Jak zawsze w poniedziałki prezentujemy Wam Tego Słuchamy – niby niezmienne, a jednak za każdym razem inne. Tym razem w muzyczną podróż zabierze Was trio w składzie Izabela, Daria i Arek.
Izabela Zadura
DNCE – Cake By The Ocean
Na mojej letniej playliście musi się pojawić przynajmniej jeden throwback! Ten utwór odkryłam dla siebie w zeszłe wakacje i szybko stał się on oficjalnym hymnem mojego urlopu spędzonego na Wyspach Kanaryjskich. Tęsknię za tym beztroskim czasem, trochę krzywiąc się na konieczność spędzenia lata w mieście, i chętnie wracam do tych radosnych, tanecznych rytmów.
Hayley Williams – Dead Horse
Do solowego albumu wokalistki Paramore zabierałam się jak pies do jeża. Musiałam wyjść na bardzo długi spacer, aby go wreszcie przesłuchać. Moje obawy okazały się bezzasadne – krążek jest świetny. Może nie będę wracać do wszystkich znajdujących się na nim utworów, ale Dead Horse na stałe trafił do rotacji. Gorzki, szczery, bezpretensjonalny i niezwykle uzależniający.
WARGASM (UK) – Spit.
Spit. to najnowszy singiel brytyjskiego duetu WARGASM. To wściekły, brudny punk rock z silnymi wpływami alternatywnego rocka, doskonałą perkusją i krzykami gitar. Męski i damski wokal znakomicie się tutaj uzupełniają. Polecam zamiast porannej kawy! A już (dopiero?) w przyszłym roku muzycy pojawią się w Polsce jako support zespołu Holding Absence.
Hurts – Voices
Panowie z Hurts nie zawiedli! Po dwóch latach ciszy, w czasie kwarantanny powrócili nie tylko z nowym image’m, ale przede wszystkim ze znakomitym singlem Voices. Sensualny głos Theo Hutchcrafta znakomicie pasuje do pulsującego, nieco niepokojącego rytmu. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak niecierpliwie czekać na kolejny album duetu.
The Knife – Pass This On
Na koniec utwór, który chyba nigdy mi się nie znudzi, i nie przestanie mnie dogłębnie poruszać. Pass This On jest jak taniec na środku wypełnionego ludźmi parkietu, kiedy z twoich oczu płyną łzy.
Daria Radomska
Baasch – Brokat
Baasch urzekł mnie już kilka lat temu, kiedy miałam niewątpliwą przyjemność oglądać jego występ w warszawskim Niebie. Choć od tego czasu mój gust muzyczny trochę ewoluował w inne kierunki, sentyment pozostał. Artysta powrócił z nowym utworem i, ku zaskoczeniu wielu, tym razem śpiewa po polsku! Niebanalne teksty w połączeniu z muzyką elektroniczną są zdecydowanie tym, co wyróżnia twórczość Baascha na polskim rynku muzycznym. Brokat jako pierwszy singiel z nadchodzącego albumu odkrywa przed nami mniej mroczne oblicze muzyka. Dla mnie to poziom światowy od samego początku!
grandson – 6:00
Grandson to moje największe odkrycie ostatnich tygodni. Od dłuższego czasu szukałam czegoś, co wywoła we mnie efekt wow i od kiedy przypadkowo trafiłam na tego artystę, nie mogę się uwolnić! Trudno wybrać jedną piosenkę spośród całego grona naprawdę świetnych kawałków. Jednak to, co dzieje się podczas słuchania 6:00 jest nie do opisania. Moc energii, genialna warstwa tekstowa – nic dodać, nic ująć. Zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń zarówno utwór jak i teledysk nabierają mocnego wydźwięku.
Def Leppard – Hysteria
W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć odrobiny klasyki rocka! Def Leppard kojarzeni chyba są najbardziej z wzruszającą balladą Love Bites, niezwykle przebojowym Here I Go Again czy przewrotnym Put Some Sugar On Me. Ostatnimi czasy w moich słuchawkach często pojawia się jednak Hysteria. Ciekawostką jest, że melodia utworu została zaczerpnięta z piosenki Pink Floyd Goodbye Blue Sky.
Sunflower & Poisonous Birds – Meet Her
Jeśli ktoś zadaje się ze mną nieco dłużej niż pięć minut, zdecydowanie wie, że poza klasyką rocka mam słabość do przeszywających na wskroś wokali. Sunflower to solowe dziecko Marka Holleya, który kojarzony jest z nieistniejącymi już Black Foxxes. Oba projekty to dwa odmienne światy, tutaj wokalista daje nam poznać się zdecydowanie od tej delikatniejszej, lirycznej strony. Meet Her to niezwykle smutna, lecz cudna ballada pochodząca z wydanej we współpracy z Poisonous Birds w kwietniu tego roku EPki Low Tide and The Dying Sun.
CUKIER – Romanse
Ostatni czas to dla mnie powrót do odkrywania polskiej muzyki. O Cukrze rozpisywałam się więcej podczas recenzowania ich świetnego albumu, co możecie przeczytać [tutaj] i wręcz nie wypadało, żeby żaden kawałek od nich nie znalazł się w zestawieniu. Świetna gra słowem, melodia wbijająca się w głowę i tekst, który nie chce z niej wyjść przez długi czas. Zdecydowany powiew świeżości na polskiej scenie! I do tego ten teledysk w stylu anime!
Arek Zroślak
The Weeknd, Doja Cat – In Your Eyes
Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do odświeżania wydanych co utworów, poprzez zaproszenie do nich popularnych artystów. Często ten zabieg ma na celu tylko podbicie statystyk w serwisach streamingowych. Na szczęście zaproszenie ewidentnie swoje pięć minut Doji Cat to remiksu In Your Eyes okazało się strzałem w dziesiątkę! Wokalistka fantastycznie odnalazła się w stylistyce lat 80.,która aż bije z oryginału, a dzięki niewielkim zmianom nadała singlowi bardziej nowoczesnego charakteru.
Swoją drogą pierwotna wersja jest również fantastyczny.
Woodkid – Goliath
Król powrócił. Woodkid przez ostatnie lata nie rozpieszczał nas nową muzyką. Na szczęście to się zmieniło, i w ostatnich miesiącach dostaliśmy od Francuza dwa nowe utwory. Osobiście nie mogę się uwolnić wydanego w kwietniu singla Goliath. Jak zawsze u artysty rozbudowany instrumental hipnotyzuje i robi wrażenie niezależnie od tego czy piosenki słucha się pierwszy czy setny raz.
Thegiornalisti – Felicità puttana
Na wstępnie przyznam, że nie jestem szczególnym fanem ani języka włoskiego, ani muzyki ze słonecznej Italii. Jednak jak wszędzie zdarzają się wyjątki od reguły. W tym przypadku jest nią Felicità puttana od Thegiornalisti. Niezwykle nośny, letni numer, który chwyta już za pierwszym razem i na długo nie chce puścić. Nawet bez znajomości języka można przyłapać się na nuceniu gdzieś w połowie refrenu.
Aurora – Exist for Love
Norweżka swoim ostatnim singlem dosłownie wbiła mnie w fotel. Bajkowy, wręcz mistyczny klimat kupił mnie od pierwszych dźwięków. Do tego dodajmy głos Aurory z którym (jak zawsze) wokalistka robi co chce i mamy piosenkę, która w plasuje się w ścisłej czołówce najlepszych piosenek tego roku.
Victoria – Tears Getting Sober
Nie byłbym sobą, gdybym w swoim zestawieniu nie przemycił eurowizyjnego akcentu. Tym razem stawiam na mój numer jeden tegorocznego, niedoszłego konkursu. Jest to utwór, dzięki któremu Bułgaria całkowicie zasłużenie wspięła się na szczyt notowań bukmacherskich. Tears Getting Sober, podobnie jak piosenka Aurory, pochłania mnie swoim klimatem, a Victoria pięknie czaruje głosem i maluje magiczne emocje. Drodzy państwo, tak brzmiałaby Billie Eilish, gdyby miała zaśpiewać motyw przewodni do najnowszej produkcji Disneya.
Na szczęście bułgarski nadawca nie zwlekał długo z ogłoszeniem wokalistki na przyszły rok. Już nie mogę się doczekać co Victoria zaprezentuje w 2021 i że będę mógł ją z czystym sumieniem ponownie umieścić na szczycie topki.



