Połowa Polski ma w tej chwili ferie zimowe, studenci mają swoje zaliczenia… A nas wszystkich ogarnia jeden wielki Leniuszek. Nic dziwnego, mając za oknem taką pogodę (chociaż dla innych jest spełnieniem marzeń po bezśnieżnych zimach). Ale co tam – proszę, nowe wydanie Tego Słuchamy od razu Wam pomoże. A właściwie pomogą Wam Michał, Zuzanna i Jonatan. Koniecznie zobaczcie.
Michał Szum
Bring Me The Horizon – Shadow Moses
W mojej piątce nie mogło oczywiście zabraknąć najświeższego headlinera Przystanku Woodstock, czyli Bring Me The Horizon. Dla wszystkich, którzy sceptycznie podchodzą do tego koncertu mogę jedynie powiedzieć, że w zeszłym roku podobne odczucia miałem odnośnie występu Modestep. Ostatecznie panowie z UK dali prawdopodobnie najlepsze show na całym festiwalu. Dlatego w tym roku mam zamiar nieźle poszaleć do rytmu chociażby Shadow Moses. #rock
VNM, Bisz, Quebonafide, Sarius – D.Y.H.A.
Druga moja propozycja jest z nieco innego bieguna, ale takie właśnie miszmasze lubię najbardziej. D.Y.H.A jest klasycznym przykładem w jak głębokim poważaniu artyści mają hejterów, a wyrażeniem ów tezy jest szata liryczna utworu. Muzyka także stoi tutaj na najwyższym poziomie, ale jeżeli ktoś słyszał całe wydawnictwo De Nekst Best Mixtape, wie zapewne, że na tej płycie jest to standardem. Wszystkich innych zachęcam do przesłuchania przynajmniej tej piosenki, chociażby ze względu na genialną szesnastkę Bisza. #rapsy
Dwa Sławy – Do Ryma
Ten numer spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Jeszcze do niedawna tandem o nazwie Dwa Sławy był przeze mnie omijany szerokim łukiem (o czym pisałem tutaj), jednak ostatnimi czasy lubię odpalić sobie Ludzi Sztosów, na których znajduje się Do Ryma. Kawałek jest typowo imprezową propozycją, bo chętni znalezienia w nim głębszego sensu będą zawiedzeni, ale nie przeszkadza mi to w słuchaniu „na co dzień”. #banger
MaJLo ft Ralph Kamiński – Lights
Jakiś czas temu miałem przyjemność poprowadzić audycję radiową, w której moim gościem był właśnie MaJLo, co skłoniło mnie do zgłębienia jego twórczości. Co ciekawe, chłopak wywodzi się z jazzu, a obecnie tworzy dźwięki ocierające się o elektronikę, więc jak widać muzyka nie ma ograniczeń. W grudniu premierę miała jego EP’ka, a kawałek z Ralphem Kamińskim jest jej kwintesencją. Gorąco polecam! #chill
Pawbeats ft KęKę – Teraz
Tutaj sprawa jest dość prosta i klarowna: Pawbeats jest mistrzem jeżeli chodzi o aranżację swoich kawałków. Jego najnowsze dzieło, czyli Pawbeats Orchestra, swoją premierę będzie miało w przyszły miesiącu, a atmosfera wokół płyty już teraz jest dość gęsta. Pierwsze dwa single różnią się od siebie w stylistyce znacząco, a jedyną klamrą łączącą jest tytułowa orkiestra. Jaka będzie płyta? Czas pokaże. Teraz czas na Teraz, którym osobiście się bardzo mocno jaram. #symfoniczny_rap
Zuzanna Janicka
Ed Sheeran – Nina
Nina to połączenie rytmicznych, rhythm’and’bluesowych melodii z akustycznym graniem, wspartym m.in. pianinem, które najbardziej zauważalne jest w refrenie. Piosenka jest koncertowym pewniakiem, która do klaskania zachęci całą publiczność.
https://www.youtube.com/watch?v=3Kh-tATZXE0
James Vincent McMorow – How to Waste a Moment
Czy przesłuchanie nowej piosenki McMorrowa jest stratą czasu? Chociaż dotąd niechętnie zagłębiałam się w jego twórczość, kawałek o hipnotycznym, zmaglonym rytmie mnie oczarował. Może to sprawka mojej fascynacji Bon Iver, którego nie tak surowym bratem wydaje się być James?
Andra Day – Gin & Juice (Let Go My Head)
Andra Day nagrała jeden z najmocniejszych debiutów, na którym uwodzi surowe, ale zarazem leniwe brzmienie utworu Gin & Juice (Let Go My Head). Piosenka ta przypomina mi równie wspaniałe Syrup & Honey Duffy.
FFS – A Violent Death
Na rozszerzonych edycjach płyt można znaleźć niezłe smaczki. Supergrupa FFS schowała przed nami A Violent Death. Ponura tematyka utworu zestawiona została ze swobodnym wykonaniem i (co najlepsze) mówionymi, podkręconymi studyjnymi efektami fragmentami.
Marilyn Manson – Odds of Even
Mniej demoniczne oblicze Mansona celnie trafia w mój gust. Odds of Even jest mroczne, intrygujące i niepokojące. Pokazuje, że w drapieżnym bluesie artyście jest do… twarzy. A co.
Jonatan Paszkiewicz
Myslovitz & Edyta Bartosiewicz – Chciałbym umrzeć z miłości
Do Myslovitz z czasów Artura Rojka wracam bardzo często. Waszej uwadze polecam wyjątkowe wykonanie piosenki Chciałbym umrzeć z miłości z 2005 roku, z jubileuszowego koncertu zorganizowanego na 10-lecie zespołu. Gościem specjalnym wydarzenia była Edyta Bartosiewicz. Ich wspólne wykonanie tego utworu to miód na moje serce.
Kasia Popowska – Graj
Graj to już drugi singiel Kasi Popowskiej promujący wydany w ubiegłym roku album Tlen: Kolor i maj, będący reedycją krążka z roku 2014. To jednak utwór całkiem inny od poprzednich singli wokalistki – nastrojowy, klimatyczny, zdecydowanie bardziej stonowany. Wcześniej chodziło o energię, teraz odpoczywamy, ale Kasia wciąż z tym samym wdziękiem.
Sarsa – Zapomnij mi
Utwór Zapomnij mi króluje na mojej playliście nieprzerwanie od sierpnia ubiegłego roku, a odkąd został singlem i doczekał się teledysku, słucham go jeszcze bardziej. Sarsa podkreśla, że podstawą do jego stworzenia był anglojęzyczny utwór Chill, którego fragment mamy okazję usłyszeć na początku teledysku do Zapomnij mi. Klip sam w sobie jest absolutnie fantastyczny, z piosenką komponuje się idealnie, a mistraty to najpyszniejsze, najsłodsze cukierki pod słońcem ;)
Sara Brylewska – Skąd przyszłaś
Ogromnie żałuję, że premiera debiutanckiej płyty Sary Brylewskiej przeszła w 2014 roku bez większego echa. Nie mam pojęcia co zawiodło. Na pewno nie muzyka. Album zatytułowany Skąd przyszłaś otrzymał w ubiegłym roku nominację do nagrody Fryderyka w kategorii Fonograficzny debiut roku. Dzięki temu poznałem Sarę, wiele innych osób zapewne również, ale to tyle. Ostatnio przypomniałem sobie tytułową piosenkę z tego krążka. Piękna, jak wszystkie z płyty. Wiele bym dał, żeby usłyszeć ten repertuar na żywo.
Eagles – Hotel California
https://www.youtube.com/watch?v=lrfhf1Gv4Tw
18 stycznia, w wieku 67 lat zmarł Glenn Frey – współzałożyciel i gitarzysta legendarnej grupy rockowej The Eagles, współautor tekstu ponadczasowego utworu Hotel California. Cóż więcej dodać? Niech zabrzmi muzyka.


