Pierwszy tydzień lipca przed nami! Dzisiaj swoje utwory, które na okrągło słuchają, prezentują Wam Piotrek oraz dwie panie – Agata i Ola. Sprawdźcie, czy znajdziecie coś dla siebie!
Agata Omelańska
Florence + The Machine, Third Eye
W mojej piątce pojawia się Florence – i to nie dlatego, że Open’er, wianki i te wszystkie inne duperele. Third Eye usłyszałam po raz pierwszy gdzieś na początku czerwca i nie mogłam wyrzucić go z głowy: ostatnio to właśnie ten utwór ratował mnie ze wszystkich nienajlepszych momentów, kopał w tyłek i pozwolił ruszyć do przodu. Don’t make a shadow of yourself, always shutting out the light.
Magit Cacoon, Love Express (Re.You Remix)
Oj, już czuję to tupanie na Audioriver. Set Magit Cacoon to jeden z występów, na który czekam najbardziej – izraelska artystka zaciekawiła mnie swoim debiutanckim albumem i konkretnymi EP-kami, więc tym bardziej liczę na dobre techno w Płocku. Kawałek Love Express chodzi za mną już od dawna, ale ostatnio powrócił ze zdwojoną siłą. Nic dziwnego – w końcu sezon festiwalowy już otwarty!
Drake x Rihanna, Too Good
Bez względu na to, czy plotki o romansie Drake’a i Rihanny są prawdziwe, jedno jest pewne: w duetach brzmią doskonale! Kawałek Too Good to kolejna udana współpraca muzyków – to jeden z moich ulubionych utworów z płyty Views. Rytmiczny, chwytliwy i szybko wpadający w ucho, jest bardzo przyjemny i wprost zachęca do wakacyjnego pląsania na imprezach.
#4. Era Istrefi, Bonbon
Mówię szczerze i bez ogródek: na chwilę obecną niczego nie brakuje mi tak bardzo, jak dancehallu! Kawałek Bonbon usłyszałam przez przypadek i od razu zatęskniłam za tanecznym parkietem: w dodatku w teledysku Era Istrefi pojawiają się typowo dancehallowe elementy choreografii. Chyba nie mam wymówek – pora wrócić do tańca!
#5. FKA twigs, Video Girl
O ile nie jestem pod wielkim wrażeniem najnowszego singla twigs, lubię wracać do LP1. Konkretne, bardzo przemyślane i szalenie zmysłowe utwory, przy których autentycznie ma się ciarki – Brytyjka jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci na scenie muzycznej i mam nadzieję, że wróci do eksperymentalnego brzmienia z tego okresu.
Aleksandra Żeleźnik
Steve Aoki & Felix Jaehn feat. Adam Lambert – Can’t Go Home Like This
Sesja zdana, wakacje za pasem, upały dopisują – nic więc dziwnego, że tak energetyczna kompozycja stworzona przez amerykańskiego DJ’a Steviego Aoki zagościła na mojej playliście na dłużej. Nie mały wpływ na to miał też wokal Adama Lamberta, który jak zwykle nie zawiódł. Powiem więcej – nadał tej kompozycji ciekawy charakter. Pokazał, że jest wszechstronnym artystą, który bez najmniejszych problemów odnajdzie się w różnych gatunkach muzycznych. Can’t Go Home Like This to idealna kompozycja na lato!
Twenty One Pilots – Heathens
Po Stressed Out przyszedł czas na kolejny hit sygnowany zespołem Twenty One Pilots. Bez wątpienia zainteresowałam się tym utworem ze względu na film, który promuje. Z niecierpliwością czekam na premierę Suicide Squad, jednak zanim to nastąpi mogę wsłuchać się w psychodeliczną kompozycję Heathens. Przyznam szczerze, że wybór tej piosenki na utwór promujący film to strzał w dziesiątkę. Idealnie wręcz oddaje charakter tych specyficznych postaci zaciągniętych do Legionu Samobójców. Nie zdziwię się wcale, gdy zarówno Heathens jak i Suicide Squad osiągną międzynarodowy sukces.
Tom Odell – Concrete
Tom Odell powrócił z drugą płytą w pięknym stylu. Wrong Crowd jest pełna genialnych perełek, które bez wątpienia zawładną nie jednym sercem. Osobiście najbardziej do gustu przypadła kompozycja Concrete, która ma wszystko to, co powinien posiadać wielki hit. Chwytliwy refren? Jest. Cudowny wokal? Jest. Prosty, ale dosadny tekst z przesłaniem? Jest. Dramaturgia? A i owszem – znajdzie się. Szkoda tylko, że Concrete nie jest przeznaczone do osiągnięcia komercyjnego sukcesu…
Troye Sivan feat. Alessia Cara – WILD
Nowa wersja hitu ostatnich miesięcy autorstwa australijskiego piosenkarza Troya Sivana. Tym razem w „nowej” wersji wspomaga go równie utalentowana, co młoda sensacja sceny muzycznej – Alessia Cara. Gdy dowiedziałam się o planowanej współpracy tych dwóch artystów – i to jeszcze przy tej kompozycji – podeszłam do odsłuchu finalnej wersji z dystansem. Na samym początku nie byłam przekonana, jednak kilkanaście replayów później nowa wersja WILD wydała mi się nawet lepsza od oryginału! Charakterystyczny wokal Alessi wiele wniósł do utworu – stał się on bardziej emocjonalny, a co najważniejsze przez zmianę tempa – szybszy, dzięki czemu wpada w ucho jeszcze mocniej.
Foals – A Knife In The Ocean
Bezkonkurencyjną gwiazdą tegorocznego Open’era jest dla mnie brytyjska grupa Foals. Co prawda na festiwal nie pojechałam, ale skorzystałam z dobroci technologii i transmisję koncertu online z zapartym tchem oglądałam. Miałam przyjemność usłyszeć Yannisa i spółkę na żywo w ubiegłym roku na Kraków Live Festival i mogę stwierdzić, że w wykonaniu live najbardziej zyskuje kompozycja A Knife In The Ocean. Tak też było i tym razem – ponownie zakochałam się w tej cudownej rockowej balladzie przepełnionej emocjami i taką życiową prawdą… Cudownie jest powrócić po jakimś czasie do piosenki i poczuć jak kradnie serce jeszcze raz.
Piotr Krajewski
Tom Odell – Mystery
Najnowszy krążek młodego Brytyjczyka trafił w moje gusta. Każde kolejne przesłuchanie przynosi coraz więcej przyjemności. Początkowo nie zwracałem zbyt dużej uwagi na utwór Mystery. Coś mnie jednak przy nim zatrzymało, a bonusowa kompozycja stała się ostatecznie jedną z moich ulubionych na albumie. Pisanie o miłości można uznać za dość niebezpieczne – łatwo popaść w banał. Tom Odell potrafi robić to jednak w niezwykle udany sposób, a subtelne i emocjonalne Mystery tylko to potwierdza. Brytyjczyk wie, jak dobrze wykorzystać fortepian.
Adele – One And Only
Cieszę się, że wróciłem do tego utworu. Wszystko za sprawą niedawnego występu Adele na słynnym Glastonbury. Nie mam wątpliwości, że jest to jedna z najlepszych kompozycji w dorobku Brytyjki. Klasyczny soulowy klimat oraz gospelowe elementy robią swoje. Urokliwa i dojrzała ballada zapada w pamięć, a wokal Adele sprawia, że trudno pozostać obojętnym na jej twórczość. Polecam.
Tame Impala – Let It Happen
Kawałek ten uznałem za jeden z najlepszych w minionym roku. Podtrzymuje moje dobre zdanie na jego temat. Świetna kompozycja o rzadko spotykanym klimacie. Mimo swojej dość sporej długości, Let It Happen nie nudzi, a hipnotyzuje. Połączenie synth-popowych dźwięków z elementami disco i psychodelii, choć było odważnym krokiem, opłaciło się. Tame Impala stworzyli utwór, który przyciąga swoją oryginalnością i niejednoznacznością.
Natalia Przybysz – Miód
Przeżywam drugą miłość do tej piosenki. Jeden z lepszych polskich singli ostatnich lat. Intryguje, przyciąga, chwyta od pierwszego przesłuchania i – co najważniejsze – nie jest banalny. Dużo tu zadziorności, prowokacji, niedopowiedzeń. Twarde brzmienie gitary tworzy świetny nastrój, a charakterystyczny wokal Natalii daje fenomenalny efekt. Miód udowadnia, że Przybysz idealnie odnajduje się w klimatach blues-rockowych.
ABBA – Money, Money, Money
Zapewne wielu z Was zapomniało o tym utworze. No cóż, miałem podobnie. Gdyby nie spontaniczne odtworzenie albumu Arrival na gramofonie, jeszcze długo nie przypomniałbym sobie o istnieniu tej wyjątkowej kompozycji. Popowy klasyk, o którym warto pamiętać.
1 KOMENTARZ
Drake feat. Rihanna – Too Good; Era Istrefi – BonBon; Steve Aoki & Felix Jaehn feat. Adam Lambert – Can’t Go Home; TWENTY ØNE PILØTS – Heathens; Troye Sivan feat. Alessia Cara – WILD; Adele – One And Only. ♥
Drake feat. Rihanna – Too Good; Era Istrefi – BonBon; Steve Aoki & Felix Jaehn feat. Adam Lambert – Can’t Go Home; TWENTY ØNE PILØTS – Heathens; Troye Sivan feat. Alessia Cara – WILD; Adele – One And Only. ♥
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.