło, że jest to punkt zwrotny dla trio z The Script. W odróżnieniu od poprzedniego krążka Freedom Child muzycy wyzbyli się wszelkich udziwnień i wrócili do surowego brzmienia, w którym tworzenie wychodzi im najlepiej. Kompozycje są idealnie zrównoważone, szybsze utwory przeplatają się z tymi wolniejszymi. Jeśli chce się dowiedzieć co czują muzycy zespołu – wystarczy posłuchać ich najnowszego dzieła. To echo ich osobistych przeżyć, odczuć, tego jak sobie z tym wszystkim radzą. Moim zdaniem najlepszym utworem jest oczywiście Underdog, które mam nadzieję stanie się sporym hitem, bo ma ku temu ogromny potencjał. Oczywiście mimo dobrego doboru, znajdą się również i słabsze punkty, które rzutują na mojej ostatecznej ocenie. Jednak mimo wszystko album mogę polecić.
- Data premiery: 08 11 2019
- Single: The Last Time, Something Unreal
