Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 52)

Większość z Was pewnie znajduje się teraz w szkołach i pracy. Aby umilić Wam ten ciężki czas prezentujemy Wam 15 utworów, których słuchają nas redaktorzy. Dziś swoje piątki przedstawili Piotr, Darek  i Kuba

Piotr Krajewski

Ellie Goulding – Scream It Out

Utwór zamykający standardową wersję trzeciego albumu Brytyjki to zarazem najlepsza kompozycja z rozczarowującego Delirium. Ellie poszła w kierunku, który nie do końca potrafię zrozumieć. Jako wielki fan jej dwóch poprzednich krążków, cieszę się jednak , że Scream It Out ujrzało światło dzienne. Słychać, że współpraca z Jim Elliotem, odpowiedzialnym za brzmienie Halcyon, służy artystce. Dlatego po cichu liczę, że to nie koniec ich kolaboracji.

Dawid Podsiadło – Bela

Wyjątkowa indiepopowa kompozycja, która oczarowała mnie od samego początku swoim wyluzowanym klimatem. Nietuzinkowy, zabawny tekst sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie. Relaks w czystej postaci.

Oh Wonder – Without You

Electropopowy duet, który stawia pierwsze poważne kroki w świecie muzyki.  Niedawno wydali swój debiutancki krążek. Without You to tylko jeden z wielu ciekawych przykładów ich stylu. Delikatne połączenie elektroniki z popem sprawia, że ich muzyka idealnie relaksuje, pociesza i podnosi na duchu.

The Dumplings – Nie Gotujemy

Nowa odsłona duetu, który zachwycił wszystkich swoim unikalnym brzmieniem. Jesienny klimat utworu sprawia, że trudno się obecnie od niego oderwać. Podoba mi się w ich muzyce to, że nie idą na łatwiznę i nie tworzą utworów, które mogłyby grać stacje radiowe. Bawią się dźwiękami oraz komponują coś nieszablonowego i niejednorodnego.

Alicia Keys — If I Ain’t Got You

Klasyk, który wciąż błyszczy. Alicia stworzyła utwór idealny z nieprzemijającym klimatem. Połączyła dźwięki R&B, jazzu i bluesa w fantastyczną całość. Urzeka prostotą i niesamowicie subtelnym wokalem.

 

Dariusz Kozera

Justin Bieber – Sorry

Nigdy nie przypuszczałem, że to właśnie jego piosenkę zamieszczę w tym zestawieniu. Stało się jednak inaczej. Justin zaczął nagrywać porządna muzykę, w której doskonale wykorzystuje swój wokal i nie brzmi już jak 8 letni chłopczyk. Wokalista sprawił, że z ciekawością czekam na kolejne piosenki a samego Sorry słucham kilka razy dziennie.

 

Ellie Goulding – Army

Moim zdaniem jest to jeden z niewielu perełek, które znalazły się na najnowszego albumu Ellie pt. Delirium. Najbardziej przekonuje mnie prostota tego kawałka. Brzmi on jak coś, co śmiało mogę skojarzyć z początkiem kariery tej wokalistki i jej pierwszym wydawnictwem. Dobrze wyeksponowany i nie stłumiony przez zbędne dźwięki wokal również należy wliczyć do jego zalet.

Little Mix – Grown

To chyba jeden z niewielu ich kawałków, przy którym już po kilku pierwszych sekundach wiedziałem, że na jednym odsłuchu to się nie skończy. Dziewczyny brzmią perfekcyjnie zarówno razem jak i każda z osobna. Intrygujący tekst oraz pozytywna energia, która emanuje z tego utworu na kilometr, sprawiają, że chcę do niego wracać wciąż i wciąż.

 

Nicole Scherzinger – Run

Jeżeli uważacie, że Nicole kompletnie nie potrafi wykorzystać swoich umiejętności wokalnych, bądź nagrywa same słabe kawałki, to z pewnością musicie zapoznać się z Run. Dla mnie jest to numer 1 ze wszystkich piosenek, jakie nagrała w całej swojej karierze. Wokalistka przelała wszelkie swoje emocje na ten utwór, co da się wyczuć już po pierwszych sekundach jego odsłuchu. Stworzyła coś magicznego, do czego uwielbiam wracać.

Ariana Grande – Focus

Zdania na temat tej piosenki są wśród fanów bardzo podzielone. Ja z pewnością zaliczam się do tej grupy, która natychmiastowo uzależniła się od tego utworu. Tak, jest to starsza siostra Problem, jednak mi to kompletnie nie przeszkadza. Świetny wokal i dobra muzyka sprawiają, że mogę słuchać tego numeru godzinami. Na dodatek emanuje z niego niezwykle pozytywna energia, którą bardzo łatwo jest się zarazić.

 

Kuba Koziołkiewicz

Led Zeppelin – Whole Lotta Love

Ostatnio kupiłem sobie na winylu album Led Zeppelin II, z którego pochodzi ta kompozycja. Ach, jaka ona jest piękna! To klasyk muzyki rockowej, którego gitarowy riff musi umieć zagrać każdy adept tego instrumentu. A wokal Roberta Planta jest tak pociągający, że gdybym był kobietą stojącą w pierwszym rzędzie na ich koncercie w latach 70., to wycelowałbym swoim stanikiem prosto w niego.

https://www.youtube.com/watch?v=Mln0RciE2o0

Trivium – Silence in the Snow

Amerykanie z Trivium zaskoczyli swoich fanów nowym brzmieniem zawartym na ich premierowym materiale, zatytułowanym tak samo jak singlowy utwór – Silence in the Snow. Krążek jest zdecydowanie bardziej gładki niż wczesna twórczość muzyków, ale mnie ten kierunek odpowiada. Utwór jest definicją i zarazem „twarzową” wizytówką całej płyty. Kto po nią sięgnie, na pewno tego nie pożałuje.

Foo Fighters – Everlong

Już dziś wieczorem, wraz z kilkudziesięciotysięczną widownią, będę bawił się na koncercie Foo Fighters w Krakowie. I mimo, że uwielbiam większość ich kompozycji, to zdecydowanie najbardziej czekam na moment, w którym Dave Grohl rozpocznie wygrywać na swojej gitarze początkowy riff do Everlong. To chyba najlepsza piosenka Amerykanów w całej ich historii. Zwrotka jest intrygująca i stosunkowo energiczna, ale dopiero w refrenie zespół wrzuca piąty bieg. Cholera, ten refren to rockowy majstersztyk!

Eagles Of Death Metal – Complexity

Muzykę rockową można wykonywać na dwa sposoby: na poważnie oraz dla jaj. Duet Hughes-Homme wybrał zdecydowanie tę drugą ścieżkę, którą od ponad dekady sukcesywnie i z sukcesem podąża. Ich najnowszy album Zipper Down przypadł do gustu zarówno krytykom, jak i fanom zespołu. Płytę promował singiel Complexity – krótki kawałek będący połączeniem typowo garażowego grania z wokalem a’la Dexter Holland z Offspringa. To musiało się spodobać.

Nothing But Thieves – Trip Switch

Gdy zobaczyłem ich jako support Gerarda Waya w trakcie warszawskiego koncertu artysty w styczniu tego roku wiedziałem, że z chłopaków „będą ludzie”. Mimo, że wykonywane przez nich piosenki były trochę nieopierzone i odegrane z drobnymi błędami, to czułem, że jeszcze o nich usłyszę. Tak też się stało. Ich debiutancki album Nothing But Thieves to bardzo dobry materiał, który wprowadzi młodych muzyków w środowisko brytyjskiej sceny rockowej. Rodzime stacje radiowe już od kilku miesięcy systematycznie grają Trip Switch, więc śmiem twierdzić, że za jakiś czas chłopcy wejdą na poziom popularności takich kapel jak np. Enter Shikari.

Czytaj również