Większość z Was pewnie znajduje się teraz w szkołach i pracy. Aby umilić Wam ten ciężki czas prezentujemy Wam 15 utworów, których słuchają nas redaktorzy. Dziś swoje piątki przedstawili Piotr, Darek i Kuba
Piotr Krajewski
Ellie Goulding – Scream It Out
Dawid Podsiadło – Bela
Oh Wonder – Without You
The Dumplings – Nie Gotujemy
Alicia Keys — If I Ain’t Got You
Dariusz Kozera
Justin Bieber – Sorry
Nigdy nie przypuszczałem, że to właśnie jego piosenkę zamieszczę w tym zestawieniu. Stało się jednak inaczej. Justin zaczął nagrywać porządna muzykę, w której doskonale wykorzystuje swój wokal i nie brzmi już jak 8 letni chłopczyk. Wokalista sprawił, że z ciekawością czekam na kolejne piosenki a samego Sorry słucham kilka razy dziennie.
Ellie Goulding – Army
Moim zdaniem jest to jeden z niewielu perełek, które znalazły się na najnowszego albumu Ellie pt. Delirium. Najbardziej przekonuje mnie prostota tego kawałka. Brzmi on jak coś, co śmiało mogę skojarzyć z początkiem kariery tej wokalistki i jej pierwszym wydawnictwem. Dobrze wyeksponowany i nie stłumiony przez zbędne dźwięki wokal również należy wliczyć do jego zalet.
Little Mix – Grown
To chyba jeden z niewielu ich kawałków, przy którym już po kilku pierwszych sekundach wiedziałem, że na jednym odsłuchu to się nie skończy. Dziewczyny brzmią perfekcyjnie zarówno razem jak i każda z osobna. Intrygujący tekst oraz pozytywna energia, która emanuje z tego utworu na kilometr, sprawiają, że chcę do niego wracać wciąż i wciąż.
Nicole Scherzinger – Run
Jeżeli uważacie, że Nicole kompletnie nie potrafi wykorzystać swoich umiejętności wokalnych, bądź nagrywa same słabe kawałki, to z pewnością musicie zapoznać się z Run. Dla mnie jest to numer 1 ze wszystkich piosenek, jakie nagrała w całej swojej karierze. Wokalistka przelała wszelkie swoje emocje na ten utwór, co da się wyczuć już po pierwszych sekundach jego odsłuchu. Stworzyła coś magicznego, do czego uwielbiam wracać.
Ariana Grande – Focus
Zdania na temat tej piosenki są wśród fanów bardzo podzielone. Ja z pewnością zaliczam się do tej grupy, która natychmiastowo uzależniła się od tego utworu. Tak, jest to starsza siostra Problem, jednak mi to kompletnie nie przeszkadza. Świetny wokal i dobra muzyka sprawiają, że mogę słuchać tego numeru godzinami. Na dodatek emanuje z niego niezwykle pozytywna energia, którą bardzo łatwo jest się zarazić.
Kuba Koziołkiewicz
Led Zeppelin – Whole Lotta Love
Ostatnio kupiłem sobie na winylu album Led Zeppelin II, z którego pochodzi ta kompozycja. Ach, jaka ona jest piękna! To klasyk muzyki rockowej, którego gitarowy riff musi umieć zagrać każdy adept tego instrumentu. A wokal Roberta Planta jest tak pociągający, że gdybym był kobietą stojącą w pierwszym rzędzie na ich koncercie w latach 70., to wycelowałbym swoim stanikiem prosto w niego.
https://www.youtube.com/watch?v=Mln0RciE2o0
Trivium – Silence in the Snow
Amerykanie z Trivium zaskoczyli swoich fanów nowym brzmieniem zawartym na ich premierowym materiale, zatytułowanym tak samo jak singlowy utwór – Silence in the Snow. Krążek jest zdecydowanie bardziej gładki niż wczesna twórczość muzyków, ale mnie ten kierunek odpowiada. Utwór jest definicją i zarazem „twarzową” wizytówką całej płyty. Kto po nią sięgnie, na pewno tego nie pożałuje.
Foo Fighters – Everlong
Już dziś wieczorem, wraz z kilkudziesięciotysięczną widownią, będę bawił się na koncercie Foo Fighters w Krakowie. I mimo, że uwielbiam większość ich kompozycji, to zdecydowanie najbardziej czekam na moment, w którym Dave Grohl rozpocznie wygrywać na swojej gitarze początkowy riff do Everlong. To chyba najlepsza piosenka Amerykanów w całej ich historii. Zwrotka jest intrygująca i stosunkowo energiczna, ale dopiero w refrenie zespół wrzuca piąty bieg. Cholera, ten refren to rockowy majstersztyk!
Eagles Of Death Metal – Complexity
Muzykę rockową można wykonywać na dwa sposoby: na poważnie oraz dla jaj. Duet Hughes-Homme wybrał zdecydowanie tę drugą ścieżkę, którą od ponad dekady sukcesywnie i z sukcesem podąża. Ich najnowszy album Zipper Down przypadł do gustu zarówno krytykom, jak i fanom zespołu. Płytę promował singiel Complexity – krótki kawałek będący połączeniem typowo garażowego grania z wokalem a’la Dexter Holland z Offspringa. To musiało się spodobać.
Nothing But Thieves – Trip Switch
Gdy zobaczyłem ich jako support Gerarda Waya w trakcie warszawskiego koncertu artysty w styczniu tego roku wiedziałem, że z chłopaków „będą ludzie”. Mimo, że wykonywane przez nich piosenki były trochę nieopierzone i odegrane z drobnymi błędami, to czułem, że jeszcze o nich usłyszę. Tak też się stało. Ich debiutancki album Nothing But Thieves to bardzo dobry materiał, który wprowadzi młodych muzyków w środowisko brytyjskiej sceny rockowej. Rodzime stacje radiowe już od kilku miesięcy systematycznie grają Trip Switch, więc śmiem twierdzić, że za jakiś czas chłopcy wejdą na poziom popularności takich kapel jak np. Enter Shikari.


