Ostatnie kwietniowe (jak ten czas szybko leci Tego Słuchamy powstało dzięki Christianowi, Dominice i Arkowi. Sprawdźcie, co powstało z połączenia inspiracji tej trójki, w muzycznym menu trochę polskiej muzyki, popowych diw, a także przebojów sprzed lat.

Christian Cieślak
Lady Gaga – Aura
Kto by pomyślał, że ARTPOP wróci po 8 latach od swojej pierwotnej premiery do łask fanów w ten sposób, czyniąc go dziełem sprzedającym się lepiej, niż nowa wersja starego albumu Taylor Swift. By tego jeszcze było mało, być może usłyszymy nigdy nie wydaną drugą część tego projektu. Lady Gaga wydaje się być gotowa do powrotu do artefaktu swojego najtrudniejszego momentu w karierze, więc ja też jestem gotowy.
Ida Corr, Fedde Le Grand – Let Me Think About It
Skoro mowa o powrotach, Let Me Think About It swego czasu bujał mnie absolutnie i czyni to do dzisiaj. Miło jest się przekonać, że utwory, które naście lat temu był świetne, nadal są świetne, jak właśnie duet Idy Corr oraz producenta Fedde Le Granda.
Rina Sawayama, Elton John – Choosen Family
Jak to wspaniale, że świat ma zaszczyt słuchać głosu Riny Sawayamy oraz jej niesamowitych piosenek. Choć Choosen Family to niekoniecznie moja muzyczna bajka, tak nie mogę zaprzeczyć jego inspirującej sile przekazu. Tym bardziej, gdy do jego wykonania przyłącza się sam Elton John. Perła!
MARINA – Purge The Poison
To będzie jeden z najbardziej niewiarygodnych albumów tego roku. MARINA wróciła na pełnej k***** i bardzo mi się to podoba. Obie zapowiedzi jej piątego studyjnego albumu Ancient Dreams In A Modern Land są wyjątkowe. Jednak to teledysk do Purge The Poison zdobył moje feministyczne serce – minimalistyczne dzieło wideograficznej sztuki.
Dua Lipa – Love Again (Horse Meat Disco Meat)
Czy ja już wspominałem, jak ja uwielbiam Club Future Nostalgia? Być może się powtarzam, ale to dzieło szczególne, zarówno w swej nieprzerwanej, jak i singlowej formie. Nikt tak tego nie zrobił jak Dua właśnie, za co jej ogromnie dziękuję!
Dominika Pawłowska
P!nk – God is a DJ
Kilka dni temu z wielką radością powróciłam do pierwszych płyt P!nk, z naciskiem na drugi i trzeci krążek, czyli M!ssundaztood i Try This. To właśnie z tego z Try This pochodzi kawałek God is a DJ. Numer jest strasznie ciekawym połączeniem różnych elementów muzycznych, które kojarzymy z P!nk – zadziorny wokal, dance-rockowe rytmy, świetny tekst i wspaniały, klimatyczny teledysk. Wracam do tego kawałka ciągle i ciągle, a słowa If God is a DJ/If life is a dancefloor/Love is a rhythm/You are the music nie mogą mi wyjść z głowy.
WaluśKraksaKryzys – TO, CO MIĘDZY NAMI
WaluśKraksaKryzys jest moim wielkim odkryciem muzycznym tego roku i nadzieją na to, że pewne prawdy na temat życia naszego pokolenia znów zaczną być przekazywane przez twórców z nurtu muzyki gitarowej, nie tylko rapu i hip-hopu. Strasznie byłam ciekawa krążka ATAKi już dziś wiem, że trafi on na moją listę najlepszych tegorocznych albumów. Szczególnie trafił do mnie kawałek TO, CO MIĘDZY NAMI, a zwłaszcza jego tekst – trudności w budowaniu relacji w dzisiejszym świecie, w dodatku posiadając pewien bagaż własnych, trudnych doświadczeń, to coś, co bardzo dobrze oddaje nasz obecny nastrój. Fajnie obserwować, że gitarowe brzmienie w Polsce ma się bardzo, bardzo dobrze.
Rob Zombie – Living Dead Girl
Motyw zombie przewija się u, haha, Roba Zombie od początku jego kariery (bądź co bądź, zaczynał w kapeli White Zombie, która wzięła swoją nazwę od słynnego horroru z 1932 roku, który jest równocześnie pierwszym filmem o zombie w historii kina). Living Dead Girl to drugi solowy singiel muzyka, który totalnie porywa swoim heavy-metalowym brzmieniem i zaskakuje utrzymanym w konwencji starego filmu teledyskiem. Polecam zajrzeć i zachęcam często wracać!
Greta Van Fleet – Heat Above
Nie powiem, naprawdę czekałam na nowy album od Greta Van Fleet. Już dawno mi przeszedł ten okres, kiedy nie widziałam w ich twórczości nic więcej, niż kalkę Led Zeppelin i w sumie cieszy mnie teraz, że na rynku jest band, który tak jawnie i odważnie czerpie z dawnych, świetnych wzorców, przekładając je na nasze, współczesne realia, chociażby pod względem tekstowym. Nowy krążek zespołu naprawdę przypadł mi do gustu, szczególnie singlowy kawałek Heat Above, który świetnie wpisuje się w hasła współczesnych ruchów klimatycznych. Muzyczna przeszłość z tekstową współczesnością – Panowie naprawdę do mnie trafili.
Fleetwood Mac – Little Lies
Nie da się ukryć, że to nazwisko Stevie Nicks kojarzymy, kiedy myślimy o głównym głosie zespołu Fleetwood Mac. Ja jednak najbardziej doceniam te kompozycje, kiedy mocno na pierwszy plan wysuwa się wokal Christine McVie, a już totalnie te, kiedy do głównych solistek grupy dołącza Lindsey Buckingham. Little Lies to przykład piosenki, kiedy dzieje się sytuacja łącząca oba te typy – słyszymy tu przede wszystkim Christine, jednak w refrenach do jej głosu dołączają Stevie i Lindsey. I wtedy dzieje się prawdziwa magia.
Arek Zroślak
Karolina Stanisławczyk – Cliche
Na początek moje niekwestionowane odkrycie ostatnich tygodni – Karolina Stanisławczyk i jej energetyczna bomba o nazwie Cliche. Singiel ten jest utrzymany we wciąż aktualnej modzie na „ejtis” i brzmi naprawdę przebojowo, sama Dua Lipa nie powstydziła by się go umieścić w swojej dyskografii. Dodatkowego smaczku dodają sample z jednego z najpopularniejszych utworów kultowego Bajmu. Wszystko co stanowi mieszankę doskonałą, której słucham codziennie.
Arek Kłusowski – Idealny Syn
Pozostajemy na polskim podwórku. Arek Kłusowski w ostatnich tygodniach zaprezentował się jako (nie do końca) Idealny Syn. Ciekawy, uniwersalny tekst mówiąca o presji otoczenia, która sprawia, że każdy z nas dąży do nieosiągalnego ideału i wciągająca warstwa muzyczna – czego chcieć więcej? Zarówna ta propozycja, jak i poprzedzająca ją Antarktyda sprawia, że nie mogę się doczekać majowej premiery całego Lumpeksu.
CHVRCHES – He Said She Said
Działalność zespołu CHVRCHES śledzę od od kilku lat, tak więc ucieszyła mnie informacja o ich najnowszym singlu. He Said She Said nie odbiega od dotychczasowej twórczości Brytyjczyków i stylu, do którego zdążyli nas przyzwyczaić. Dlatego już od pierwszego przesłuchania zostałem kupiony i utwór z marszu dołączył do mojej codziennej playlisty.
Masked Wolf – Astronaut in the Ocean
Nie ukrywam, że odczuwam pewnego rodzaju satysfakcję, kiedy utwór, który znam od dłuższego czasu staje się popularny. Tak jest w przypadku zamaskowanego wilka z Antypodów i jego Astronaut in the Ocean, który obecnie plasuje się w pierwszej dziesiątce Billboardu. Trwająca nieco ponad dwie minuty rapu, którą kilka miesięcy podsunął mi Spotify mnie po prostu buja, chociaż nie wskazałbym hip-hopu jako mój ulubiony gatunek muzyczny.
Montaigne – Technicolour
Na koniec, jak to u mnie zawsze bywa, musi pojawić się eurowizyjny akcent. Tym razem będzie to tegoroczna propozycja dalekiej Australii. Technicolour to jak na konkursowe standardy bardzo eksperymentalna propozycja osadzona w indie popie. Skojarzenia z twórczością Mariny (głownie za czasów jej ery z diamentami), Riny Sawayamy czy Allie X są jak najbardziej na miejscu. Mam nadzieję, że problemy delegacji (z związku z obostrzeniami dotyczącymi podróżowania Montainge nie pojawi się w Rotterdamie, a jej występ będzie puszczony z taśmy) nie przeszkodzą w osiągnięciu sukcesu, którym będzie w tym przypadku sam awans do finału.

