Tego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 419)

W tygodniu fragmentami swoich playlist dzielą się Łukasz, Miłosz i Arek. Będzie zarówno nostalgicznie jak i energetycznie, a jeszcze gorące premiery spotkają się z klasykami. Zapnijcie więc pasy.

Łukasz Jaćkiewicz

Decadent Fun ClubTango

Piosenki Pawła i jego ekipy to dla mnie zawsze wielka przyjemność słuchania. Tak było i tym razem, gdy zaprezentowali pierwszy zwiastun swojej płyty. Wytrawny, wciągający, pozostawiający słuchacza z przekonaniem, że chciałby jeszcze więcej. A że apetyt rośnie w miarę jedzenia, czekam z wytęsknieniem na cały album.

Kali UchisMoonlight

Zakochałem się w Kali za sprawą albumu Sin Miedo i podążam jej ścieżką od tamtego czasu. Gdy zapowiedziała nowy album i wydawała poszczególne single, byłem ciekawy całości. I nie zawiodła. Na przedmak Moonlight.

Elodie Due

Bez sukcesu na San Remo, ale z muzycznym zaciekawieniem po nim. Elodie w międzyczasie wydawała album Ok. Respira, który zawładnął moimi playlistami. Z czystej ciekawości? A może dlatego, że dawno nie słyszałem dobrego pop – R&B i to jeszcze po włosku? Jedno jest pewne – zostanie ze mną na dłużej.

Ania KarwanKiedy mrugam

Jestem bardzo ciekawy nowej płyty Ani Karwan. Na razie mam mieszane uczucia, ale ta piosenka siedzi mi w głowie od daty wydania. Przebojowa, mądra, z pięknym wokalem.

Kimbra Replay!

Bardzo mi się podoba nowa odsłona Kimbry, którą prezentuje na nowej płycie. Jest ciekawa i bardzo intrygująca. Wszedłem w jej świat od razu.

Miłosz Musiał

Afro Kolektyw Ausser Betrieb

Lubię powroty. A szczególnie cieszą mnie powroty tych artystów, którzy zniknęli lata temu zostawiając nas z pewnym niedosytem i niespełnioną ochotą na dokładkę. W taki sposób powrócił Afro Kolektyw, który po dziewięcioletniej przerwie opublikował swój nowy album. Z zestawu piosenek szczególnie poleca się pierwszy singiel, wyjątkowo melodyjny Ausser Betrieb.

David BowieStation to Station

Niektóre piosenki smakują najlepiej w określonych warunkach czasu i miejsca. Niedawno przekonałem się, że album Station to Station Davida Bowiego najlepiej brzmi… Na stacji kolejowej! Od kilku tygodni każde moje oczekiwania na pociąg umilają utwory z tej legendarnej płyty, z numerem tytułowym na czele.

UNDADASEA Ranne Ptaszki

W ostatnich godzinach dotarła do mnie druzgocąca informacja o zawieszeniu kolektywu UNDADASEA. Przeżyłem tę nowinę dość intensywnie, wszak liczyłem na kolejną powtórkę koncertowego ognia z pełną ekipą z Gdyni w roli głównej. Na tę chwilę pozostaje nam czekać na solowy krążek Nadzi i odpalić stare numery grupy moja propozycja to Undowy klasyk – Ranne Ptaszki.

zdechły Osa feat. Waluśkraksakryzys Jezus po Tygodniu we Wrocławiu

Od kilku miesięcy zamieszkuję Wrocław. Stolica Dolnego Śląska urodziła kilkoro znakomitych muzyków zaczynając od Lecha Janerki, przechodząc przez Bluszcz i Oxford Dramę, na Zdechłym Osie kończąc. Ostatni z nich wydał niedawno krążek Breslau Hardcore, na którym znalazł się mój ulubiony banger pierwszych miesięcy Tego roku. Jezus Po Tygodniu We Wrocławiu to znakomity pokaz punkowego stylu Osy dopełniony gościnką od Walusia. Pozycja obowiązkowa na playliście do wieczornych spacerów po Nadodrzu.

Maria Peszek feat. Jan PeszekNakurwiam Zen

Ostatnia propozycja to polecajka piosenkowo-książkowa. Wróciłem do twórczości Marii Peszek dzięki wydanej kilka miesięcy temu książki Nakurwiam Zen. Ta szczera do bólu pozycja skłoniła mnie do odświeżenia utworu o tym samym tytule – wspólnej kompozycji Marii i Jana Peszków przygotowanej na potrzeby akcji #Hot16Challenge2 w 2020 roku.

Arek Zroślak

Jann Meet the God

Od tygodnia Jann to jedno z najgorętszych nazwisk na polskich rynku. Co prawda preselekcji nie wygrał i na Eurowizję nie pojedzie, jednak zaczęły się jego przysłowiowe pięć minut (o czym niech świadczy błyskawicznie wyprzedana trasa koncertowa). A ja przy okazji przypomniałem sobie o jego EPce Power i utworze Meet the God, który jest równie świetny co Gladiator.

Käärijä Cha Cha Cha

Pozostając w temacie Eurowizji ostatnio swojego przedstawiciela wybrała Finlandia. Został nim raper Käärijä i Cha Cha Cha. Jednak nie oczekujecie od tej propozycji słonecznych, latynoskich brzmień. Ta propozycja to istne, 3 minutowe szaleństwo podczas których dzieje się więcej niż na niejednym albumie studyjnym. Cha Cha Cha słucham od premiery po kilka razy dziennie i już teraz mogę zadeklarować, że to będzie moja ulubiona piosenka w tegorocznym konkursie. Po prostu it’s crazy, it’s party.

Rosalía LLYLM

O ile ostatnie muzycznie dokonania Rosalíi nie do końca do mnie trafiały, to jednak Hiszpanka całkowicie mnie kupiła swoim najnowszym singlem. LLYLM zachwyca mnie swoją energią, a zarazem subtelnością.

CHVRCHES Over

Over może nie jest rewolucją w brzmieniu CHVRCHES, ale przecież nie każda piosenka musi nim być. Zespół pozostał w charakterystycznej dla niego stylistyce, a że bardzo lubię dotychczasową dyskografię Szkotów, to i tym razem nie mogło być inaczej.

Jessie Ware Pearls

Jessie Ware w Pearls zaprasza wszystkich na parkiet, a przy takiej muzyce nie trzeba mnie długo do tego przekonywać. Jest to bowiem świetna, flirtująca z brzmieniami retro propozycja. Nie ukrywam również, że nadchodząca płyta That! Feels Good! to jedno z najbardziej wyczekiwanych, tegorocznych wydawnictw (jednocześnie mam niemal pewność, że się nie zawiodę).

Czytaj również