The Kooks – The Best Of… So Far (2017), recenzja Justyny Rojek

0
274

W karierze każdego zespołu prędzej czy później przychodzi czas podsumowań, przemyśleń i refleksji. Mając ku temu okazję, brytyjska grupa The Kooks postanowiła uczcić swoją dziesięcioletnią działalność muzyczną i wydać składankę The Best Of… So Far. Największe hity zespołu pochodzące z czterech albumów Inside In/Inside Out (2006), Konk (2008), Junk Of The Heart (2011) i Listen (2014), zebrane na jednym wydawnictwie? To z pewnością szansa nadrobienia muzycznych zaległości i jednocześnie rozpalenia indie-rockowego ognia na nowo!

Taki, a nie inny zestaw piosenek na album świętujący dekadę w twórczości The Kooks nie jest przypadkowy. Jak zapewnia wokalista Luke Pritchard wybór padł na te utwory, które najbardziej zdefiniowały ich jako zespół na przestrzeni lat. I chociaż płyty typu best of wydają się słuszniejsze przy dłuższym stażu muzycznym, to w tym przypadku górę wzięła jedna emocja. The Kooks stwierdzili, że to najwyższa pora, aby swoim fanom i słuchaczom dostarczyć trochę nostalgii.

Składankę w głównej mierze wypełniają kompozycje z debiutanckiej indie-rockowej płyty zespołu Inside In/Inside Out. Zaskoczenia nie ma. To właśnie ten album okazał się najbardziej udanym w karierze The Kooks i z niego pochodzi najlepiej sprzedający się singiel Naive. Faktycznie obok tego utworu nie da się przejść obojętnie, tym bardziej, że przepis na hit jest prosty: nieskomplikowany tekst, chwytliwy refren i dynamiczna melodia. Kolejna pozycja, która równie szybko zdobywa serce słuchacza to urocza i lekka Ooh La. Plotki głoszą, że inspirację do jej stworzenia stanowiła miłosna relacja wokalisty z brytyjską wokalistką Katie Meluą. Podobne skojarzenia w tym temacie wywołuje kompozycja You Don’t Love Me. Za to żeby brzmienie nie było za łagodne zespół zaostrza gitary na bardziej hałaśliwe z rockowym pazurem. Natrafiając dalej na piosenki z drugiego albumu zatytułowanego Konk zespół nie odchodzi daleko od stylu, który zaprezentowali na debiucie. Muzyka indie z przyjemnym w odbiorze odsłuchem to m.in. zasługa żywiołowego singla Always Where I Need To Be czy dla kontrastu bardziej klimatycznego nagrania Sway. Na uwagę zasługuje tutaj również charakterystyczny wokal frontmana The Kooks – utrzymany w duchu melancholii dopełnia niezobowiązujące gitarowe granie.

W karierze zespołu pojawił się także słabszy dorobek artystyczny. Trzecia płyta Junk Of The Heart nie zachwyca już taką świeżością brzmienia, a próby stworzenia nośnych melodii mają skutek odwrotny do zamierzonego. Dlatego singiel Junk Of The Heart (Happy) z powtarzalną i bardziej niż zwykle przesłodzoną melodią oraz banalnym tekstem (Chcę Cię uczynić szczęśliwą dziś w nocy) nie porywa. Podobnie poczujemy się słuchając kawałka Is It Me, który zamiast zadziornej gitarowej piosenki prezentuje zwyczajnie nużącą kompozycję. Dopiero szumnie zapowiadana chęć nagrania albumu dojrzalszego i eksperymentalnego, która pojawiła się z czwartym krążkiem Listen, przywraca wiarę w melodie The Kooks. Indie-popowo-rockowe brzmienie zostaje poszerzone o funk, soul, a nawet gospel. A roztańczone Forgive & Forget czy wbijające się w głowę Down to chwile przyjemnej zabawy, które po prostu pozwolą czerpać nam radość z tej płyty.

The Best Of… So Far zawiera również dwa świeże nagrania. Pierwsze, Be Who You Are, to jak przyznaje Luke Pritchard próba przywrócenia starego brzmienia The Kooks. Dlatego jest pozytywnie, rock’n’rollowo i przy okazji z nutką autorefleksji. Natomiast, drugi kawałek Broken Vow brzmi bardziej emocjonalnie. Czerpiąc inspirację z hipokryzji Kościoła wokalista śpiewa o własnych doświadczeniach z katolickiej szkoły dla chłopców. Tam poznał dwulicowość ludzi wierzących, a kościół od tej pory zaczął mu się kojarzyć z karą za niegrzeczne zachowanie.

Wydawnictwo The Best of … So far to niezwykła szansa, aby przeżyć z The Kooks jeszcze raz ich największe sukcesy. Co istotne, zespół nie sygnalizuje tym zakończenia swojej kariery, a wręcz nabiera apetytu na więcej. W końcu Pritchard podkreśla, że ma najlepszą pracę na świecie i nie zamierza z niej rezygnować w najbliższym czasie. Potwierdzenie jego słów znajdujemy w aktualnie największej w ich karierze trasie koncertowej po UK i nowej, przewidzianej na 2018 rok płycie.