MENU

    „Ten koncert był smutny, bo taki chciał, aby był”. Michał Szpak wystąpił w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza

    Czwartkowy wieczór. Do Torunia przyjeżdża Michał Szpak ze swoim zespołem. Tym razem jednak w zupełnie innej odsłonie. Przeczytajcie co działo się na tym wydarzeniu.

    Już pierwsze słowa intro wprowadziły słuchacza w zupełnie inny klimat koncertu Michała Szpaka niż dotychczas nas przyzwyczaił. Artysta zapowiedział, że ten koncert będzie smutny, bo taki chce, aby był. I choć na początku myślałem, że to typowa gra słowna, to po kilku utworach zrozumiałem, co Michał miał na myśli. Z jednej strony ten koncert był dziwny, bo nie znałem go z tej strony. Z drugiej jednak nabrał dzięki temu wartości dodanej. To mnie niezwykle zaintrygowało.

    Ba! Powiedzieć, że to był koncert, to jakby nie powiedzieć nic. Już od pierwszego utworu można było to nazwać widowiskiem bądź spektaklem, bo oprócz śpiewania, artysta zaprezentował nam swoją taneczną i sensualną odsłonę, która wzbogacona była specjalnie przygotowanymi wizualizacjami wyświetlanymi na tylnym ekranie. Sam Michał prawie cały koncert występował w przygotowanej prostokątnej skrzyni otoczonej woalami, która kojarzyła mi się z pewnym zamknięciem i odosobnieniem się od problemów, które spotykają każdego z nas.

    Sam koncept koncertu miał w zamyśle zwrócić uwagę słuchacza na zmieniający się świat. Na to, co człowiek robi i na co powinien zwrócić uwagę, aby nasza planeta stała się lepsza. O to, aby zużywać mnie plastiku, aby nie wycinać lasów, chronić zwierzęta. Wreszcie o to, że rodzina jest najważniejsza, a każde waśnie i kłótnie wyjaśnić oraz żyć w zgodzie. Po koncercie został na scenie i zapytał kilku z fanów co dał im koncert. I choć odpowiedzi były różne to przeważały te o zachwytach nad koncertem, ale i o tym, aby nasz świat nie zmieniał się w tak negatywnym świetle jak teraz.

    Na uwagę zasługują również specjalne aranżacje utworów. Chyba każdy z nich był muzycznie i brzmieniowo przygotowany na nowo, wielokrotnie zdarzało się, że był jakby stworzony na nowo. I tu początkowe słowa o smutku się sprawdziły. Choć utwory były bogato brzmieniowe, to dało się w nich wyczuć smutek i pewnego typu nostalgię. Oprócz tradycyjnego repertuaru wybrzmiały także nowe wersje Dziwnego świata Czesława Niemena czy Alei gwiazd Zdzisławy Sośnickiej. Tradycyjnie jak na Michałą przystało – w niezwykłej oprawie wokalnej.

    Michał chciał, aby po koncercie każdy z nas zastanowił się nad tym, co się wydarzyło i żeby choć kilka osób zmieniło swój sposób postępowania. mnie zaintrygował i spowodował, że myślę o tym od kilku godzin. Udało Ci się!

    Łukasz Jaćkiewicz
    Łukasz Jaćkiewicz
    Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków.

    Ostatnio opublikowane