Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 46) – #AAMPrzejęte #UkradliAAM

Niestety, to już ostatnie dni września, a więc ostatnia okazja, by posłuchać, od jakich dźwięków są uzależnieni nasi komentatorzy. A więc swoje typy prezentują Kacper Rudnik, Dominik Haba, Sara Romanowska oraz Szymon Kubik. Miłego słuchania wraz z Charlie Puthem, Ellą Eyre, Chet Fakerem, Karoliny Kozak czy Rudimentalem. Nie zabraknie również czegoś dla miłośników rapu :).

Kacper Rudnik

Melanie Martinez – Soap

Bardzo ciężko było mi wybrać jeden utwór Melanie Martinez, żeby się nie powtarzać, bo od premiery jej debiutanckiego albumu Cry Baby słucham nałogowo wszystkich piosenek na bezustannym replayu, ale zdecydowałem się na ten najbliżej serca. Aż dziwi mnie fakt, że do tej pory nie wyczytałem o niej nic na żadnym z polskich portali muzycznych, bo dziewczyna aż tryska oryginalnością. Melanie wykreowała sobie tytułową postać, swoje alter-ego jako narratorkę wszystkich piosenek z płyty i jak sama mówi, opowiada dziecięcymi metaforami o poważnych sprawach.

Każda piosenka to inna, mroczna i pokręcona historia, nie bez powodu w końcu rozgłos uzyskała po użyciu Carousel w zapowiedzi czwartego sezonu American Horror Story.
Włączając Soap nie wiem na czym skupić uwagę – na subtelnym, pięknym głosie dziewczyny, ciekawym, wyrazistym synthpopowym brzmieniom (z bąbelkami żeby było adekwatnie), psychodelicznej atmosferze teledysku (stuprocentowo dziwnie,więc w moim stylu), czy na tekście, gdzie Cry Baby chce wyszorować sobie gardło mydłem, po tym jak powiedziała swojemu obiektowi westchnień więcej niż powinna.

Lera Lynn – Lately

Są tacy, którzy muzykę tego rodzaju wyłączają po pierwszych dźwiękach rzucając hasła typu : „smęty” ,”smuty”czy nawet „jęki”. Ja należę do tego drugiego typu osób, która uwielbia nurkować w dźwiękach pełnych żalu, bólu i goryczy, a twórczość Lery Lynn jest tego kwintesencją. Szerszej publice artystka dała się poznać dzięki roli (?) tej laski z baru w 2 sezonie True Detective, która śpiewa w tle i czasem tak intrygująco, że odwraca uwagę od dialogów. Już w pierwszym odcinku moje zainteresowanie przykuł rewelacyjnie napisany tekst My Least Favourite Life i charakterystyczny, naturalny, smutny wokal dziewczyny. Potem Lera pojawiała się coraz częściej, by w finale sezonu powalić na łopatki przeszywającym Lately, które zdecydowałem się umieścić w zestawieniu. Prawdziwość piosenki w zestawieniu z muzyką wzruszyła i wręcz przyprawiła mnie o gęsią skórkę. Jest w niej coś, co przemawia do wnętrza.

Chet Faker feat. BANKS – 1998

Przyznaję się bez bicia, że przed przesłuchaniem tego utworu dokonania Chet’a Faker’a zarówno jak jego osoba były mi obce, a uwagę na piosenkę (a właściwie jej nową wersję) zwróciłem przez obecność elektronicznej księżniczki – BANKS, która z kolei wszystkiego, czego się dotknie w moim mniemaniu zmienia w złoto. Nie inaczej było w tym przypadku, bo po zapoznaniu się z oryginalną wersją utworu czegoś mi brakowało a tutaj ich głosy idealnie się uzupełniają i tworzą z dźwiękami płynną, hipnotyzującą i zapadającą w pamięć całość. W efekcie nie mogę przestać nucić i zaczynam mieć coraz większą potrzebę nowej muzyki od tej jedynej w swoim rodzaju artystki, która we wszystko co tworzy wkłada siebie.

Natalia Kills – Goodbye

https://www.youtube.com/watch?v=vRe6o26V8l8

Odstawmy teraz na bok skandale, plotki a z drugiej strony fanatyzm i „MUSIAŁ” i postarajmy zachować racjonalne myślenie i zwyczajnie swoje gusta muzyczne. Nie jest jeszcze potwierdzone, czy ujawnione kilka tygodni temu Goodbye to outtake z ostatniego albumu Trouble, czy też zapowiedź nowej muzyki. Chociaż druga opcja brzmi dla mnie bardziej obiecująco, przeczucie podpowiada mi jednak, że słychać tu zbyt dużo smaczków kojarzących się z jej drugim longplay’em. Przechodząc do rzeczy co, kto by o tej Pani nie powiedział to jest po prostu dobra piosenka, a dobrej piosenki dobrze się słucha – to naturalna kolej rzeczy. Konsekwentnie kreuje wizerunek bad girl z piosenek takich jak Problem śpiewając po prostu o tzw. pożegnalnym seksie, ale zarazem używa wyrafinowanego słownictwa i pięknie artykułuje słowa (co dla niej charakterystyczne), przez co całość brzmi bardzo drogo. Klimat Goodbye jakoś perfekcyjnie pasowałby mi jako soundtrack do Bonda – jest i wystarczająco komercyjnie by wpadało w ucho i wystarczająco mrocznie i kreatywnie, by zawierało jej unikalny styl.

Sarsa – Ona Nie Jest Mną

Na koniec i „dobre” i „polskie” w jednym zdaniu, poza tym jak mogłoby zabraknąć Sarsy? Logiczne jest, że jeśli czegoś/kogoś jest tak pełno jak jej w ostatnim czasie staje się to karykaturalne i irytujące. Tak więc słuchając debiutu Sarsy Zapomnij Mi najczęściej sam pomijam niekończące się Naucz Mnie, bo zwyczajnie było tego singla za dużo, ale oprócz tego na płycie naprawdę jest czego słuchać. Ciężko zaprzeczyć, że Sarsa jest czymś, czego na naszym rynku muzycznym jeszcze nie było, zapełniła lukę i korzysta z tego ile może, to da się zrozumieć. Wprowadziła nam alternatywę do mainstreamu, dobrą, szlachetną i wysokojakościową muzykę do radiów.

To właśnie Ona Nie Jest Mną według mnie powinno zostać następnym singlem z tego polskiego albumu roku. Czuć, że ma dla autorki szczególną wartość, osobistą. Powstała też równie dobra anglojęzyczna wersja kawałka, ale tu elektroniczne dźwięki wydobywają coś bardziej żywiołowego w refrenie, poza tym jej maniery brzmią jeszcze bardziej egzotycznie, kiedy śpiewa po Polsku. I tekst i warstwa wokalna wirują w głowie 24/7… I jak tu się takiej Sarsy wyzbyć?

Dominik Haba

Lil Wayne & Charlie Puth – Nothing But Trouble

Usłyszałem, umarłem o zmartwychwstałem jako lepszy człowiek. Zawsze ceniłem talent Lil Wayne’a (również jego „żabi” głos zawsze mnie fascynował ;)) i muszę powiedzieć, że to chyba najlepsza piosenka tego rapera. Nie tylko dlatego, że wreszcie nie rapuje o imprezach z kobietami negocjowalnego afektu (utwór opowiada o modelkach z Instagrama), ale też dlatego, że czuć w tym niezwykłą szczerość, a to dla mnie jest esencją muzyki. Charlie Puth zaś wreszcie nie irytuje falsecikiem z See You Again i dotrzymuje pola koledze. A gdy panowie w finale mówią naraz… magia!

Kendrick Lamar – Alright

O czym rapuje Kendrick Lamar? Cóż, po raz kolejny o ciężkim losie czarnoskórych mieszkańców USA. Jednak nie sposób nie docenić w jak fantastyczny sposób to robi.

Tinie Tempah feat. Ella Eyre – Someday (Place In The Sun)

Utwór otwierający drugą płytę brytyjskiego rapera jest zarazem fantastyczną wizytówką tego albumu. Tinie Tempah snuje opowieść o swoim dzieciństwie i drodze do sławy, a jego charakterystyczny, niezwykle dynamiczny rap przeplatany jest wspaniałym, potężnym refrenem w wykonaniu młodej Brytyjki.

Iggy Azalea feat. T.I. – Change Your Life

Który to wspólny utwór Amethyst i jej mentora ? Chyba trzeci, choć głowy nie dam. 3. singiel z albumu Australijki, wydany jeszcze przed eksplozją jej popularności ( choć piosenka doszła do Top 10 w UK). Może i tekstowo to faktycznie chwalenie się swoją wspaniałością, ale z drugiej strony po wysłuchaniu Change Your Life człowiek od razu ma ochotę zgłosić się do Hustle Gangu ;)

CeeLo Green – Fuck You

Na koniec chyba najpozytywniejszy utwór z tak zwaną F-bomb w tytule. Idealny wybór na „doła”. Czasem nie warto hamować się w języku ;)

Sara Romanowska

Jess Glynne feat. Emeli Sandé – Saddest Vanilla

Przyznam, że debiutanckiego albumu tej młodej Brytyjki nie mogłam doczekać się m.in ze względu na obecność kolaboracji z Emeli Sandé właśnie. Od premiery minęło już sporo czasu a Saddest Vanilla wciąż namiętnie wypływa z moich głośników. Tekst nie jest prosty, nie jest podany na talerzu. Trzeba się nagimnastykować i poszukać go między wierszami i to właśnie dlatego tak bardzo ten utwór lubię. Jest to bardzo osobisty kawałek a głosy obu wokalistek pięknie razem współgrają. Czysta magia.

Rudimental feat. Will Heard – I Will For Love

W oczekiwaniu na drugi longplay i koncert w Warszawie słucham I Will For Love z mało znanym (ale mam nadzieję, że to się zmieni) Willem Heard’em na wokalu. Mimo, że tekst jest dość prosty i w dużej mierze składa się na niego powtarzane wciąż tytułowe I Will For Love… to jednak utwór ma w sobie coś takiego, że jak już raz się go usłyszy to pozostaje w głowie na zawsze. Przyjemny głos Willa tylko potęguje chęć powracania do tej piosenki. Jedyne czego mi w niej brakuje to tak znanej dla twórczości Rudimental trąbki :)

Tabb & Sound’n’Grace – Każdy dzień

Na polskiej muzyce znam się raczej słabo i rzadko też jej słucham a to m.in. dlatego, że teksty nijak do mnie trafiają. Przynajmniej tak mi się wydawało, później trafiłam jednak na chór Sound’n’Grace. Zauroczona muzyką gospel przesłuchałam album Atom, a tam odkryłam perełkę Każdy dzień i zakochałam się od pierwszej nuty! Pozytywne przesłanie, (choć w nieco melancholijnym wydaniu) idealne na jesienne wieczory, kiedy wiele rzeczy wydaje się bez sensu. Polecam.

Lauryn Hill – Black Is The Color Of My True Love’s Hair

Z coverami bywa różnie, ciężko nagrać coś, co zapadłoby w pamięć na dłuższy czas­. Tym bardziej, jeśli bierze się na warsztat utwór samej Niny Simone! Lauryn Hill się to udało. Jej wersji Black Is The Color Of My True Love’s Hair słuchałam z zapartym tchem, dosłownie! Hill czaruje swoim głosem przez całe 7 minut. Tego po prostu trzeba posłuchać. Kobieto, wracaj z nowym materiałem! ;)

Imany – Take Care

Wiem, że Imany albo się kocha, albo nienawidzi. – wydaje mi się, że nie ma nic pomiędzy. Ja jej niski, głęboki i ciepły głos pokochałam od razu. Take Care to piosenka niezwykła. Dlaczego? A no dlatego, że część nagrana jest w języku komoryjskim! Dodatkowo całość przepełnia najczystszy w swojej postaci soul, czyli coś co lubię najbardziej. Take Care opowiada o rzeczach ważnych bo troska o osoby na których nam zależy zdecydowanie się do tego zalicza. Co tu dużo mówić, Imany stworzyła prawdopodobnie jeden z moich ulubionych utworów, z niecierpliwością czekam więc na jej drugi album.

Szymon Kubik

Karolina Kozak – Mimochodem

Przedstawianie swojej piątki utworów, których w ostatnim czasie słucham niemalże nałogowo zacznę od piosenki Karoliny Kozak z 2012 roku. Jest to pierwszy singiel z płyty Homemade wydanej w tym samym roku. Przyznam się bez bicia, że nie przesłuchałem całej płyty, a i jakimś większym sukcesem ona się nie okazała. Jednak w tym akurat kawałku jest wszystko, co cenię w polskiej muzyce. Niebanalna melodia, bardzo interesujący tekst, a na dodatek inspirujący teledysk.

The Neighbourhood – Sweater Weather

Myślę, że iście jesienny klimat tego kawałka idealnie wpisze się w okres pierwszego w pełni jesiennego tygodnia. Pisząc ten tekst siedzę u siebie w pokoju, panuje już półmrok. Jest mi zimo i smutno. I w pewnym sensie właśnie o tym traktuje tekst tej piosenki. Polecam słuchać wraz z teledyskiem, który jest równie nostalgiczny, co sama piosenka.

Natalie Imbruglia – Instant Crush

Jest to cover piosenki z ostatniej płyty Daft Punk. Instant Crush w ich wykonaniu, gdzie na wokalu pojawił się nieznany mi Julian Casablancas, zostało wydane jako singiel pod koniec 2013 roku, kiedy chwytliwe i radosne Get Lucky pozostawało już tylko wspomnieniem minionych wakacji. Jednak nie spodziewałem się, że niespełna dwa lata później, w moich głośnikach znów zaistnieje ta piosenka, tym razem w wykonaniu pięknej Pani Natalie. I o dziwo, cover ten wydaje się jeszcze lepszy od świetnego przecież oryginału!

Ania Dąbrowska – Bawię się świetnie

Pozostajemy w klimacie smutnych, szarych i jesiennych utworów. Dacie wiarę, że wciąż mam tę piosenkę ustawioną jako budzik?! Jak tak sobie o tym pomyślę, to naprawdę lubię się katować o poranku.

Za wcześnie przyszedł świt, niedospane sny (…) Nawet Bóg o tej porze śpi…

Niech podniesie rękę osoba, która słysząc te słowa z uśmiechem na ustach poderwałaby się z łóżka. Spokojnie, ja też po takim „zastrzyku energii” ledwo staczam się z łóżka, półżywy jedząc śniadanie.

Bisz – Trainspotting

Na koniec zaprezentuję Wam kawałek od jednego z moich ulubionych raperów na naszym rodzimym rynku muzycznym. Utwór ten miał być zapowiedzią jakiegoś polskiego filmu, który ostatecznie chyba wciąż się nie ukazał. Polecam jednak zerknięcie na teledysk. Te kilka minut można potraktować jako osobny, nadzwyczaj krótkometrażowy film. Tym bardziej w połączeniu z gorzkim tekstem. To właśnie ze słowami tego kawałka na ustach wchodziłem w dorosłość. I nie, nie chciałem dorosnąć.

Tekst jest gościnnym wpisem jednego z czytelników All About Music. Ukazał się w ramach wrześniowej akcji #WrzesieńMiesiącemCzytelników #AAMPrzejęte #UkradliAAM.

Czytaj również