CUKIER – Jeden (2020), recenzja Darii Radomskiej

Inne recenzje

CUKIER z definicji powinien osładzać rzeczywistość, jednak czy było to głównym założeniem warszawskiego duetu? Zdecydowanie muzyka, którą tworzą Amadeusz Krebs i Bartek Caboń wychodzi poza wszelkie schematy i wywołuje uśmiech na twarzy, ale to nie wszystko..

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Pomysł na zespół Cukier, to chyba żart? – takie słowa padają w jednym z początkowych kawałków na albumie. Czy rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z zagrywką humorystyczną, a może to wszystko ma większy sens? Rozwiejmy te wątpliwości!

Album otwiera numer Przypał idealnie odzwierciedlający to, że płyta jest zbiorem totalnie wykręconych dźwięków, które idealnie współgrają i komponują się w całość. Zabawa słowem, świetne nawiązania do Twin Peaks, pełne metafor – coś, czego brakowało mi na polskim rynku muzycznym.

W singlowym utworze Łachmany artyści pokazują, że nie boją się trudnych tematów. Przedstawiona jest tutaj w sposób dobitny szara rzeczywistość „pracowniczych mas” i problemy, z jakim spotyka się spora część społeczeństwa w naszym kraju. Całość okraszona jest dość wesołą otoczką muzyczną, co w ostatecznym starciu sprawia, że mimo wszystko człowiek ma ochotę się uśmiechnąć. O ironio!

Pył to opowieść o realiach współczesnego świata. Piosenka oparta głównie na jednym powtarzającym się bicie, brzmieniowo różni się od dwóch pozostałych propozycji. Współcześni ludzie potrzebują zarówno być jak i mieć, żyją chwilą nie zdając sobie sprawy z tego, jak bardzo to wszystko pył jest na wietrze.

Po niej następuje płynne przejście do kolejnego singlowego numeru, jakim są Kobiety. Bez wątpienia jest to jedna z moich ulubionych piosenek, zarówno pod względem tekstowym, jak i brzmieniowym. Po raz kolejny uwidacznia się tutaj talent pisarski chłopaków! Jest drapieżnie, funkowo i zadziornie.

Kawałek Leć jest pewnego rodzaju nawołaniem do tego, aby zachować w sobie wewnętrze dziecko, gdyż dorosłe życie nie zawsze jest aż tak kolorowe. Bardzo spodobał mi się tutaj początek, gdzie poprzez zastosowane zabiegi artyści uzyskali efekt „wewnętrznego głosu” mówiącego o tym, co za chwilę nastąpi. Widać, że Cukier nie boi się eksperymentów i zdecydowanie wychodzą im one na dobre.

Pierwsze przesłuchanie Rzeczy przyniosło mi skojarzenia z totalną klasyką hip-hopu, jednak w odświeżonym wydaniu. Balansowanie pomiędzy gatunkami jest kolejną cechą, która wyróżnia grupę na tle tego, co oferuje obecnie polska scena muzyczna.

Kiedy zobaczyłam tytuł Romanse, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. A może inaczej – nie byłam gotowa na to, co może się kryć za dość konkretnie nacechowanym słowem. Od pierwszych dźwięków wiedziałam, że piosenka stanie się moim faworytem! Trudno opisać słowami, co tu się zadziało. Osobiście widzę wielką oldschoolową dyskotekę, świecące kule. Electro, disco, techno – totalny mix wszystkiego. Tekstowo – bomba! Zróbmy sobie techno, a jak nie wyjdzie, to pech, no.

Wszystkie utwory zdecydowanie są o czymś. Magda to niezwykle szczera i dość okrutna historia, która tak naprawdę mogła się przytrafić każdemu z nas, bądź komuś w naszym w otoczeniu. Prawdziwość jaka przemawia przez poszczególne wersy sprawia, że zespół nabiera autentyczności przy każdym przesłuchaniu. Całość owiana jest nutką psychodeli, co ukazuje przed nami kolejne oblicze Cukru.

Styczeń jest powrotem do przeszłości i pewnego rodzaju rozliczeniem się z nią. Końcówka utworu to powtarzające się w kółko jedno zdanie, które zdaje się, bohater opowieści uporczywie wbija sobie do głowy. W utworze Dom z kolei czeka na nas niespodzianka w postaci damskiego wokalu! To piękna, choć brutalna historia o tym, że miłość ma różne oblicza. Nie bójmy się użyć tego słowa, to najbardziej zmysłowy kawałek na płycie! Po raz kolejny, chylę czoła.

Herc przynosi nam kolejne zaskoczenie – w piosence pojawia się saksofon! Tyle człowiek ma, ile w duszy gra – to kolejny z całej kopalni cytatów perełek do zachowania głęboko w sercu.

Zauważyć można tutaj pewną ramę płyty, na koniec zespół spuszcza na nas bombę, jaką jest Światło. Jest ciężko, głośno, widać pazura – chciało by się rzec, że widać wpływy grunge’u. Z drugiej jednak strony człowiek czuje się, jakby znalazł się na dobrej imprezie. Kto ostatni, niech za sobą zgasi światło – zwiastuje to nieubłagalną końcówkę, ale prawda jest taka, że podczas słuchania tego albumu absolutnie nie chce się, aby się kończył.

Podróż przez te dwanaście kawałków była niezapomnianym przeżyciem. Z każdym kolejnym odsłuchaniem znajdowały się nowe smaczki, które tylko upewniały mnie w przekonaniu, że są to właściwe osoby na właściwym miejscu. Zabawa często dosadnym słowem, nawiązania do popkultury, balansowanie między gatunkami – wszystko to, choć na pozór wydawać by się mogło, że kompletnie nie trzyma się całości, uformowało pierwszą sztabkę Cukru. Choć momentami może jest chropowata w swojej formie, na pewno osłodzi nie jeden wieczór!

Cukier - JEDEN
  • Data premiery: 19 06 2020
  • Single: Dom, Łachmany, Kobiety
Najlepsze utwory: Romanse , Pył, Światło
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Daria Radomska
Daria Radomska
Zawieszona pomiędzy alternatywnym graniem a zdecydowanymi krzykliwymi wokalami. Zakochana w rocku lat 80tych. Na pewno spotkasz mnie na jakimś koncercie!

Czytaj również

CUKIER z definicji powinien osładzać rzeczywistość, jednak czy było to głównym założeniem warszawskiego duetu? Zdecydowanie muzyka, którą tworzą Amadeusz Krebs i Bartek Caboń wychodzi poza wszelkie schematy i wywołuje uśmiech na twarzy, ale to nie wszystko.. Pomysł na zespół Cukier, to chyba żart? -...CUKIER - Jeden (2020), recenzja Darii Radomskiej