Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 96)

0
262

Lato powoli zbliża się ku końcowi. Za nami kolejny tydzień, którego pogoda niestety nie oszczędziła. Macie dość deszczu i ulew? Mamy na to radę! Nasze dwie redaktorki – Aleksandra oraz Dominika na czele z samym Naczelnym przygotowali dla was zestawienie swoich ulubionych piosenek, które z pewnością poprawią wam humory!

Łukasz Mantiuk

Britney Spears — Change Your Mind (No Seas Cortés)

Album Britney Spears to dla mnie hit od daty premiery. Słucham go bardzo często, a moim numerem jeden jest kawałek z wersji deluxe krążka – Change Your Mind (No Seas Cortés). Kompozycja ta powinna znaleźć się na podstawowej wersji wydawnictwa, a w przyszłości być singlem. Szkoda, że tak pewnie się nie stanie.

Céline Dion — Ordinaire


Hitem jest również najnowszy album Celine Dion. Co prawda słucham go trochę rzadziej, ponieważ potrafi wprawić w depresję, ale i tak warto się z nim zapoznać. Ulubioną piosenką z tego wydawnictwa jest dla mnie Ordinaire. Już nie mogę się doczekać anglojęzycznego albumu Celine.

Kungs Vs. Cookin’ On 3 Burners – This Girl

Na interesujące kawałki często wpadam dużo za późno, gdy cała Polska już tańczyła przy tym kawałku, ja nie wiedziałem o co chodzi. Gdy posłuchałem, tak wpadł mi w ucho, że trafił na codzienną playlistę. Pod koniec sierpnia, kiedy już lato za nami. Brawo ja.

Florence + the Machine — Stand By Me


Florence ostatnio ma jakiś superpłodny okres, najpierw wydała epkę do gry Final Fantasy, potem utwór do soundtracka filmu Osobliwy dom Pani Peregrine. Cała czwórka jest genialna, jednak moim faworytem jest cover Stand By Me. Po prostu cudo.

Rihanna — Love on the Brain

Na sam koniec kawałek, który już wielokrotnie przewijał się przez moje Tego słuchamy i jeszcze pewnie kilka razy tu wróci. Nie wiem, co będzie pod koniec roku, ale na tę chwilę mam trzy utwory roku i nie wiem, który jest numerem jeden. Są to Love on the Brain, Rear View (Zayn) i Freedom (Beyoncé). Ciężki orzech do zgryzienia.

Aleksandra Żeleźnik

Kings of Leon – Waste a Moment


Kings of Leon nie tak dawno wystąpili w Krakowie. O tym jak było możecie poczytać w mojej relacji. Nie ulega wątpliwości, że najnowszy singiel zespołu zapowiadający ich siódmą płytę na żywo po prostu wymiata. Jednakże po przesłuchaniu wersji studyjnej (już na spokojnie w domu) doszłam do wniosku, że zakochałam się w obu wersjach. Grupa jest w formie – to słychać, dlatego też po pierwszym „zetknięciu” się z Waste A Moment siedzę jak na szpilkach i zwyczajnie nie mogę się doczekać całego albumu. Coś czuje, że będzie sztos!

Years & Years – Meteorite

Pamiętam, jak jako mały brzdąc siedziałam przed telewizorem i kolejny raz oglądałam Bridget Jones. Jako dziecko nic, kompletnie nic z tego filmu nie rozumiałam. Teraz po tylu latach na ekrany kin wchodzi trzecia część kultowych wręcz przygód tej cudownej kobiety. Ale co tam o filmie – wspomnijmy coś o soundtracku! Years & Yeras to niewątpliwie objawienie muzyczne tamtego roku. Ucieszyłam się, że dostali możliwość nagrania piosenki akurat do tego filmu. Po pierwszym przesłuchaniu Meteorite trochę się zawiodłam, ale im dalej w las tym lepiej. Nie mogę się teraz od niej oderwać…

OneRepublic – Wherever I Go


Przyznam szczerze, że gdy tylko zobaczyłam okładkę i tytuł nowego wydawnictwa od OneRepublic pomyślałam, że to jakiś mało śmieszny żart. Niestety tak nie jest, ale sytuacja uświadomiła mi, że nie warto oceniać – dosłownie – po okładce. Przecież w środku ukrytych jest tyle skarbów! (płyta jeszcze nie miała premiery, dlatego trzymam mocno kciuki żeby moje przypuszczenia się sprawdziły). Pierwszy singiel Wherever I Go po prostu miażdży refrenem i chwytliwą melodią, idealną wręcz do radia. Istny miód na moje uszy.

Bastille – Send Them Off!

Na drugą płytę zespołu Bastille musieliśmy trochę poczekać. Oczekiwania były duże. Ocenę krążka Wild Word zostawię dla siebie, jednakże chciałam wyróżnić jedną kompozycję, która tak okropnie mocno wpadła mi w ucho. Chodzi mi o kawałek Send Them Off!, który jest wręcz kwintesencją tego, do czego przy pierwszej płycie przyzwyczaili nas Brytyjczycy. Od 9 września katuję replay i się tego nie wstydzę!

Röyksopp feat. Susanne Sundfør – Never Ever


Ten konkretny utwór poznałam dzięki Spotify. I tak to się zaczęło. Generalnie nie jestem fanką takich brzmień, ale nie da się ukryć, że kompozycja Never Ever po prostu porywa swoją energią i dynamiczną melodią. I do tego wokal cudowny wręcz wokal norweskiej piosenkarki Susanne Sundfør… Chyba czas zapoznać się szerzej z twórczością grupy Röyksopp.

Dominika Mrówczyńska

Kings of Leon – Waste a Moment

W końcu nadchodzi nowy krążek Kings of Leon. Pierwszą zapowiedzią, jaką zafundowała nam rodzina Followill jest utwór Waste A Moment. Idealnie utrzymany w klimacie zespołu, rytmiczny, z przewodnią indie-rockową gitarą. Wokal Caleba nadal brzmi perfekcyjnie. Kompozycja zbudowana w sposób specyficzny dla Kings of Leon, nieodbiegająca brzmieniem od starszej twórczości zespołu.

Bon Iver – Skinny Love


Utwór znany raczej z wersji śpiewanej przez Birdy. Jednak jego akustyczne wykonanie przez Bona Ivera jest nawet nieco lepsze. Artysta swoim wokalem potrafi dotknąć każdego punktu naszych zmysłów i trafić w sam ich środek. Dobrym zabiegiem jest wspierająca go jedynie akustyczna gitara, gdyż tym samym kompozycja wyrzuca na pierwszy plan melodię, która jest tworzona przez śpiew Ivera.

Poluzjanci – Prosta Piosenka

Tytuł jak najbardziej adekwatny do samego utworu. Pomimo, że kompozycja należy do naprawdę nieskomplikowanych, to jest w niej coś, co od razu przyciąga. Może to wysmakowany wokal Kuby Badacha, może właśnie ta prostota. Subtelność i zmysłowość dźwięków aż przeszywa od środka. Chociaż sama nazwała tym ten utwór „piękna piosenka”.

The White Stripes – City Lights


O tym, że jeszcze kiedyś doczekamy czasu premiery nowego utworu The White Stripes nie marzył chyba nikt. A jednak Jack White jak zwykle potrafi zaskoczyć i na swoim najnowszym akustycznym krążku umieścił niepublikowaną dotąd kompozycję City Lights. Jak na brzmienie, które The White Stripes potrafiło nam zapewnić, utwór jest dość delikatny. Charakter utworu zapewnia wolne tempo, akustyczna gitara i dość wycofany wokal White’a.

James Arthur – Say You Won’t Let Go

Tak jak staram się nie słuchać muzyki pokroju banalnego popu, tak twórczość Jamesa wyróżnia brzmienie wokalu. Śpiew z nieznaczną jednak słyszalną chrypką po prostu ma w sobie to coś. W tym momencie wszystko co słyszymy w tle staje się trochę mniej istotne. Fakt, że jest to utwór, który po prostu ma wzruszać i ta sztuka udała się Jamesowi po raz kolejny. Spokojna, delikatna ballada, których artysta pewnie napisze jeszcze wiele.